sonda

lubawka.info                                                                 Komentarze proszę przesyłać na : biuro@lubawka.info;
                                                                                                                                                         lub sms-y na: 791575803


Czy Burmistrz Kocemba i te wiszące śmieci mają być wizytówką naszej gminy???

 

 

 

Mieszkańcy przekazują informacje, że w różnych miejscach na terenie naszej gminy leżą „bezpańskie śmieci”. Taki stan pokazuje, ze brakuje nam gminnej władzy, żeby zapanowała nad utrzymanie czystości w gminie. A przecież z dniem 1 stycznia 2012 roku weszła

w życie ustawa z dnia 1 lipca 2011 roku o zmianie ustawy o utrzymaniu czystości

i porządku w gminach oraz niektórych innych ustaw. Oznacza to, że  gmina przejmuje odpowiedzialność za wytwarzane na jej terenie odpady komunalne.  Nowy system zakłada, że samorząd, który jest odpowiedzialny za wszystko to, co służy lokalnej społeczności, powinien być również odpowiedzialny za odebranie i właściwe zagospodarowanie odpadów.

Jakie są zadania gminy?

a) Przede wszystkim budowa, utrzymanie i eksploatacja regionalnych instalacji do przetwarzania odpadów komunalnych.

b) Określenie budżetu gminy i wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi pobieranej od mieszkańców (tzw. podatku śmieciowego);

c) Organizacja przetargów na wybór dostawców usług odbioru i transportu odpadów oraz kontrola realizacji kontraktów.

O ile firma SANIKOM dobrze się wywiązuje z zadań odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych to sama gmina

nie za bardzo panuje nad przestrzeganiem zapisów ustawy.

Jest coś nie tak, jeżeli burmistrz przejeżdża prawie codziennie obok zalegających śmieci na terenie gminnym i udaje, ze tego nie widzi. Dlaczego nie podpisze z SANIKOMEM dodatkowej umowy o usuwaniu tych porzuconych byle gdzie śmieci, przecież w świetle prawa należą one do gminy.

Nasuwa się pytanie, czy potrzebny jest nam taki burmistrz, który nie potrafi poradzić sobie nawet ze śmieciami należącymi do gminy?

A teraz taki mały apel do mieszkańców naszej gminy, dbajmy o czystość i nie porzucajmy śmieci w ustronnych miejscach, przecież przed sortownią SANIKOMU stoją kontenery do których każdy może bezpłatnie wrzucić nadmiar śmieci z gospodarstw domowych.

 

hk

30.04.17

        ?

Po lewej stronie Burmistrz Kocemba,  a po prawej miejsce na zdjęcie idioty, który wymyślił istnienie motyla Niepylaka Apollo w Kruczej Dolinie. Na ostatniej sesji zaczęto prezentować niby logo Lubawki na podstawie kłamliwych założeń, że występuje u nas taki motyl jak pokazano w projekcie tego loga. Wstyd dla burmistrza, że już na starcie tworzenia logo miasta okłamują radnych jak i mieszkańców gminy.

 

Dziwię się Burmistrz Kocembie, że dopuszcza do takich idiotyzmów. Jest już osobą w podeszłym wieku, a postępuje jak niedoświadczona gimnazjalistka. Kto mądry tworzy logo Lubawki z motylem, który w naszych stronach nie występuje. Dlaczego nie skonsultowano tego tematu z fachowcami, którzy wyjaśnili by jak przedstawia się sprawa występowania tego motyla w Gminie Lubawka.

 

Ja postąpiłem inaczej, skontaktowałem się w tej sprawie z Panem Piotrem Chmielowskim, którego pasją są właśnie motyle. Ma w swych zbiorach około 20 tysięcy egzemplarzy za którymi ugania się po całym świecie. Będąc posłem wygłosił oświadczenie sejmowe właśnie w sprawie reintrodukcji tych motyli także na naszym terenie. Oto treść tego wystąpienia:

Wypowiedzi na posiedzeniach Sejmu

Posiedzenie nr 9 w dniu 29-02-2012

Oświadczenia.

Poseł Piotr Chmielowski:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Fundacja Ekorozwoju z siedzibą we Wrocławiu przy współpracy narodowego funduszu ochrony środowiska i Unii Europejskiej podjęła się reintrodukcji motyla niepylaka apollo, Parnassius apollo, na terenie RP.

    Motyl ten jest jednym z najrzadszych motyli Europy i Azji, dlatego też znalazł się w czerwonej księdze zwierząt chronionych, co oznacza, że nie można niszczyć jego stanowisk, łapać, zabijać, a nawet przechowywać egzemplarzy kolekcjonerskich.

    Parnassius apollo występował niegdyś w Polsce na wielu stanowiskach, niestety pod koniec XX wieku praktycznie całkowicie wyginął. Pozostała jedynie niewielka populacja w Pieninach i najprawdopodobniej w Tatrach. W roku 1991 podjęto się odbudowy gatunku w Pieninach. Dosłownie z kilku egzemplarzy poprzez hodowlę udało się ustabilizować występowanie populacji w liczbie ponad 1000 sztuk co roku.

    Motyle te występują wyłącznie w miejscach, w których rośnie ich roślina żywicielska, jaką jest rozchodnikowiec wielki, Hylotelephium maximum. Niestety na skutek zmian środowiskowych stanowiska tej rośliny na terenie RP zostały mocno ograniczone. Tak więc sukces reintrodukcji w Karkonoszach, Górach Stołowych i w Górach Kruczych uzależniony jest od znalezienia odpowiednich stanowisk.

    Program o nazwie ˝Infrastruktura i środowisko˝ został ujęty w ramach czasowych od 1 stycznia 2010 r. do 30 czerwca 2013 r. Pierwsze motyle do hodowli zamkniętej sprowadzono z Pienin w liczbie 250 jajeczek. Pozwoliło to na wyhodowanie od roku 2005 ponad 5 tys. dorosłych osobników. Pani Monika Szyrmer prowadząca projekt w imieniu Fundacji Ekorozwoju nie podjęła jeszcze decyzji, kiedy na stanowiska rozchodnikowca wielkiego w obrębie Karkonoskiego Parku Narodowego zostaną wypuszczone pierwsze motyle. Należy zakładać, że będzie to w roku 2012.

    Środki, jakie zostały przeznaczone na ten projekt, to 2,8 mln zł, z czego 85% wydatkuje Unia Europejska, a pozostałą część narodowy fundusz ochrony środowiska. Myślę, że są to środki wystarczające.

    Środowisko entomologów trzyma kciuki za powodzenie projektu. Jesteśmy prawie pewni, że projekt zakończy się sukcesem porównywalnym z tym, który osiągnęli czescy entomolodzy na stanowisku w rezerwacie Bilá hora. Powrót tego przepięknego motyla na swoje pierwotne stanowiska będzie wielkim sukcesem wszystkich ludzi, którym ochrona środowiska jest bliska sercu. Dziękuję. (Oklaski)

 

 

 

W trakcie rozmowy z Piotrem dowiedziałem się wielu rzeczy na temat tych motyli i miejsc ich występowania. Okazuje się, że obecnie motyl ten występuje wyłącznie w Pieninach

i mała populacja w Tatrach.

W 1994 roku próbowano dokonać próbnej reintrodukcji w Sudetach (rezerwat Kruczy Kamień) koło Lubawki.. Tę akcję zainicjował Pan Jerzy Budzik. Na tym terenie niepylak apollo wymarł około 100 lat wcześniej , wprowadzana populacja pochodziła z Czech.

Niestety, ta próba zakończyła się niepowodzeniem. Kolejną próbą ponownego zasiedlenia tych motyli w rezerwacie „Kruczy Kamień” zaplanowano na lata 2010-2013. Przewidywano, że w czasie trwania projektu hodowlę niepylaka przeprowadzi się w Arboretum Leśnym Nadleśnictwa Syców, a hodowlę rozchodnika wielkiego dla celów wyżywienia motyli oraz typowanie miejsc przyszłego wypuszczenia niepylaka w obszarze parków narodowych Gór Stołowych oraz Karkonoskim.

Z otrzymanych od Pienińskiego Parku Narodowego 250 jaj uzyskano pierwsze motyle. Obserwacje przeprowadzone w roku następnym, potwierdziły utrzymanie się  populacji owadów. W związku z tym podjęto próbę wprowadzenia niepylaka na obszar wspomnianych gór. Całością tych prac zajęła się Fundacja Ekorozwoju z Wrocławia, otrzymała na ten cel

2 miliony 800 tysięcy złotych i przyjęła:

Cel:

Odtworzenie ilościowe i jakościowe niepylaka apollo. Przyczyną podjęcia działań jest wytępienie gatunku na niemal całym obszarze Polski.

 

Tło podjęcia internwecji:

Zasięg i liczebność populacji niepylaka apollo maleje w Polsce od co najmniej dwóch stuleci. Dzisiaj występuje on tylko w Pieninach i prawdopodobnie w Tatrach. Ostatnio prace reintrodukcyjne zainicjowane zostały na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego, od roku 1994 były prowadzone są w Górach Kruczych w Sudetach. Jest to gatunek skrajnie zagrożony, objęty ścisłą ochroną gatunkową. Ustępuje w wyniku naturalnych i antropogenicznych zmian siedliskowych.

 

Działania:

W projekcie główny nacisk położony został na:

•             hodowlę niepylaka apollo w warunkach kontrolowanych na terenie Arboretum Leśnego Nadleśnictwa Syców

•             zabezpieczenie bazy pokarmowej dla rozwijających się gąsienic poprzez uprawę rośliny żywicielskiej – rozchodnika wielkiego.

Dodatkowo planujemy przygotowanie powierzchni adaptacyjnych w Karkonoszach, Górach Stołowych i w Górach Kruczych tak, by w przyszłości możliwe było podjęcie skutecznych prac reintrodukcyjnych.

Wszystko było ładnie, pięknie tylko, ze zapomniano, że w rezerwacie „Kruczy Kamień” koło Lubawki na tych 10 hektarach nie występuje rozchodnik wielki w ilości zapewniającej wykarmienia gąsienic. Nie doszło więc do zasiedlenia tych motyli na naszych terenach. Ostatecznie sprawą zajęły się organy ścigania zarzucając zmarnowanie środków przeznaczonych na ten cel. Teraz nie ma i nie będzie motyli, a także nie ma pieniędzy, które miały służyć temu celowi. Żeby podobnie nie stało się i w naszym ratuszu, że marnuje się pieniądze podatnika na bezrozumne projekty.

Moim zdaniem logo, oczywiście występujące obok herbu miasta powinno być ściśle powiązane z marką i produktem regionalnym, pisałem o tym do burmistrza przed dwoma laty, ale widać burmistrz nie rozumie co to jest marka czy produkt regionalny powiązany ściśle z Gminą Lubawka.

 

                                                                                                 Lubawka 28.07.2015 roku

 

Henryk Kmiecik

ul. Podgórze 33

58-420 Lubawka

                                                                                                       

                                                                                                        Ewa Kocemba

                                                                                                        Burmistrz Miasta Lubawka

 

                                                       Interwencja  poselska

                                                       w imieniu wyborców

 

         Narastająca konkurencja między regionami zmusza poszczególne jednostki terytorialne do podejmowania działań na rzecz tworzenia ich przewagi konkurencyjnej. Budowa marki regionalnej jest jednym z narzędzi walki konkurencyjnej i wyróżnienia regionu. Silna marka jest gwarantem nie tylko wzbudzenia zainteresowania i przyciągnięcia turystów czy inwestorów, ale również bardzo silnym wsparciem dla rozwoju procesów innowacyjnych i podniesienia konkurencyjności lokalnych przedsiębiorstw. Proces budowy marki regionalnej wiąże się z kreowaniem jej wizerunku. Wizerunek stanowi uproszczenie wielu skojarzeń i informacji związanych z daną marką regionalną, a ściślej mówiąc z terenem np. gminy. Jest on więc kategorią poznawczą, ale i wysoce subiektywną.   Wizerunek  danej gminy w dużej mierze wiąże się z cechami samego regionu, jego subiektywnym postrzeganiem danego miejsca czy regionu, a także relacjami i kontaktami  pomiędzy mieszkańcami

i potencjalnymi turystami. Wizerunek jest jednak czymś wtórnym w stosunku do tego, co stanowi podstawę jego kształtowania, a co określa się mianem tożsamości marki, firmy czy regionu.

        Wypromowanie produktu regionalnego wymaga wiele wysiłku, ale za to procentuje napływem większej  ilości turystów, przez co rozwijają się także pozostałe gałęzie ruchu turystycznego. Jak do tej pory to Gmina Lubawka nie posiada takiej marki regionalnej czy tradycyjnego produktu przez który można byłoby jednoznacznie określić charakter gminy.

          Dlatego też  na podstawie art. 20 ust. 1 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora  proszę o udzielenie mi poniższych informacji:

1.            Czy Urząd Miasta rozważał już potrzebę stworzenia takiej regionalnej marki czy regionalnego produktu?

2.            Czy rozważa  Pani przeprowadzenie szerokiej konsultacji społecznej w naszej Gminie Lubawka w sprawie wytypowania regionalnego produktu?

 

 

 

 

                                                                                                                                      Z poważaniem

 

Proponuję, żeby urząd już się nie ośmieszał i dał spokój temu motylowi, a zajął się tworzeniem marki i produktu regionalnego, ze szczególnym uwzględnieniem punktu 2

z zamieszczonej tu interwencji poselskiej.

 

hk

29.04.17

 

Niedawno pisałem o Jarkowickim wapienniku, wartym wyremontowania i zachowania go

w dobrym stanie następnym pokoleniom. Z tego co się dowiedziałem to burmistrz Kocemba nie ma zamiaru zajmować się tym zabytkiem, tak jak i szeregiem innych spraw ważnych dla mieszkańców naszej gminy. Zrozumiała chyba, że już niedługo będzie musiała pożegnać się ze stanowiskiem i do tego czasu lekką pracą musi nachapać się jak najwięcej, bo niedługo urzędniczy chleb nie będzie już dla niej. Niektórzy marzą, aby to nastąpiło jak najszybciej.

Ale wracając do tematu. Kilkaset metrów za wapiennikiem, także po lewej stronie znajdują się resztki betonowych fundamentów tajemniczych zabudowań.

 

 

Zdziwienie może budzić to, że w tych zabudowaniach znajduje się tajemniczy betonowy szyb, obecnie częściowo  zasypany, ale wszystko wskazuje że idzie dość głęboko poniżej otaczającego go terenu.

 

 

Kilkanaście metrów za szybem znajduje się wybetonowane koryto tajemniczego cieku wodnego, gdzie w środkowej jego częsci jest także wybetonowany odpływ w stronę przepływającego niedalego potoku Srebrnika.

 

 

Uważam, ze warto zainteresować się tymi tajemniczymi zabudowaniami i można byłoby wyeksponować je, tak, aby wraz z wapiennikiem były atrakcją wartą do zwiedzenia przez turystów. Może starsi mieszkańcy pamiętają co było tam zaraz po wojnie i przekazali by te informacje innym? Być może ten szyb i zabudowania mają jakiś związek z licznymi sztolniami, które są tam w okolicy. Od stuleci w tym terenie wydobywano rudy żelaza, miedzi i srebra, dlatego też potok został nazwany Srebrnikiem.

Czekamy na dalsze informacje, które byłyby pomocne do pznania historii tych zabudowań.

 

hk

28.04.17

Sprawa wyłudzeń i przywłaszczania pieniędzy społecznych przez działaczki Platformy Obywatelskiej mocno bulwersuje społeczeństwo. Jak się okazało, to Ewie Kocembie spodobał się chyba styl działania Iwony Krawczyk w strefie ekonomicznej i także pozwoliła sobie na łamanie prawa.

 

Z posiadanej wiedzy i dokumentów wynika, że była starostka zamiast działać zgodnie

z prawem, świecić przykładem,  to prawo to łamała i teraz ciągle wychodzą na światło dzienne jej grzeszki. Tym razem odpowie za wyłudzenie nienależnych jej ryczałtów, sprawę szerzej wyjaśnia list otwarty skierowany do obecnego starosty.

 

Henryk Kmiecik                                                                                                                                               Lubawka 27.04.2017 roku

ul. Podgórze 33

58-420 Lubawka

 

List otwarty do Pana Jarosława Gęborysa

Starosty Powiatu Kamiennogórskiego

 

      Niniejszym listem powiadamiam Szanownego Pana o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Starostę ubiegłej kadencji Panią Ewę Kocembę. Ponieważ stroną poszkodowaną jest Starostwo Powiatowe w Kamiennej Górze, to zawiadomienie prokuratury o tym fakcie należy  już do Pana obowiązku, ponieważ zostaje Pan tym pismem oficjalnie powiadomiony o nadużyciach dokonanych przez osobę Ewy Kocemby. 

W maju 2011 roku Ewa Kocemba została wybrana Starostą Powiatu Kamiennogórskiego i od tego momentu przysługiwał jej ryczałt miesięczny za korzystanie z własnego samochodu w celach służbowych, oraz zwrot kosztów przejazdów własnym samochodem w ramach delegacji poza teren Kamiennej Góry.

        Od miesiąca czerwca 2011 roku Ewa Kocemba składała oświadczenia o ilości dni używania własnego samochodu w danym miesiącu

( kopie oświadczeń w załącznikach ). Na podstawie tych oświadczeń wypłacana była kwota należnego ryczałtu.  Oprócz tego używała swego samochodu podczas wyjazdów służbowych będąc delegowaną przez Starostwo Kamiennogórskie. Po powrocie z delegacji każdorazowo rozliczała tzw. kilometrówki będące wynikiem mnożenia ilości przejechanych km i należnym ryczałtem za 1 km ( kopie rozliczeń w załącznikach ).

       Latem 2011 roku Ewa Kocemba była uczestnikiem wypadku drogowego w miejscowości Przedwojów ( skrzyżowanie obok kościoła ). Samochodem którym jechała był Volkswagen Golf o numerach rejestracyjnych DKA X789. Został on poważnie rozbity

i nie był zdolny do dalszej jazdy, dlatego też lawetą przewieziono go pod warsztat w Błażkowej, gdzie stał dłuższy czas, czekając na jego naprawę. Po dłuższym czasie został on przewieziony z Błażkowej na inny warsztat blacharski, gdzie był naprawiany i lakierowany.

       W tym czasie przez okres około dwóch miesięcy, Ewa Kocemba używała samochodu pożyczonego od jej syna, który użytkował ten samochód na zasadzie leasingu, a on sam używał inny samochód będący samochodem służbowym firmy w której pracował. Z tego też powodu mając  samochód zastępczy nie za bardzo śpieszyła się ona z naprawą swego auta. Pewnego razu będąc u Ewy Kocemby w zobaczyłem jak Ewa Kocemba wypełnia oświadczenie na podstawie którego ma pobrać pieniądze z ryczałtu na samochód oraz rozpisuje tzw. kilometrówki na podstawie których ma za to także pobrać z kasy starostwa pieniądze. Na tych dokumentach wpisywała, że używała samochodu Volkswagen Golf DKA X789, zwróciłem jej uwagę, że nie może tak robić, gdyż jest to niezgodne z prawem, bo samochód Golf stoi rozbity, a ona jeździ innym samochodem niż wykazuje w dokumentach. Na tą moją uwagę stwierdziła, że musi tak robić bo inaczej nie dostanie pieniędzy, gdy dalej nalegałem, żeby tak nie czyniła odpowiedziała, że jutro w pracy to zmieni bo w domu nie ma więcej druków oświadczenia i rozliczenia tzw. kilometrówek. Gdy mi powiedziała, że następnego dnia zmieni to w pracy po prostu jej uwierzyłem, że to uczyni i już nigdy więcej nie widziałem, aby wypełniała takie dokumenty. Gdy w ramach uzyskania informacji publicznej otrzymałem skany dokumentów, którymi dysponuje Starostwo Kamiennogórskie pokazujące ile dodatkowo kosztują podatników osoby, które pełnią wysokie funkcje w samorządach, wśród tych dokumentów były także oświadczenia i rozliczenia z drugiego półrocza 2011 roku. Po przejrzeniu tych dokumentów stwierdziłem, że Ewa Kocemba fałszywie wykazała w dokumentach, iż cały czas używała samochodu Volkswagen Golf o numerach rejestracyjnych DKA X789, choć samochód ten w tym czasie stał rozbity.

        Należy w tym miejscu podkreślić, że zastanawiający jest fakt, iż osoby zatwierdzające wystawiane delegacje i sprawdzające je później pod względem merytorycznym i formalnym potwierdzały, że podróże odbywają się samochodem, który jest w remoncie. Wszyscy w starostwie widzieli, że Ewa Kocemba jeździ innym samochodem koloru białego o innych tablicach rejestracyjnych, a rozliczenia wystawia na inny samochód koloru niebieskiego o numerach rejestracyjnych DKA X789.                 

          Przedstawiony powyżej stan faktyczny sprawy, uzasadnia podejrzenie, iż wypełniają one znamiona czynów określonych w art. 271 § 1 i 3 k.k., szczególnie §3  gdyż Ewa Kocemba dopuszcza się czynu określonego w §1 w celu osiągnięcia korzyści osobistej. Szczególnie naganne jest to, że dopuściła się takich czynów będąc funkcjonariuszem publicznym, od którego wymaga się wzorowego zachowania, a nie popełniania takich czynów umyślnie, po to, aby do i tak wysokiego wynagrodzenia wyłudzić z kasy Starostwa dodatkowe pieniądze. Jeżeli nieuczciwy urzędnik dopuszcza się takich zachować przestępczych w celu osiągnięcia korzyści osobistej to grozi mu surowsza odpowiedzialność karna i dlatego też tego rodzaju delikt ścigany jest z urzędu.

       Jak sam Pan widzi to w załączonych dokumentach nie ma ani jednego dnia w którym Ewa Kocemba by wykazała, że korzystała z innego samochodu, a nikt nie był świadkiem tego, aby dojeżdżała ona do pracy czy w delegację siedząc w rozbitym Golfie jadącym na lawecie. Myślę, że teraz niezwłocznie powiadomi Pan Prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez Ewę Kocembę, a Kamiennogórska Policja będąca po zmianach nie będzie już tak chętna osłaniać nadużyć tej kobiety i szybko ustali datę wypadku, szkody jakie były            w pojeździe i ile trwała naprawa jej samochodu marki Golf. Nie jest istotne za ile dni wyłudziła nienależne jej świadczenia i na jaką kwotę, istotnym jest to, że funkcjonariusz publiczny jakim jest Starosta popełnia pospolity delikt w celu osiągnięcia dodatkowych korzyści osobistych.

 

                                                                                                                                                                             Z  poważaniem

 

 

Załączniki:

1.            Oświadczenia z rozliczeniami-14szt.

2.            Polecenia wyjazdów i rachunki kosztów-21 szt.

 

 

Czasy się zmieniają, także i władze na komendach Policji.

I obecnie nikt już chyba nie będzie próbował udawać, że wierzy jej w składanie przez nią zeznania. Aktoreczka z niej niezła i potrafi nawet w sądzie zapłakać i wypierać się wszystkiego, składając fałszywe zeznania, za które i tak przyjdzie jej niedługo odpowiedzieć. Jeden z jeleniogórskich prokuratorów napisał wprost, że nie wierzy w jej zeznania, bowiem są niespójne i mijają się z posiadanymi przez prokuraturę dowodami.

Źle się dzieje z tą osobą. Ostatnio znowu uważa się za osobę wysoce moralną, a na temat słynnych już filmów, skarży się na mnie, że nie potrafię rozróżnić takich filmów amatorskich od zawodowych. Mogła filmów nie kręcić, a ja nie jestem od klasyfikacji ich na zawodowe i amatorskie, a może jeszcze każe mi oceniać je za wartości artystyczne?

Co to jest, jazda figurowa na lodzie?

Dlatego poczekajmy,  niedługo odpowie za popełnione delikty i nie będzie wywyższać się ponad wszystkich. Szkoda tylko, że Gmina Lubawka pozostanie po niej lekko skłócona

i zadłużona na dziesięciolecia.

hk

27.04.17

 

     W 2008 roku, tuż po wygranych wyborach przez Platformę, ówczesna minister Julia Pitera ujawniła swój raport o wydatkach ekipy PiS dokonywanych m.in., za pomocą kart płatniczych. Audytowi finansowemu poddano 17 ministerstw oraz Kancelarię Premiera. Z dokumentu wynikało, że istniały "potencjalne nieprawidłowości" w związku z wykorzystaniem kart służbowych oraz rozliczaniem różnych kwot, których służbowy charakter był "mało prawdopodobny lub wręcz wykluczony". Do historii przeszedł wtedy zakup dorsza za 8,16zł, który bardzo bulwersował ówczesną Panią minister Piterę.

      Całkiem niedawno, już za rządów ekipy PO, gruchnęła afera podsłuchowa i znowu zobaczyliśmy w jaki beztroski sposób politycy, urzędnicy i osoby reprezentujące instytucje państwowe, korzystają z publicznych pieniędzy. Pieniędzy, które pochodzą przecież wprost z naszych kieszeni. Dowiedzieliśmy się ile kosztują kolacje w drogich restauracjach i jakim wykwintnym menu delektują się ich uczestnicy. Jeden z publicystów, znany ze swoich pro-platformianych sympatii, grzmiał wówczas:

 „Gdybym był na miejscu premiera, wydałbym polecenie odebrania funkcjonariuszom publicznym kart kredytowych i przygotowania przepisów ściśle opisujących, czemu te karty miałyby służyć, żeby nie bulwersować opinii publicznej” - mówił w Poranku Radia TOK FM Jacek Żakowski.

Takie polecenie wypadałoby wydać nie tylko funkcjonariuszom publicznym ale także menadżerom i prezesom państwowych spółek i przedsiębiorstw.

      Dzisiaj Platforma już krajem nie rządzi ale wcale nie oznacza to, że jej członkowie folgujący sobie za publiczne pieniądze odeszli w zapomnienie. Jednym z nich jest obecna wicemarszałek województwa dolnośląskiego Iwona Krawczyk, która sprawując funkcję prezesa Specjalnej Strefy Ekonomicznej Małej Przedsiębiorczości w Kamiennej Górze, w dość niejasny żeby nie powiedzieć podejrzany sposób wydawała publiczne środki finansowe. W posiadanych przez redakcję dokumentach zawarte są szczegóły służbowych delegacji Pani Krawczyk do Drezna. O wątku tym wspominałem już w poprzednim artykule pod tytułem „Płacimy!! Co będzie, to będzie”, opublikowanym na portalu www.daminfo.pl.

      Z dokumentów tych wyziera obraz absolutnego lekceważenia sposobu dokumentowania wydatkowanych pieniędzy Spółki. Wchodząc w szczegóły  delegacji byłej Pani prezes zainteresował mnie ich cel. W posiadanej dokumentacji brak jest bowiem jakichkolwiek informacji co do powodu tych cyklicznych spotkań, personaliów osób w nich uczestniczących oraz korzyści dla SSEMP S.A., z nich wynikających. Co gorsze Pani prezes Iwona Krawczyk sama się na te delegacje kieruje, sama je akceptuje i rozlicza co pozostaje w rażącej sprzeczności z Kodeksem Spółek Handlowych. Powodowany chęcią wyjaśnienia okoliczności tych, moim zdaniem, wątpliwych podróży służbowych, zadałem kilka pytań Pani wicemarszałek, w odpowiedzi Pani Iwona Krawczyk napisała:

Pisownia oryginalna:

„Wszystkie moje wyjazdy rozliczane w ramach delegacji związanych z zatrudnieniem w SSEMP S.A., w tym do Drezna, związane były z prowadzeniem rozmów z przedsiębiorcami planującymi inwestycje na terenie Strefy, jak również dotyczyły możliwości utworzenia siedziby zamiejscowej naszego biura w Dreźnie. Podczas spotkań w Dreźnie rozmawiałam m.in., z przedsiębiorcą p. Rico Weber’em, reprezentującym IMT-DRESDEN GmbH, który złożył do SSEMP S.A. w czerwcu 2015r. list intencyjny, w którym deklarował zakup działki 29 ha i realizację inwestycji na terenie kamiennogórskiej strefy ekonomicznej, podstrefa Jawor.

Jednak na skutek decyzji Rady Ministrów (Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 28 lipca 2015r. zmieniające rozporządzenie w sprawie kamiennogórskiej specjalnej strefy ekonomicznej. (Dz. U. poz. 1193), będąca wcześniej w naszych zasobach nieruchomości, została włączona do Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, celem realizacji priorytetowego dla kraju projektu.  Z żadnym inwestorem nie odbywałam „cyklicznych spotkań”. Jak już wyżej napisałam, moje spotkania odbywały się z kilkoma inwestorami”.

    Na pytanie redakcji o liczbę osób uczestniczących w owych spotkaniach z inwestorami, Pani wicemarszałek odpisała:

Pisownia oryginalna:

„Liczba osób podczas spotkań w Dreźnie – w zależności od liczby osób przybyłych z ramienia konkretnego inwestora – była różna”.

   Odpowiedź Pani Iwony Krawczyk można by było uznać za wiarygodną gdyby nie kilka podstawowych sprzeczności widocznych w dokumentach rozliczających owe delegacje do Drezna. Po pierwsze Pani wicemarszałek przedstawiła do rozliczenia, widoczne poniżej, paragony z restauracji La Torre da Salvatore w Dreźnie.

 

 

     Średnio wprawny obserwator zauważy, że wszystkie te  spotkania z rzekomymi inwestorami mają miejsce zawsze w tej samej restauracji  i zawsze w późnowieczornych porach. Treść paragonów pozwala domniemywać, że były to raczej kolacje dla dwóch osób, niż spotkania biznesowe z inwestorem. Dlaczego? Jak można wywnioskować z paragonów, we wszystkich kolacjach, przedstawionych do rozliczenia przez Panią Krawczyk,  zawsze uczestniczą dwie osoby, z których każda ma określone i jednoznaczne gusta kulinarne. Zamawiane potrawy często się powtarzają, jedna osoba je ryby a druga mięsa, jedna pije białe wino a druga piwo (zazwyczaj tej samej marki).

 

 

Zazwyczaj na koniec wystawnej kolacji, suto zakrapianej alkoholem, jeden z biesiadników zamawia deser a drugi zawsze od niego stroni. Trudno te fakty logicznie połączyć z odpowiedzią Pani wicemarszałek, że liczba inwestorów na spotkaniach była różna. Za te kolacje obecnej Wicemarszałek, zapłaciliśmy łącznie 592,00€ co daje kwotę około 2.525,00zł.

      Po drugie była Pani prezes, zgodnie z przedstawionymi przez nią samą rachunkami, udawała się w delegację do Drezna aż 6 razy w okresie od marca 2013r., do listopada 2015r. W czterech przypadkach, Pani Krawczyk jednego dnia wyjeżdżała a drugiego dnia wracała z Drezna, używając do tego celu samochodu służbowego. Dziwi fakt, iż skrupulatnie rozliczająca się z kolacji Pani prezes, ani razu nie zwróciła się o zwrot kosztu noclegu w hotelu w Dreźnie. W dwóch przypadkach nie rozliczyła nawet ryczałtu za nocleg, który wynosił około 37,50€/dobę i faktycznie trudno byłoby znaleźć nocleg w tej cenie. Co takiego działo się więc w Dreźnie, że Pani Krawczyk nie zabezpieczała sobie noclegu, podczas 6-cio krotnych wizyt?  Czy o zapewnienie noclegu w tym mieście, dla Pani prezes dbał ów inwestor?

     Wątpliwość co do służbowego charakteru wyjazdów Pani wicemarszałek, potęguje również brak jakiejkolwiek dokumentacji w postaci, uchwał Rady Nadzorczej, dokumentów wewnętrznych, zapisów w strategii Spółki, które określałyby strategię rozwoju SSEMP S.A., w kierunku drezdeńskim czy choćby niemieckim. Ponadto delegacje, o których mowa i które kosztowały nas kolejne 5.235,00zł, rozliczane  były przez Panią prezes w sposób niezgodny z prawem. Zazwyczaj Pani Krawczyk, sama kierowała się na te wyjazdy, sama je rozliczała i potwierdzała odbiór pieniędzy. Zamiast przewodniczącego Rady Nadzorczej, który w tych przypadkach zgodnie z prawem, powinien być osobą kierującą Prezesa w delegację.

     Zapytałem Panią wicemarszałek czy sporządzała może chociaż krótkie notatki z tych służbowych delegacji do Drezna i o to co usłyszałem w odpowiedzi:

Pisownia oryginalna:

„Miarą właściwego zarządzania przez mnie Spółką był fakt przyznawania przez Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy SSEMP S.A. w latach 2011-2015 nagrody rocznej, a nagroda ta przyznawana była na wniosek Rady Nadzorczej SSEMP S.A.. Nagroda przyznawana była za osiągnięte wyniki finansowe oraz realizację innych zadań z zakresu zarządzania Spółką. Przed przyznaniem nagrody Rada Nadzorcza badała dokumenty finansowe, sposób ich prowadzenia i oceniała realizację planu działalności Spółki za dany rok, w szczególności liczbę pozyskanych inwestorów.

Uprzejmie informuję, że SSEMP S.A. (wcześniej Kamiennogórska Specjalna Strefa Ekonomiczna Małej Przedsiębiorczości” działa od 31 października 1997r. Obejmując funkcję Prezesa Zarządu Spółki w dniu 26 czerwca 2009r., a więc w dwunastym roku jej istnienia, model wykonywania obowiązków oparłam o dotychczasowy sposób sprawowania tej funkcji przez moich poprzedników. Żaden z nich nie sporządzał „notatek służbowych” w zakresie dokonywanych czynności, ponieważ ostatecznym rozliczeniem tej działalności był uzyskany przez Spółkę wynik finansowy oraz ilość pozyskanych inwestorów. Jednocześnie uprzejmie informuję, że sporządzanie „notatek służbowych” praktykowane jest przez urzędników samorządowych, którzy nie są rozliczani ze skuteczności podejmowanych działań”.

     Moje zdziwienie budzi sposób w jaki Pani wicemarszałek podchodzi do faktu wydatkowania pieniędzy publicznych, tym bardziej, że sprawując obecną funkcję Wicemarszałka Województwa Dolnośląskiego, tylko takimi pieniędzmi dysponuje. Lekkość z jaką Pani Krawczyk traktuje rozliczanie pieniędzy Spółki jest porażająca. Gdyby SSEMP S.A., była prywatną własnością Pani Krawczyk to takie podejście do klarowności  jej finansów może mogłoby być w jakiś sposób usprawiedliwione. W swojej odpowiedzi była Pani prezes zdaje się zapominać, że za sprawowanie funkcji Prezesa Zarządu w spółce należącej do Skarbu Państwa, była sowicie wynagradzana w postaci miesięcznej wypłaty. Czy  to, że spółka SSEMP S.A., odnosiła pozytywne wyniki finansowe uprawnia jej prezesa do dowolnego dysponowania pieniędzmi podatnika, na mało prawdopodobny wydatek służbowy? Czy Pani Krawczyk uważa, że może działać w tej kwestii z pogwałceniem prawa i dowolnie wydawać publiczne środki bez rzetelnego udokumentowania tych wydatków? Jeśli takie podejście do publicznych pieniędzy prezentuje osoba sprawująca bardzo wysoką i odpowiedzialną funkcję w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego, to strach pomyśleć o czym możemy za jakiś czas usłyszeć. Tym bardziej, że sama Pani wicemarszałek w ostatnim zdaniu swojej odpowiedzi pisze wprost, że urzędnicy samorządowi nie są rozliczani ze skuteczności podejmowanych działań (SIC!).

   Pani wicemarszałek pisze, że sporządzanie „notatek służbowych” charakterystyczne jest dla urzędników samorządowych a nie prezesów przedsiębiorstw. Czuję się w obowiązku zapytać ,czy w takim razie, wypełnianie obowiązków zaopatrzeniowca biura jest charakterystyczne dla funkcji prezesa?

      Pytanie to nie jest bezpodstawne, gdyż dotyczy samej zainteresowanej. Z posiadanych przez redakcję dokumentów, wyłania się przedziwny obraz byłej Pani prezes, która dosłownie dba o spożywcze zaopatrzenie biura Zarządu. Dokonuje licznych zakupów drogich alkoholi takich jak wódka BELVEDER-115,00zł/szt., wódka CHOPIN 70,00zł/szt., wódka DĘBOWA-60,00zł/szt., whisky JACK DANIELS-99,00zł/szt., itp., opisując te wydatki jako potrzeby biura. Jak w większości przytaczanych przeze mnie przypadków i tutaj próżno szukać dokumentacji świadczącej bądź o przekazaniu, bądź o zużyciu zakupionych towarów na potrzeby Strefy.

      Ilość kupowanego na potrzeby biura alkoholu, za czasów Pani Krawczyk jest delikatnie mówiąc niepokojąca i liczona jest w tysiącach złotych (część faktur w załączniku).

    Szeroka lista artykułów spożywczych zakupionych przez obecną wicemarszałek, takich jak kukurydza w puszce, masło, szynka, kiełbasa krakowska, przyprawy i słodycze, mogą mylnie sugerować bogate zaplecze gastronomiczne w biurze Zarządu Strefy. Czy zaopatrzenie biura Zarządu w kawę, cukier, słodycze i inne artykuły gospodarstwa domowego, naprawdę należało do obowiązków ówczesnej Pani prezes? Wszystkie te wydatki wydają się całkowicie nieuzasadnione i maja bardzo wątpliwy, służbowy charakter.

    Niestety to nie jedyne zakupy jakich dokonywała osobiście była Pani prezes, korzystając z pieniędzy Spółki. W przedkładanych do księgowości fakturach znajduje się mnóstwo artykułów, po których śladu w strefie niema. Nie widnieją w środkach trwałych Spółki, nie zostały nikomu protokolarnie przekazane w formie darowizny lub prezentu, zwyczajnie zaginęły, a może nigdy się w Spółce nie pojawiły? Kilka dni przed swoim wyjazdem w delegację do Drezna Pani Krawczyk zakupiła bardzo drogą (179,00zł) zapalniczkę.

 

 

Zapytana przez nas o ten zakup i jego losy, odpowiedziała:

Pisownia oryginalna:

„Proszę podać dokładnie, o jakiej zapalniczce mowa w Państwa pytaniu. Pytanie dotyczy jakiejś skonkretyzowanej rzeczy, która zapewne pozostała w siedzibie Spółki po moim odejściu, Być może została w tempie dokonywanych zmian przeoczona.”

       Niestety, z ustaleń redakcji wynika, iż  kamiennogórska Strefa nie posiadała i nie posiada takiego przedmiotu. Podobnie jak innych zakupionych przez Panią Krawczyk rzeczy, takich jak:

1.            Parownica S.C. 2500 z zestawem ścierek i szmatek – 878,10zł

2.            Żelazko PHILIPS – 119,99zł

3.            Rozdrabniacz BOSCH MSM – 119,00zł

4.            Robot ręczny ZELMER – 99,00zł

5.            Portfele damskie 3 szt. – 447,00 zł – zakupione w okresie Świąt Bożego Narodzenia 2014r.

6.            Portfele męskie 2 szt. - 298,00 zł - zakupione w okresie Świąt Bożego Narodzenia 2014r.

7.            Rękawiczki męskie 4 szt. – 396,00 zł - zakupione w okresie Świąt Bożego Narodzenia 2014r.

8.            Rękawiczki damskie 1 szt. – 99,00 zł - zakupione w okresie Świąt Bożego Narodzenia 2014r.

 

 

 

 

     

       Skala „rozdawnictwa” i rzekomego „nagradzania inwestorów”, prezentowana przez SSEMP S.A., za czasów Pani Iwony Krawczyk, była tak wielka i niezrozumiała, że postanowiliśmy zapytać Pana Tomasza Plutę – dyrektora Departamentu Komunikacji i Marketingu Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, czy takie praktyki są w wałbrzyskiej Strefie stosowane? W oficjalnym stanowisku Pan dyrektor stwierdził:

 

 

   

     Odpowiedź ta chyba nikogo nie wprawia w szczególne zdziwienie, ponieważ profesjonalne podejście do biznesu w dzisiejszych czasach nie wiąże się raczej z kolacjami w towarzystwie alkoholu i obsypywaniem Inwestorów drogimi prezentami. Widać, że Pani Krawczyk do tej kwestii miała inne podejście. Rzeczą bulwersującą jest jednak fakt, że tysiące złotych wypłacane z kasy SSEMP S.A., na rzekome prezenty, w żaden sposób nie były przez Panią Krawczyk dokumentowane ani potwierdzane pisemnie przez rzekomo obdarowywanych. Była Pani prezes nie precyzowała komu konkretnie i kiedy wręczyła, np. kosze upominkowe o wartości ponad 2.000,00 zł. Odpowiedź na pytanie dlaczego tak się działo, pozostawiam Tobie drogi czytelniku.

 

      Sama Pani prezes Krawczyk, korzystając z pieniędzy SSEMP S.A., nie stroniła od luksusów. Szczególnie kosztowne wydają się być jej służbowe delegacje do Warszawy. Pani prezes potrafiła, podobno sama,  zatrzymać się na dwie noce w 5-cio gwiazdkowym hotelu, zjeść 4 śniadania i wydać kilkaset złotych na inne usługi kulinarne. Płacąc za taki pobyt kwotę 3.570,00 zł. Każdy kto choć raz widział na własne oczy Panią wicemarszałek Iwonę Krawczyk wie, że jej sylwetka absolutnie nie usprawiedliwia takiego apetytu. Chyba najbardziej kuriozalnym przykładem, tych licznych „wydatków służbowych”, związanym z gastronomią jest spotkanie Pani Krawczyk z Inwestorem we wrocławskim McDonaldzie, gdzie przedmiotem „służbowego wydatku dla Inwestora”, jest dziecięcy zestaw HAPPY MEAL!

 

 

 

 

 

Kończąc już swój artykuł, chciałbym odwołać się do jego pierwszych linijek, przywołujących „bulwersujący” raport minister Pitery o wydatkach w 17 ministerstwach ekipy PiS i w Kancelarii Premiera.  Otóż  suma tych ujawnionych prywatnych wydatków, omawianych na mównicy sejmowej i szeroko komentowanych w ogólnopolskich mediach, ustalona została na kwotę 21 tys. zł - z tego 95 procent zwrócono, do budżetu państwa.

W przypadku Pani  Wicemarszałek Województwa Dolnośląskiego Iwony Krawczyk, suma służbowych wydatków w podobnym okresie czasu, tylko w dokumentach które posiadam, wynosi około 30.000,00zł i ani jedna złotówka z tej puli jeszcze do kasy SSEMP S.A. nie wróciła.

     No cóż pozostaje mieć nadzieję, że Pani Krawczyk nie przeniosła wzorców swojego działania na grunt swojej obecnej działalności w Zarządzie urzędu marszałkowskiego. Jednak blokada informacyjna jaka nastąpiła ze strony tego ostatniego po zapytaniu redakcji DAMINFO.PL, o współpracę UMWD z firmą Mo-Ja Multimedia Moniki Buzarewicz (patrz art:LINK) pozwala mi domniemywać, że wszystko dzieje się tam „po staremu”. Ale o tym w następnym artykule.

 

Autor: J/D Daminfo

Zadzwonili mieszkańcy Błażkowej,  że ich przystanek autobusowy rozpada się już,

a gminna władza udaje, że nie widzi tego. Nawet radny powiatowy Orzechowski zawsze aktywny przed wyborami, to teraz chyba ogarnęła go pomroczność jasna? Mieszka on

w Błażkowej i nie obchodzi jego stan przystanku, a co tam, on jeździ samochodem to

i przystankiem się nie przejmuje, a do wyborów jeszcze trochę czasu. A tak wygląda dziś ten okaz przystanku świadczący o gospodarzu gminy, czyli o  burmistrz Kocembie.

 

 

Mieszkańcy śmieją się z takiej burmistrz i pytają czy na konwencie w „Gościńcu nad Bukówką” pochwaliła się stanem technicznym tego przystanku i drogi przez Błażkową. Pytano mnie jak to jest, że Gmina Kamienna Góra remontuje swoje przystanki, a Gmina Lubawka nic nie robi???? Sprawdziłem to co mówili i faktycznie w Janiszowie remontują przystanki. Na kolejnym przystanku jest już szkielet konstrukcji, wykładają kostką brukową i jak powiedzieli pracownicy przykryty będzie ładną blachodachówką, a od wewnątrz wyłożony panelami.

 

 

Z kolei w Czadrowie postawiono zakupione gotowe przystanki i nie powiem, ale prezentują się znakomicie.

 

 

Widać, że w Gminie Kamienna Góra mają dobrego gospodarza w osobie wójta,

a Gmina Lubawka ma pecha, że ma takiego burmistrza.

Lubawka przeprasza mieszkańców Błażkowej za takie postępowanie burmistrza, wytrzymajcie, już niedługo nastąpi zmiana.

Hk

25.04.17

Jadąc drogą z Lubawki do Chełmska Śląskiego, po prawej stronie, kilometr przed Chełmskiem Śląskim znajduje się studnia z niewielkim pomnikiem koło niej. Studnia wykonana jest z piaskowca i nie jest głęboka, ale za to z krystalicznie czystą wodą.

Woda wypływająca z niej jest początkiem niewielkiego strumyka.

 

 

 

 

Kilkanaście metrów od studni w małych zaroślach znajduje się mały pomnik także wykonany z piaskowca. Na szczycie pomnika zamocowany był krzyż, ale piaskowiec uległ uszkodzeniu i obecnie krzyż leży u podnóża tego pomnika. Na pomniku wykuty jest napis

i data 1822 rok. Więc jeżeli pomnik i studnia powstała w tamtym czasie, to wkrótce będzie

dwusetna rocznica powstania tej studni i pomnika, lub data upamiętniająca wydarzenie lub osobę z tego 1822 roku.

 

 

 

 

 

Myślę, że miejsce to wymaga uporządkowania i uczynienia z niego atrakcji turystycznej. Oddanie wody do badań fizykochemicznych nie stanowi zbyt dużego kosztu dla gminy( raptem kosztuje to kilkaset złotych),  a pozwoli określić czy nadaje się do spożycia.  Wiele osób przyjeżdża do tej studni, aby nabrać wody do pojemników i zabrać do domów

i byłoby zasadnym, aby wiedzieli co piją.

Miejmy nadzieję, że znajdzie się odważny radny, który zawnioskuje zobowiązanie burmistrza do zajęcia się oczyszczeniem terenu, wykonaniem w pobliżu małego miejsca postojowego i wykonanie prac naprawczych studni i pomnika.

 

hk

24.04.17

 

 

 

 

Przed tygodniem pojechałem na stadion w Chełmsku Śląskim.  Niestety, to co zgłaszali mieszkańcy jest szczerą prawdą. Budynki na stadionie jak widać są zadbane, dzięki wysiłkowi działaczy klubu sportowego. Ale stan murawy jest katastrofalny i nie chodzi tu

o samą trawę, ale o nierówności całego terenu. Powierzchnia jest nierówna i pofałdowana, różnica na murawie wynosi od kilkunastu do kilkudziesięciu centymetrów. Taki stan zagraża bezpieczeństwu piłkarzy odbywających tu mecze i treningi. Bardzo szybko mogą się nabawić kontuzji, a grając bardziej się koncentrują na ochronie własnego zdrowia niż grze czy treningu. Mieszkańcy wypominają burmistrzowej, że na Lubawski stadion wydała miliony, a nie chce przeznaczyć kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie nawierzchni murawy Chełmskiego stadionu.

Wszyscy powtarzają, że i tutaj można wyrównać murawę tak jak to zrobił Burmistrz Kulon ze śp. Andrzejem Świątkiem w Lubawce, gdzie za niewielkie pieniądze poprawiono stan nawierzchni boiska. Dziwie się postawie burmistrza, której marzy się remont w ratuszu za miliony, a nie uszanuje potrzeb mieszkańców gminy, może i ona chce umościć sobie

w ratuszu apartament, tak jak jej koleżanka w strefie ekonomicznej? Przecież śmiało można za niewielkie pieniądze naprawić i pomalować elewację ratusza, a pozostałe półtora miliona przeznaczyć na takie drobne naprawy w całej gminie. Tego oczekują mieszkańcy,

a nie idiotycznych pomysłów obecnej burmistrz.

Miejmy nadzieję, że w Lubawskim ratuszu powróci komuś rozum i szybko zaplanuje remont tej murawy.

 

hk

22.04.17

 

 

 

 

Po ostatniej publikacji informacji o remoncie wykonywanym w Domu Kultury w Lubawce, przesłałem  zapytanie do Starostwa Kamiennogórskiego, czy złożone zostało zgłoszenie

o przystąpieniu do wykonywania prac remontowych, polegających na przekształceniu biur

w recepcję i powiekszono salę wykładową przygotowaną dla uniwersytetu trzeciego wieku.

 

Nasuwa się pytanie dlaczego Burmistrz Ewa Kocemba, która przepracowała w wydziele budownictwa wiele lat, nie poinformowała dyrektora Prochackiego, że trzeba złożyć zgłoszenie o przystąpieniu do tych prac?

 

W dniu wczorajszym otrzymałęm ze starostwa odpowiedź, że takie zgłoszenie nie wpłynęło.

 

 

Więc powiadomiłem Powiatowego Inspektora Nadzoru budowlanego i poprosiłem

o przeprowadzenie stosownej kontroli.

 

 

Henryk Kmiecik                                                                                                                                                                       Lubawka 20.04.2017 r.

Ul. Podgórze 33

58-420 Lubawka

hek@wp.pl

 

                                                                                                                                                                        Powiatowy Inspektor

                                                                                                                                                                       Nadzoru Budowlanego

                                                                                                                                                                        w Kamiennej Górze

 

Szanowny Panie Inspektorze.

Chciałbym zgłosić prawdopodobne nieprawidłowości przy remoncie w Domu Kultury w Lubawce. Od około miesiąca czasu trwa przebudowa pomieszczeń w budynku domu kultury bez dokonania wymaganego zgłoszenia. Tą samowolkę budowlaną opisałem w dniu 30 marca 2017 roku na portalu internetowym „lubawka.info”. O ile samo wyburzanie ścianek działowych w budynkach może nie wymagać dokonania zgłoszenia, to prace wyburzeniowe ścian nawet działowych i zmiana przeznaczenia pomieszczeń(likwidacja jednych, powiększanie innych) w budynkach użyteczności publicznej powinny zostać przynajmniej zgłoszone w Wydziale Budownictwa Starostwa Powiatowego. Dyrektor domu kultury takiego zgłoszenia nie dokonał. Sprawa jest bulwersująca dla mieszkańców Lubawki, ponieważ wykonany przed kilku laty remont tego domu kultury sfinansowany został z funduszy europejskich i do roku 2019 nie wolno jest dokonywać zmian, gdyż grozi to obowiązkiem zwrotu otrzymanej dotacji na poprzedni remont. Mamy tu do czynienia z typową samowolką popełnioną przez dyrektora domu kultury. Dodatkowa sprawa to to, że nie dokonano żadnych uzgodnień ze strażą pożarną, a zmiana przeznaczenia pomieszczeń gdzie może przebywać kilkadziesiąt osób, jest zupełnie inna niż zwykłe biuro dla kilku osób. Wnoszę więc o przeprowadzenie kontroli, ukarania winnych tej samowoli budowlanej i nakazanie przywrócenia stanu poprzedniego.

 

                                                                                                                                                                                       Z  poważaniem

                                                                                                                                                                                       Henryk Kmiecik

 

 

 

Istotną sprawą jest to, że przekształcając biura na rzecz innych pomieszczeń w których może później przebywać kilkadziesiąt osób, to w razie wybuchu pożaru, czy innego zdarzenia, musi być drożna droga ewakuacyjna. Tutaj zlekceważono te przepisy i nie wykonano szerokich drzwi ewakuacyjnych. Czy burmistrz z dyrektorem za nic mają życie ludzkie, które może być w razie paniki zagrożone? Dlaczego zlekceważono Straż Pożarną   i nie wystąpiono do niej o opinię na temat tej przebudowy?

 

Czyżby nie wiedzieli ile ludzi było tratowanych z powodu wąskich drzwi ewakuacyjnych?

Ustalenie, że nastąpiła zmiana sposobu użytkowania obiektu budowlanego lub jego części, sprowadza się do wyjaśnienia, czy i w jakim zakresie podjęcie lub zaniechanie w obiekcie budowlanym lub jego części działalności związanej z jego użytkowaniem wpływa na zmianę wymagań stawianych obiektowi, związanych głównie z bezpieczeństwem jego dalszego, zmienionego użytkowania. Przy wykładni tego przepisu w konkretnych sprawach należy kierować się celem, jaki przyświecał ustawodawcy, a więc przede wszystkim zapewnieniem bezpieczeństwa użytkownikom obiektu budowlanego.

Pozostaje jeszcze sprawa uzgodnień z biurem w Ołomuńcu, tak, aby nie trzeba było zwracać pieniędzy pozyskanych na poprzedni remont, gdyż to zagrożenie wisi nad gminą jak miecz Damoklesa.

Wszyscy się zastanawiają jak ten tandem Kocemba-Prochacki może tak bezmyślnie postępować?

 

hk

21.04.17

 

 

Kościół ten zbudowany w 1890 roku służył wyznawcom do okresu zakończenia wojny. 

Po wyjeździe rdzennych mieszkańców w latach powojennych, nie było już parafii ewangelickiej i władze tego kościoła po prostu zrzekły się tego obiektu. Przez lata niszczał, jedynie krótko służył jednemu przedsiębiorcy za magazyn. Okazało się, że nie ma już prawnego właściciela, więc decyzją wojewody został przekazany na rzecz Gminy Lubawka i to ona dziś jest właścicielem kościoła. Nie jest to odosobniony przypadek na Dolnym Śląsku, bowiem po wojnie większość kościołów ewangelickich na naszym terenie zostało zdewastowanych i zniszczonych. W niedalekim Boguszowie taki kościół przerobiono na salę sportową, później magazyn mebli, a ostatnio sprzedano Zielonoświątkowcom. Warto więc pomyśleć, aby także tutaj nie dopuszczono do całkowitej dewastacji tego obiektu, bowiem nie jest jeszcze aż tak zniszczony, ze trzeba byłoby w niego inwestować wielkich środków.

 

Śmiało można byłoby się pokusić o zadaptowanie tego byłego kościoła na salę sportową ze ściankami wspinaczkowymi, ale moim zdaniem decyzję powinni podjąć sami mieszkańcy Chełmska Śląskiego.

 

Budynek tego kościoła nie jest wpisany w rejestr zabytków, więc nie będzie kłopotów

z jego adaptacją na różne cele. Radni pochodzący z Chełmska Śląskiego już powinni rozpocząć konsultacje z mieszkańcami o sposobie wykorzystania tego obiektu, tak,

aby ująć część kosztów już w przyszłorocznym budżecie gminnym.

Dlaczego powinni się tym zająć radni?

A dlatego, że na tą gminną władzę burmistrza nie ma co liczyć, jeżeli ich się nie przymusi do pracy, to sami nic porządnie nie potrafią zrobić. Jeżdżą po wszystkich miejscowościach, aby uchwalać Sołeckie Strategie Rozwoju Wsi. Opracowania jakie są przygotowywane rozśmieszają nawet największych smutasów. Przeczytałem taką strategię opracowaną dla Chełmska Śląskiego. To co tam wpisano to stek banałów, ogólników, utartych sloganów

i pustosłowia. Zresztą nie ma co o tym więcej pisać jak każdy może sam przeczytać strategię napisaną dla Chełmska Śląskiego i wyrobić sobie zdanie o piszących takie tragedie. Dlatego teraz radni muszą być tym motorem, który może napędzać lokalne inicjatywy na rzecz ogółu mieszkańców.

Zapraszam więc radnych do działania. Chełmsku Śląskiemu też coś się w końcu należy.

 

hk

20.04.17

 

 

Ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami nakłada na jednostki samorządu terytorialnego obowiązek sporządzenia programu opieki nad zabytkami (art. 87 ustawy).

Głównym odbiorcą programu jest społeczność lokalna, która bezpośrednio powinna odczuć efekty jego wdrażania. Dotyczy to nie tylko właścicieli i użytkowników obszarów

i obiektów zabytkowych, ale również wszystkich mieszkańców, gdyż zachowane

i należycie pielęgnowane dziedzictwo kulturowe wyróżnia obszar gminy i przesądza o jej atrakcyjności.

Przyjęty przez Radę Gminy w formie uchwały gminny program opieki nad zabytkami jest elementem polityki samorządowej. Powinien służyć podejmowaniu planowych działań dotyczących inicjowania, wspierania, koordynowania badań i prac z dziedziny ochrony zabytków i krajobrazu kulturowego oraz upowszechniania i promowania dziedzictwa kulturowego. Opracowanie i uchwalenie gminnego programu opieki nad zabytkami nie powinno być traktowane jedynie jako realizacja przez gminę zadania ustawowego.

Programy mają bowiem służyć rozwojowi gminy poprzez dążenie do poprawy stanu zachowania zabytków, eksponowania walorów krajobrazu kulturowego, wykorzystania zabytków na potrzeby społeczne, gospodarcze i edukacyjne.

Gminny program opieki nad zabytkami jest opracowywany na 4 lata. Z realizacji programu wójt (burmistrz, prezydent miasta) co 2 lata sporządza sprawozdanie, które przedstawia Radzie Gminy. Kolejne sporządzane programy opieki powinny uwzględniać pojawiające się nowe uwarunkowania prawne i administracyjne, zmieniające się warunki społeczne, gospodarcze i kulturowe, nowe kryteria oceny i aktualny stan zachowania zasobu oraz prowadzone okresowo oceny efektów wdrażania obowiązującego programu.

W zależności od specyfiki gminy i zasobu dziedzictwa kulturowego programom powinny towarzyszyć indywidualnie opracowywane priorytety i zadania. Zasada ta powinna też obowiązywać przy innych, wymienionych poniżej przykładowych priorytetach (instrumentarium, kryteria oceny, finansowanie). Jednym z głównych priorytetów jest:

Priorytet I

Rewaloryzacja dziedzictwa kulturowego jako element rozwoju społeczno--gospodarczego gminy. W ramach tego priorytetu możliwe jest dofinansowanie prac rewaloryzacyjnych przy obiektach niebędących własnością gminy w postaci stosownej uchwały dotyczącej dotacji na prace remontowo-konserwatorskie przy zabytkach ruchomych i nieruchomych. Tymczasem wbrew postulatom mieszkańców, aby gmina dołożyła swą cegiełkę do remontu zabytkowej ambony w Lubawskim kościele, to do dnia dzisiejszego stoi rusztowanie podpierające ambonę, bo burmistrz odmówiła dofinansowania tego remontu. Na nikomu niepotrzebne imprezowanie na skoczni czy stadionie znalazła burmistrz pieniądze, ale na dołożenie do remontu ambony już nie znalazła. Właściciele zabytków składając wnioski

o dotację na remont zabytków, muszą podpisać oświadczenie, że taki remont jest zgodny

z Gminnym Programem Opieki nad Zabytkami. Gdy w styczniu tego roku składałem wniosek o dotację na remont kapliczek Kalwarii Lubawskiej otrzymałem do podpisania oświadczenie o zgodności remontu z tym gminnym programem. Wystąpiłem do burmistrza

o skany tego programu, ale otrzymałem odmowę ich otrzymania. Co się okazało?

Ot Burmistrz Kocemba nie sporządziła takiego programu co jest ewidentnym złamanie ustawy o ochronie zabytków. Gdy ktoś podpisze takie oświadczenie o zgodności remontu

z gminnym programem, który nie istnieje, to będzie odpowiadał karnie za składanie fałszywego oświadczenia.

Czy przypadkiem nie o to chodzi burmistrzowi, żeby znaleźć na kogoś haka, że podpisał fałszywe oświadczenie?

Czy może po prostu jest za leniwa, aby spełniać ciążące na niej obowiązki?

 

hk

19.04.17

Będąc ostatnio w Niedamirowie usłyszałem jak to mieszkańcy wyśmiali Burmistrz Ewę Kocembę i jej akcję sadzenia bratków. Uznali, że za 30 złotych, bo tyle chyba kosztowały bratki przydzielone dla Niedamirowa, chciała sobie zrobić reklamę swojej osoby. Mieszkańcy przypuszczają, że przyjechała tylko po to, aby zrobić sobie zdjęcia, gdyż przyjechała z własnym fotografem, ale sama zbytnio do pracy się nie przyłożyła. Zamiast sadzić kwiaty to ponoć prezentowała dzieło protetyka do kamery fotoaparatu. Widać hasło „ najważniejsze, aby się pokazać” wpojone jej przez powiatową szefową jej partii nadal jest kultywowane.

Jako przeciwieństwo osoby burmistrzowej wskazano Panią Beatę Justę. Jak mówią mieszkańcy Niedamirowa Pani Beata nic nie robi pod publiczkę, żeby zaistnieć. Po prostu wciela swoje dobre pomysły w życie i nie patrzy, aby robić to w świetle fleszy. Na zdjęciach można zobaczyć przystanek autobusowy jakiego nie zobaczymy nigdzie indziej, to pomysł i wykonanie Pani Baty Justy, która także dużo pracy włożyła w pokazany na zdjęciach  plac zabaw dla dzieci.

 

 

 

Oprócz pracy dla miejscowej społeczności to Pani Beata prowadzi pensjonat  PARADA – DOM TRZECH KULTUR. Oprócz tego, że można tu przenocować, dobrze zjeść to jest organizowane wiele imprez kulturalnych. To Burmistrz Kocemba lekceważy potrzeby mieszkańców Niedamirowa, a Pani Beata rozsławia tą miejscowość daleko, nawet poza granicami naszego kraju.

Wielkie brawa dla Pani Beaty za jej działalność i gdyby trzeba było zagłosować to na pewno Pani Beata z burmistrzową wygra nie 27:1, a 28:0.

hk

18.04.17

Aktualizacja rządowego programu budowy dróg przewiduje powstanie listy inwestycji rezerwowych. Część przedsięwzięć będzie więc odsunięta w czasie. Pieniędzy jest mniej niż potrzeb.

Program Budowy Dróg Krajowych do 2023 r. został urealniony. Ministerstwo Infrastruktury

i Budownictwa (MIB) ma go przedstawić w ciągu najbliższych dni. Oficjalnie nie ma mowy

o cięciach. Ale będzie to pierwszy raz, kiedy resort przyzna, że nie wszystkie obiecane drogi zostaną zbudowane w tej perspektywie UE.

Wszystkie powstaną, jest tylko pytanie kiedy – mówi Jerzy Szmit, wiceminister infrastruktury. – Mamy za krótką finansową kołdrę, dlatego trzeba wskazać priorytety – twierdzi.

Plan PO sprzed wyborów zakładał budowę przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych

i Autostrad do 2023 r. 3,9 tys. km szybkich tras za 107 mld zł. PiS go podtrzymał, ale wyliczył realny koszt na 198 mld zł. Nawet zakładając oszczędności w przetargach

i odchudzenie projektów, dziura finansowa to jakieś 50 mld zł. Do jej zasypania miała posłużyć podwyżka opłaty paliwowej, na którą ostatecznie rząd się nie zgodził. To z tego powodu drogi zostaną podzielone na dwie kategorie. To lista podstawowa – z pewnym finansowaniem do 2023 r. I lista rezerwowa: drogi, które się tu znajdą, będą budowane, jeśli znajdą się pieniądze.

Jak się dowiedzieliśmy, pewność finansowania – oprócz dróg już budowanych – ma zdecydowana większość z 800 km za ok. 30 mld zł, na które zostały ogłoszone przetargi.

W tej ostatniej grupie są tyko dwa wyjątki. MIB postawiło pod znakiem zapytania S6 od Koszalina do Trójmiasta. Droga została wstawiona do planów drogowych przed wyborami przez PO i nie jest tajemnicą, że dla PiS priorytetem nie jest. Według naszych ustaleń rozważane są inwestycje punktowe – np. obwodnice Słupska i Lęborka. Na razie S6 została wpisana na listę do zbadania pod kątem możliwości budowy w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP).

Rząd zdecydował, że w ramach obecnej perspektywy UE sypnie pieniędzmi na trasy S1 z Katowic do Bielska-Białej, a także S3, czyli szlak łączący południe Polski z portami w Szczecinie i Świnoujściu. W pierwszej połowie roku ma być przetarg na S3 między Bolkowem a Lubawką. To ostatni graniczny odcinek S3 w kierunku Czech, który z powodu konieczności budowy tunelu pod Górami Wałbrzyskimi może kosztować ponad 3 mld zł. Dla S3 na północnym odcinku Świnoujście – Wolin prawdopodobnie będą pieniądze na prace przygotowawcze z opcją na realizację pod koniec perspektywy UE.

Wszystko więc zmierza w dobrym kierunku i miejmy nadzieję, że do jesieni wyłoniony zostanie wykonawca

i wreszcie rozpoczną się prace przy naszym odcinku S3. Jedna z Chińskich firm jest zainteresowana budową tego odcinka i jest zdolna sfinansować nie tylko wysokie wadium, ale i całość tych prac. Chętnie przystąpi do przetargu w konsorcjum z typowo polskimi firmami, a nie z firmami córkami zachodnich koncernów budowlanych, które zyski transferują za granicę, zamiast inwestować je w naszym kraju.

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=Vf8cvBoy6as

hk

16.04.17

Przedświąteczny tydzień nadchodzącej Wielkanocy służy ludziom wyciszeniu i refleksji, więc czy to osoby wierzące czy niewierzące, to wszyscy potrzebujemy sfery sacrum,

w której możemy się obmyć jak w wodzie, odnowić, uspokoić  i poskładać do kupy rozbiegane myśli.

Ale trafiają się także osoby, które z racji nadchodzących świąt, chcą zbijać kapitał polityczny i poparcie nawet wykorzystując Kościół do swych prywat. Do takich osób należy także Burmistrz Ewa Kocemba,  która aby zabłysnąć, to jedzie święcić palmę w Chełmsku Śląskim, żeby przypadkiem w Lubawce nie wypomniano jej, że odmówiła dołożenia paru groszy do naprawy ambony w Lubawskim kościele i do dziś stoi pod nią rusztowanie. Kolejnym pomysłem zabłyśnięcia była akcja sadzenie bratków. Nie, żeby to było masowe, ot bratek po 1 złoty i na niektóre miejscowości przypadło po kilkadziesiąt bratków. Ludzie dzwonili i byli zbulwersowani postawą burmistrza i jej pomocników. Wszystko na pokaz

i nawet godziny były rozpisane, tak aby burmistrz z fotografem zdążyli wszędzie uwiecznić takie wydarzenie dla potomnych. Oczywiście wszędzie wyręczano się młodzieżą szkolną, bo tylko oni są jeszcze nieświadomi kim naprawdę jest ta burmistrz. Pokazówka w stylu późnego Gierka okazała się wielkim niewypałem, bowiem nie jest sztuką posadzić kilku sadzonek, ale zadbać o otoczenie gdzie się sadzi te bratki.

Odwiedziłem Chełmsko Śląskie, skąd zadzwonili oburzeni mieszkańcy, że Kocemba robi sobie reklamę zaśmiecając przy okazji otoczenie. Młodzież musiała wyrwać darń

i chwasty, aby burmistrz mogła pozować do zdjęcia jak sadzi kwiaty. Oczywiście wszystkie śmieci jak opakowania, worki itp. zamiast wywieźć, to po prostu wyrzucono do ruiny zabytkowego domu w rogu Chełmskiego rynku.

 

 

 

Gdy zrobił się szum, że Kocemba zaśmieciła rynek to po dwóch dniach śmieci pozbierano, ale darń już pozostawiono(zdjęcie z lewej), choć powinna trafić do kompostowni, ale co tam burmistrzowi wolno więcej. Ale jak można interpretować to, że w fontannie pozostawiono śmieci(zdjęcie z prawej). Czy nawaliło gospodarskie oko burmistrzowej, czy może to jest jej brak poczucia estetyki, czy może sprawdza się stare przysłowie:

„z wierzchu strój, a pod spodem gnój”?  Jak można sadzić kwiatki wokół fontanny w której leżą śmieci? Czy to ma być wizytówka gospodarności Burmistrz Kocemby?

 

 

 

Z kolei mieszkańcy Miszkowic zdziwieni są, ze ich mini pociągi ustawione przy głównej drodze nie zasłużyły na swój przydział kwiatów, a przydziałowe kwiaty zostały posadzone w ukrytym miejscu.

 

 

 

Mieszkańcy Niedamirowa i Opawy też niezbyt wiele otrzymali tych bratków, ale to chyba za to, ze niezbyt pochlebnie wyrażają się o obecnym burmistrzu, a mile wspominają byłego.

 

Ale za to w Szczepanowie przekroczono granicę nie tylko śmieszności, ale i naruszono prawo. Czy Kocemba przejeżdżając przy tym znaku dwa razy dziennie, nie zdaje sobie sprawy, że jest łamane prawo, bowiem pod znakiem nie wolno wieszać takich rzeczy?

Zastanawiam się, czy przy takim postępowaniu mamy do czynienia ze zwykłą pomrocznością jasną, czy może to już są objawy demencji starczej??

 

hk

15.04.17

 

Dlaczego są w tak opłakanym stanie? Czy to zwykłe niedbalstwo, czy po prostu lenistwo burmistrza? Nie uwierzę, że burmistrz nie może znaleźć raz na dwa miesiące kilku godzin czasu na objechaniu tych dróg gminnych i ocenienie ich stanu technicznego. Wiadomym jest, że to co dziś można poprawić na drodze w ciągu kilku godzin, to bez naprawy bieżącej, już po kilku miesiącach pracy jest znacznie więcej. Na zdjęciach jest jedna z gminnych dróg łącząca Niedamirów ze Szczepanowem.

 

 

 

Taki stan techniczny tej drogi jest prawie na całym odcinku, a ta droga nie jest wyjątkiem, podobnie wygląda większość naszych dróg gminnych. Widoczne na zdjęciach zastoiny wody nie są przyczyną niszczenia tych dróg,

a po prostu to jest skutek braku odwodnień liniowych, czy punktowych. A tak niewiele trzeba zrobić, aby tą drogę naprawić. Blisko dwa lata temu złożyłem interwencję poselską w sprawie powołania gminnej spółki wodnej, która mogłaby na naszym terenie nie tylko zajmować się rzekami czy strumieniami, ale także całym systemem rowów odwadniających drogi czy pola rolników.

 

Widać Burmistrz Kocemba nie ma ochoty zajmować się przyziemnymi tematami, gdyż w przeciwieństwie do innych gmin, u nas nie utworzyła takiej spółki i dewastacja dróg i strumieni postępuje nadal. Można tanio z pozyskaniem dotacji celowych naprawiać drogi gminne, ale Kocemba chyba jest za tym, aby później dawać zarabiać  znajomym projektantom, inspektorom nadzoru i chyba znajomym wykonawcom za coś co można zrobić tanio i bez ich udziału. Nie potrzeba stosować żadnych procedur biurokratycznych, gdy takich napraw dokonuje gminna spółka, ale wtedy nie zarabiają znajomi króliczka. Czy przypadkiem nie o to tu chodzi? Każdy widzi jak burmistrz nie szanuje publicznego grosza i zadłuża gminę na dziesięciolecia, bowiem wszystkie kredyty są długoterminowe i będą je spłacać chyba nasze wnuki jeszcze.

Kto i za co pokarał Gminę Lubawka takim burmistrzem??

hk

14.04.17

 

 

 

 

 

 

Mamy w Gminie Lubawka wiele ciekawych miejsc do zwiedzenia ich przez turystów, ale większość z nich jest w złym stanie technicznym. Jednym z takich miejsc godnych odwiedzenia jest Jarkowicki wapiennik, czyli piec do produkcji wapna z kamieni wapiennych wydobywanych w okolicznych wyrobiskach.

Wapiennik pochodzi z drugiej połowy XVIII wieku i wybudowany został w dolinie Srebrnika za schroniskiem Srebrny Potok, czyli tam gdzie występowały skały zawierające wapń i były one pozyskiwane z niedużych kamieniołomów, a także okoliczne lasy dostarczały drewno potrzebne do wypalania tego wapna. Choć sam wapiennik nie jest wpisany do rejestru zabytków to i tak jest ciekawym zabytkiem sztuki technicznej. Właścicielem jest osoba prywatna, która chętnie by się go pozbyła, gdyż nie dysponuje środkami na jego wyremontowanie. Myślę, że radna

z Jarkowic powinna wystąpić do urzędu o rozpoczęcie starań przejęcia wapiennika  przez gminę i ściągnięcia środków na jego wyremontowanie.

hk

12.04.17

 

 

 

 

 

 

   Jak widać na zdjęciach w górnym rzędzie, Miszkowice posiadają u siebie podobną górkę jaka jest także

w niedalekich Czeskich Mladych Bukach- zdjęcia w dolnym rzędzie. Jedna jest tylko różnica, tamta jest zabudowana wyciągami i trasami zjazdowymi, a w Miszkowicach jest goła i niezbyt wesoła.

   Jak Europa jest długa i szeroka,  tak wszystkie kraje starają się ściągać do siebie jak najwięcej turystów, bowiem dziś turystyka jest jedną z gałęzi rozwoju każdego kraju, tylko w naszej gminie nie czyni się właściwych starań, aby tych turystów ściągnąć do siebie.

   Miszkowicka góra Przednia bo o niej tu mowa,  leży na wysokości 608 m npm, a więc położona jestkilkadziesiąt metrów wyżej od góry w Mladych Bukach, więc oczywistym jest, że można ją wykorzystać pod stoki narciarskie. Nie jest zalesiona, więc odpada problem wycinek lasu, jak gdzie indziej, wokół góry jest dużo dostępnej wody potrzebnej do systemów naśnieżania( do zalewu jest 1300 metrów, do rzeki płynącej z Jarkowic 850 m, do dopływu Bobru 1000 m).

   Agroturystyka i Gościniec nad Bukówką mogą zapewnić ok. 300 miejsc noclegowych. W okresie letnim na tej górce można zrobić wzorem Czechów tor bobslejowy na szynach, można przygotować stację dla lotniarzy i paralotniarzy itp.

    Dlaczego więc burmistrz nie poleci swoim urzędnikom sprawdzić sprawy własności terenów, uzgodnić z właścicielami sposoby użytkowania tych gruntów i nie przygotuje oferty dla potencjalnych inwestorów?    Promocja gminy nie polega na zamówieniu kilku gadżetów, żeby je później rozdawać nie wiadomo komu, ale właśnie na szukaniu możliwości ściągnięcia do nas turystów, tak zimą jak i latem. W czym Miszkowice są gorsze od takiego Czarnowa, ze tam się rozwija stok narciarski, a u nas brakuje pomysłów na rozwój w gminie nowych inwestycji turystycznych?

hk

10.04.17

 

 

Od kilku lat budowane są w Polsce małe przyszkolne kryte pływalnie. Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego pilotuje ten program pod nazwą „Dolnośląski Delfinek”.

Z założenia te baseny mają służyć uczniom do nauki pływania, ale mogą także

w pozostałym czasie służyć komercyjnie szerszej lokalnej społeczności. Koszty budowy rozkładają się po 1/3 na Ministerstwo Sportu i Turystyki, Urząd Marszałkowski i gminę.

Dla większości samorządów jest to łakomy kąsek, ponieważ za 1/3 ceny budowy można mieć krytą pływalnię, jednak dla Gminy Lubawka to widać już nie jest dobry interes.

Choć zorganizowany był plebiscyt na inwestycję, której najpilniej chcą mieszkańcy

i Delfinek wygrał, to burmistrz z radnymi zlekceważyli wolę swych wyborców i nie skorzystali z okazji do wybudowania basenu za niską cenę.

Na Dolnym Śląsku trwa budowa pięciu basenów z programu „Dolnośląski delfinek”. Koszt to 25 mln zł. Pieniądze dał samorząd województwa i Ministerstwo Sportu i Turystyki. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, dzieci w Strzegomiu będą uczyć się pływać już w tym roku, budowana pływalnia zlokalizowana jest przy Publicznej Szkole Podstawowej nr 2

i Gimnazjum nr 2. Będzie posiadać 4-torową nieckę basenową o wymiarach 8,5 x 16,67 m

i głębokości od 0,9 do 1,35 m, a także brodzik do zabaw dla dzieci ze ślizgawką wewnętrzną oraz niewielki kompleks odnowy biologicznej, w skład którego wejdą: sauna sucha i mokra oraz sauna na podczerwień oraz jacuzzi. Z kolei w Głuszycy już zatrudniono ratowników, aby po wakacjach basen mógł już w pełni funkcjonować.

Szacunkowy koszt budowy jednej krytej pływalni wynosi ok. 5 mln zł brutto (łącznie

z kosztami projektu i nadzoru inwestorskiego). W przypadku zastosowania odnawialnych źródeł energii oraz prowadzenia przez szkoły rehabilitacji osób niepełnosprawnych istnieje także możliwość ubiegania się o dofinansowanie inwestycji z WFOŚiGW oraz PFRON.  Koszt budowy Delfinka w Otmuchowie wynosi 3,948 mln złotych, a w mieście Góra taki basen + kręgielnia kosztuje 4,78 mln.

A w Lubawce?

W Lubawce zamiast basenu i kręgielni będziemy mieli niepotrzebny remont ratusza, akurat za takie same pieniądze, jakie byłyby na wkład własny do budowy basenu i kręgielni przeznacza się na remont gabinetów w ratuszu. Ciekawe, czy przy gabinecie burmistrza powstanie taki apartament jak u jej koleżanki w strefie ekonomicznej?

Dlaczego radni nie uszanowali woli wyborców i nie podjęli uchwały zobowiązującej burmistrza do przystąpienia gminy do budowy Delfinka z tego programu?

Warto się zastanowić czy takiego burmistrza i takich radnych mamy dalej utrzymywać

z naszych podatków, czy po prostu ich odwołać? Czekamy na uwagi czytelników.

hk

09.04.17

 

 

Otrzymałem kolejny list dotyczący działalności burmistrza i radnych, list zamieszczam z zamazanymi danymi osób nie będących osobami publicznymi, ponieważ do czasu wyjaśnienia tych powiązań nie wolno ich ujawnić. Mamy prawo, a nawet obowiązek patrzenia naszym władzom na ręce, krytyki ich poczynań i żądania odpowiedzi na wszystkie sprawy, które dotyczą choćby naszej gminy, wszystkie osoby publiczne mają obowiązek odpowiadania na zapytania każdego obywatela zainteresowanego danym tematem.  Naszym czytelnikom dziękuję za wszystkie informacje, które nam przekazują i będziemy je sukcesywnie wykorzystywać w naszych publikacjach. Dziś wynikła nowa sprawa, być może uszczuplania dochodów gminnego budżetu w wyniku nie egzekwowania należnych podatków od niektórych osób.

Dlatego pytam publicznie burmistrza, kto jest zobowiązany do płacenia podatków za hale fabryczne po byłych zakładach meblowych, jaka jest wysokość tych podatków, oraz czy są płacone na bieżąco, a jeżeli nie to jakie są zaległości?

Co do tej ulotki reklamującej firmę prywatną za pieniądze gminne to jest to już kolejna, którą od czytelników otrzymałem( kopia ulotki jest w zakładce dokumenty ). Jedna z ulotek jest już w CBA w Warszawie i została dołączona do akt,  jako kolejny wątek w sprawie podejrzenia korupcji w Lubawskim ratuszu.  CBA zleciła prowadzenie tych spraw jednej z dolnośląskich prokuratur, niedługo zaczną się przesłuchania, a może i zatrzymania. Nosił wilk razy kilka, poniosą i wilka, stare polskie przysłowie, ale jakże staje się aktualne.

 

hk

07.04.17

 

 

 

Kilka dni temu będąc na cmentarzu ujrzałem niezbyt miłą dla oka sytuację, gdy kobiety wchodzące na cmentarz musiały przechodzić przez zwały błota naniesionego

z cmentarnych alejek pod cmentarną bramę. Nie chcę tu powtarzać co mówiły te kobiety, ale dla burmistrza nie były to pochlebne słowa. Do dyskusji włączył się jeden

z mężczyzn przebywający między grobami. Opowiedział jak to było przed ostatnimi wyborami samorządowymi. Wtedy to po cmentarzu biegał niejaki Jan Orzechowski i mówił co to nie będzie robione na cmentarzu, gdy burmistrzem zostanie Ewa Kocemba i żeby wszyscy głosowali na nią i na niego. Miało być, że co roku po dwie z głównych alejek będzie wykładana kostką brukową, tak aby ceremonie pogrzebowe i odwiedzający cmentarz nie taplali się w błocie.

Ciekaw jestem czy określenie „hiena cmentarna” dotyczy tych co biegając między grobami na cmentarzu i myląc urny, szukają poparcia w wyborach?

Jeżeli ludzie im uwierzyli i udzielili im swoich głosów to dlaczego nie spełniają przedwyborczych obietnic?

Przecież czy to kirkut - cmentarz żydowski, czy mizar – cmentarz muzułmański, czy cmentarz chrześcijański, komunalny itd. to cmentarz jest zawsze cmentarzem,

jest to miejsce szczególne. Spoczywają tam nasi bliscy, o których groby troszczymy się zapalając znicze, przynosząc kwiaty, a od czasu do czasu robimy generalne porządki. Nad grobami bliskich przede wszystkim ludzie się modlą, by tym, którzy odeszli zaświeciła wiekuista światłość.

Dlaczego na cmentarzu w Lubawce ludzie odwiedzający groby bliskich muszą niszczyć sobie obuwie w błocie, na cmentarnych alejkach? Dlaczego burmistrz nie przekaże dla zarządcy cmentarza pieniędzy na wybrukowanie alejek, przecież dbanie o cmentarz to jest zadanie własne gminy. Czy dla tego burmistrza wydawanie milionów na remont ratuszowych gabinetów jest ważniejsze od tego, aby ludzie godnie i w skupieniu odwiedzali groby bliskich?

Czy może burmistrz zamiast wybrukowania alejek na cmentarzu, to przy remoncie ratusza każe sobie wyszykować taki sam apartamencik jak jej koleżanka w strefie ekonomicznej ?

hk

06.04.17

 

 

 

 

Mieszkańcy tych ulic poprosili, aby przypomnieć tej nieudacznej władzy,  jaki jest stan nawierzchni ich ulic.

Burmistrz Kocemba chce wydać miliony na niepotrzebny remont wnętrza ratusza, gdy mieszkańcy tracą zdrowie i nerwy na tych dziurach, nie mówiąc już o zniszczonych samochodach.  Mieszkańcy mają już dość lekceważenia przez Kocembę ich potrzeb,

a co mówią o takim burmistrzu to nie można tu tego napisać.  Czas, aby radni się obudzili

i wstrzymali remont ratusza, a środki przeznaczyli na remonty ulic i chodników.

 

hk

05.04.17

 

 

W dniu 24 marca opisałem fatalny stan przepustu pod drogą powiatową do Niedamirowa. Narastało zagrożenie podmycia drogi i odcięcia Niedamirowa od świata. Widać w starostwie potrafią czytać tekst ze zrozumieniem i ich reakcja jak na Polskie warunki była błyskawiczna. Dziś ekipa „niewidzialnej ręki” szybko i sprawnie udrożniła przepust powodując, że po nocnych ulewach woda spłynęła z okolicznych pól. Mieszkańcy mają nadzieję, ze po ustabilizowaniu się gruntu równie sprawnie zostanie nałożona tam łata asfaltowa.

Starostwo zareagowało prawidłowo, ale dlaczego gmina lekceważy sobie mieszkańców Niedamirowa?

Dziś miała przyjechać zastępca burmistrza obejrzeć drogę gminną, ale jak zwykle na obiecankach się skończyło, nikt

nie przybył. Chciało by się zawołać:

PANIE OŚWIEĆ TEN CIEMNOGRÓD W LUBAWSKIM RATUSZU BO NIE WIEDZĄ CO CZYNIĄ !!!!!!!!!!

hk

04.04.17

 

Czy może ten cytat na koszulce stanowi motto jej działania ???

 

   W dniu 23 lutego złożyłem w urzędzie list do radnych w sprawie radnego Antoniewskiego. Jak wiadomo list do radnych nie dotarł, a próba odczytania go na sesji rady miasta została brutalnie przerwana przez burmistrza i przewodniczącą rady Wandę Zabiegło ( treść listu znajduje się w zakładce: z życia urzędu). List był skierowany nie tylko do przewodniczącej, ale do wszystkich radnych i każdy z radnych powinien otrzymać do rąk własnych kopię tego listu. Tymczasem stała się rzecz niebywała, Przewodnicząca Wanda Zabiegło ukryła ten list przed radnymi, przez co popełniła delikt i naraziła się na odpowiedzialność karną wypełniając znamiona czynu zabronionego z art. 276 K.k.:

Art.276§1 kk

Kto niszczy, uszkadza, czyni bezużytecznym, ukrywa lub usuwa dokument, którym nie ma prawa wyłącznie rozporządzać, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

    Mamy tu typowy przykład ukrycia prawdy przed radnymi i społeczeństwem, aby uchronić radnego Antoniewskiego od zwrotu nienależnie pobranych diet w latach 2008-2010.

Przewodnicząca Zabiegło takim postępowaniem pokazała swoje prawdziwe oblicze, jak manipuluje informacjami i skompromitowała się nie tylko jako przewodnicząca rady, ale szczególnie jako radna. Myślę, ze powinna zrezygnować z dalszego przewodniczenia radzie, bowiem nie przystoi, aby taka osoba pełniła tą funkcję, gdy prokurator będzie prowadził postępowanie w jej sprawie i stawiał jej zarzut ukrywania dokumentów.

      Liczę na rozsądek radnych, że na nowego przewodniczącego wybiorą osobę uczciwą

z jaśniejszym umysłem, zdolną do nieszablonowego myślenia i planami na rozwój gminy.

hk

04.04.17

 

 

        Sprawa jest bulwersująca. Do Wrocławskiej prokuratury trafiły dokumenty dotyczące rozliczenia remontu skoczni. Jeżeli to wszystko się potwierdzi, to oprócz odpowiedzialności karnej Burmistrza może nam grozić zwrot otrzymanej dotacji z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego( 140.000 zł).   Zastanawiające jest,  czy radna wojewódzka Iwona Krawczyk wiedziała o tych nieprawidłowościach, a jeżeli wiedziała to dlaczego nie zapobiegła temu???  Wkrótce więcej informacji na ten temat.

 

hk

03.04.17

 

 

Konkurs na Tradycyjne Potrawy Wielkanocne "Mała Wielkanoc” to jedna z niewielu imprez podczas której przedstawiciele różnych środowisk spotykają się przy wspólnym stole, aby cieszyć się, rozmawiać o przyszłości, ale też podziwiać to co otrzymaliśmy w darze od poprzednich pokoleń. Konkursy organizowane przez gospodynie to nie tylko potężny zastrzyk wiedzy o tradycjach regionalnych, ale również przegląd ludowych i regionalnych zespołów folklorystycznych. Przepiękny wystrój oraz znakomite potrawy świąteczne są kryterium wyborów najpiękniejszej  i najsmaczniejszej potrawy stołu wielkanocnego. Pośród tych pyszności można wyróżnić potrawy przywiezione z różnych zakątków regionu, oraz domowe wypieki. W okresie powojennym na ziemie zachodniej Polski napłynęła ludność z terenu całego kraju i z ziem wschodnich utraconych na rzecz wschodnich sąsiadów Polski.  Powstał tu u nas swoistego rodzaju tygiel w którym wymieszały się kultury wszystkich regionów oraz bardzo duża różnorodność przygotowywanych potraw. Konkurs ma za zadanie wzmocnienie lokalnych więzi, integrację środowiska, kultywowanie tradycji i obrzędów regionu, a także wyszukiwanie lokalnych produktów  i wykorzystania ich do promocji i rozwoju turystyki, a tym samym rozwoju lokalnego i regionalnego województwa dolnośląskiego. Konkurs jest jedną z form promocji, przyczyniającą się do podnoszenia atrakcyjności naszego regionu, oraz poprawy jego konkurencyjności.  Konkursy  te stały się tradycją naszej gminy, cieszą się dużym zainteresowaniem i gromadzą uczestników z regionu wykraczającego poza granice naszej gminy i naszego powiatu.

    Miejmy nadzieję, że ten konkurs nie stanie się ponownie promocją lokalnych polityków

i zamiast promować siebie i zaproszonych przez burmistrza gości, to należałoby przedstawić wszystkich tych którzy włożyli w ten konkurs swe pieniądze, czas i serce.     Jest taka grupa pseudo polityków, którzy traktują kościół i jego tradycje jako narzędzie służące promocji ich samych, jak choćby jedna z wysokich urzędniczek lubawskiego ratusza, która wcześniej pluła i śmiała się z kościoła, używając do seksu nawet biblii,

a obecnie wysiaduje w pierwszych ławkach kościoła i biega na różne procesje. Pewnie Papież Franciszek miał niedawno takie osoby na myśli mówiąc, że:

 

"Lepiej być ateistą niż katolikiem-hipokrytą".

    Dlatego ja agnostyk, zwracam się do tych niby polityków, zróbcie jak ja i nie wtrącajcie się prawdziwym katolikom do ich sposobu świętowania Dni Wielkiej Nocy i nie wykorzystujcie Kościoła do Waszych politycznych gierek i pokazowych promocji własnych osób. Okażcie w końcu empatię i ustawcie skarbonkę do której wszyscy konsumujący te potrawy wrzucą po 5 czy 10 złotych i pieniądze te przekażcie na leczenie jakiegoś chorego dziecka w naszej gminie.

hk

02.04.17

 

 

CZY MOŻE PO PROSTU CZERPIĄ WZORCE OD TYCH POLITYKÓW POKAZANYCH NA ZDJĘCIACH ???

ALE JUŻ CHYBA CZAS NAJWYŻSZY ABY CI RADNI OBUDZILI SIĘ

I ZOBACZYLI DO CZEGO DOPROWADZAJĄ FINANSE GMINY POPIERAJĄC NIEUDOLNE POSUNIĘCIA OBECNEGO BURMISTRZA.

       W kampanii wyborczej kandydaci na radnych przekonywali nas, że ciężką pracą 

i rozsądkiem odpłacą się za nasze głosy. Tymczasem krótko po wyborach niektórzy wybrani radni szybko zapomnieli o przedwyborczych obietnicach.

      A przecież osoba obejmująca taki mandat zobowiązuje się tym samym do przestrzegania prawa oraz godnego, rzetelnego i uczciwego wykonywania swoich obowiązków. W związku z tym koniecznym jest, aby każdy radny znał nie tylko swoje prawa, ale w szczególności wszystkie obowiązki, które na nim ciążą. Czyżby zapomnieli, że:

Radny w wykonywaniu swoich zadań kieruje się interesem publicznym i dobrem społeczności lokalnej,  którą reprezentuje, zobowiązany jest do znajomości przepisów prawa będącego podstawą jego działania, wykonuje swoje zadania rzetelnie i z należytą starannością?  Radny nie powinien nigdy brać udziału w podejmowaniu decyzji dotyczących spraw, z którymi wiążą się osobiste korzyści, powinien unikać sytuacji, które dawałyby powody do podejrzeń, że jego postępowanie jest niezgodne z przepisami prawa. Radny nie może wykonywać swojej funkcji lub używać swoich wpływów w prywatnym interesie, w celu osiągnięcia korzyści osobistej. Radny powstrzymuje się od wydawania decyzji dotyczących bezpośrednio lub pośrednio jego osobistego interesu, wcześniej sygnalizując o takiej sytuacji.

Czy Lubawscy radni zapomnieli o tych zasadach i obowiązkach?

     Czy może raczej  wielu radnych jest zupełnie nieprzygotowanych intelektualnie do decydowania o sprawach finansowych samorządu, uchwalania planów zagospodarowania przestrzennego, czy prowadzenia wielu innych aktywności?  Co więcej, pobierają diety, właściwie nie ponosząc żadnej odpowiedzialności za swoje decyzje.  Przecież według obecnie obowiązującego prawa burmistrz to jest jednoosobowy organ wykonawczy, a rada jest organem uchwałodawczym wyznaczającym burmistrzowi zadania do wykonania

i kontrolując później wykonanie powierzonych burmistrzowi uchwał.                              .

    Dlaczego radni Rady Miasta Lubawka nie inicjują programów gospodarczych, planów rozwoju gminy na lata następne, nie kontrolują finansów gminnych, zezwalając burmistrzowi na horrendalne zadłużanie gminy, itp..

   Niemi, niekompetentni, merytoryczne zera, nie przygotowują projektów uchwał służących rozwojowi gminy, za to zawsze gotowi zagłosować za uchwałami podsuniętymi przez burmistrza, pierwsi do koryta i do uchwalenia podwyżek dla siebie i burmistrza.  Ilu z nich załatwiło sobie za taką uległość wobec burmistrza pracę dla swej rodziny czy znajomych,

a także intratnych  interesików?

Z wielkim ubolewaniem wyznam, że niekompetentni, nienawistni, zakompleksieni radni (poza małymi wyjątkami) walczą o swoje, traktując Gminę Lubawka jako prywatny folwark lub raczej piaskownicę. Bo są jak mali chłopcy i małe dziewczynki.  Nie chcę powiedzieć, że dawniej było jakoś szczególnie pięknie i szlachetnie, ale nigdy chyba jeszcze lubawska polityka i to nie tylko rady,  nie zależała w tak wielkim stopniu od prywatnych frustracji

i psychicznych urazów osób uprawiających ją. Warto pamiętać o tym, że każda działalność podporządkowana jest określonym regułom: prawnym, obyczajowym i moralnym. Tym różnimy się od zwierząt i przestępców. Choć nawet i przestępcy mają swój kodeks, swoje poczucie godności, swoje zasady sprawiedliwości. Radni Gminy Lubawka  zapewne również, choć coraz mniej jest zrozumiałe, jakiemu zestawowi reguł moralnych starają się sprostać i co rozumieją przez takie pojęcia jak przyzwoitość, uczciwość, godność, prawość, a nawet dobry smak. Nie wiem czy jest sens oceniać naszych radnych, raczej prośmy (kogo? Sam nie wiem), by ich mowa była prosta (tak- tak, nie – nie), poglądy głębokie i uzasadnione, czyny skuteczne, intencje widoczne, wizja gminy klarowna, polityka uczciwa. I aby jakaś siła sprawcza obdarzyła ich politycznymi cnotami: prawością, odwagą, bezinteresownością i odpowiedzialnością.

Radni Rady Miasta Lubawka!

Trzeba mieć cywilną odwagę i przyznać - nie czuję się na tą funkcję. Czy to jest poważne traktowanie mieszkańców - wyborców? Nie uczestniczycie tam

w konkursie piękności, lecz sprawujecie realną odpowiedzialną władzę na poziomie samorządu gminnego. Kiedy Wy to zrozumiecie?

My mieszkańcy czekamy na to.

hk

01.04.17

 

 

      W listopadzie 2016 roku zaproponowałem Panu Burmistrzowi Krzysztofowi Świątkowi,  aby na spotkaniu burmistrzów i wójtów z terenu naszego powiatu, rozważyli powołanie spółki samorządowej  tych czterech gmin. Celem tej spółki byłoby prowadzenie Domu Emeryta dla mieszkańców naszego powiatu, oraz dla osób spoza naszego terenu.

      Przekazałem informację, że jest możliwość, aby Chiński inwestor wybudował duży dom spokojnej starości, wyposażył pod klucz i przekazał tej spółce do użytkowania. Wszystkie koszty inwestycji pokryte byłyby przez stronę Chińską, a spłata tej inwestycji mogłaby być płatna np. w 10 rocznych ratach i rozpocząć by się mogła po 5 latach od przekazania takiej inwestycji do użytkowania.

 

         Dlaczego takie korzystne warunki proponuje strona Chińska?

Republika Chińska posiada olbrzymie zasoby finansowe i chce je inwestować w Europie, gdyż tutaj widzi pole przyszłej współpracy i to właśnie w Polsce widzi miejsce docelowe, dokąd będzie docierał „jedwabny szlak”. Ubiegłoroczna wizyta Prezydenta Chin w Polsce otworzyła duże możliwości dla Chińskich inwestycji w Polsce. Jednakże jest i wymóg, że strona Chińska może współpracować tylko z firmami państwowymi lub samorządowymi, wyłączone z tego są firmy prywatne. Taka jest polityka ich rządu, że mają zaufanie tylko dla jednostek państwowych

i samorządowych, zresztą takie postępowanie przypomina nam sytuację sprzed kilkudziesięciu lat, gdy i u nas była podobna polityka.

     Niedawno rozmawiałem ponownie z Panem Krzysztofem Świątkiem

w tej sprawie, oświadczył  on, że nie ma zainteresowania tym tematem wśród samorządowców naszego powiatu. Czyżby wychodzili z założenia, że nie ma co przemęczać się pracą, gdy na konto i tak regularnie płyną apanaże??????

     W ubiegłym tygodniu w Warszawie w Instytucie analizowaliśmy sytuację w Gminie Lubawka. Można byłoby wybudować taki dom w którejś miejscowości gminy, oczywiście tam, gdzie gmina miałaby działkę na której można zbudować ten budynek(ki). Z obliczeń wychodzi, że optymalnym jest budowa na 300 miejsc dla podopiecznych, ponieważ koszty stałe rozkładają się wtedy korzystnie dla administratora. Koszt budowy i wyposażenia jednego łóżka wynosi ok. 120-150 tysięcy złotych, koszt wynajęcia to delikatnie licząc 2.600(w pokoju 3 osobowym), 3.200 złotych

(w pokoju 2 osobowym), 4.300 złotych( w pokoju 1 osobowym).  Oczywiście można połowę miejsc przeznaczyć dla obywateli Niemiec i Holandii, którzy poszukują takiej opieki w Polsce i są gotowi zapłacić dużo więcej niż nasi obywatele.

     Dodatkowym dochodem dla gminy jest 38% z podatku PIT, który płacą emeryci, co może wynieść do pół miliona rocznie. W takim Domu Emeryta przy 300 pensjonariuszach zatrudnienie może naleźć około 100 osób, co w naszej sytuacji byłoby dodatkowym plusem. Dodatkową korzyścią byłoby to, ze okoliczni rolnicy mogliby sprzedawać swe mięso, mleko, ryby bezpośrednio do takiego domu emeryta. Są też i inne korzyści, choćby takie dla służby zdrowia, bowiem więcej zameldowanych mieszkańców to większe nakłady na nią, ale i wpływy z innych źródeł jakie otrzymuje gmina wyliczanych na podstawie liczby mieszkańców. Szkoda, ze nie można wykorzystać budynku dworca w Lubawce, ale on nie wchodzi w rachubę ponieważ jest obecnie własnością prywatną.

Może znajdzie się grupa rozsądnych radnych i powoła zespół do przeanalizowania możliwości realizacji takiego pomysłu, tym bardziej, że nie wymaga to obecnie nakładów finansowych,  a w przyszłości może być samo spłacającą się inwestycją.

 

hk

31.03.17

 

 

 

 

       Ostatni kapitalny remont Domu Kultury kosztował ponad milion złotych, głównie otrzymanych z programu INTERREG IV -REPUBLIKA CZESKA –POLSKA. Program ten realizuje unijną strategię na rzecz inteligentnego, zrównoważonego wzrostu sprzyjającego włączeniu społecznemu, oraz osiągnięcie spójności gospodarczej, społecznej

i terytorialnej. Remont zakończono w 2013 roku, a ostatecznie rozliczono w roku 2014. Więc zgodnie z umową do 2019 roku, nie można było przeprowadzać żadnych zmian, które powodowały by powstawanie dodatkowych kosztów, bądź byłyby niezgodne z projektem, lub zmieniały by sposób użytkowania poszczególnych pomieszczeń. Takie naruszenie warunków umowy skutkować może żądaniem zwrotu otrzymanych funduszy. Nadzór nad tymi projektami pełni Wspólny Sekretariat, który ma swą siedzibę w Olomouc(Ołomuniec) w Republice Czeskiej.

       W dniu dzisiejszym rozmawiałem z pracownikami w Ołomuńcu, którzy potwierdzili, że istnieje zakaz prowadzenia wszelkich prac zmieniających pierwotny projekt. Otrzymałem także informację, że nikt z Lubawki

nie wystąpił nawet z zapytaniem czy mogą obecnie cokolwiek zmienić, a zmiany następują zasadnicze, ponieważ wykonuje się przebudowę pomieszczeń polegającą na zlikwidowaniu dwóch biur.  Dziwnym jest, że Burmistrz Lubawki, która chce być uważana za niby osobę wykształconą, popełnia taką gafę, za którą będzie trzeba będzie zwrócić otrzymane pieniądze na poprzedni remont. Druga sprawa to być może doszło do zlekceważenie prawa budowlanego, ponieważ choć takie prace wyburzeniowe ścianek działowych nie wymagają pozwolenia na budowę

i zgłoszenia, to już zmiana przeznaczenia pomieszczeń w budynkach użyteczności publicznej wymagają zgłoszenia

do Starostwa.

Dlatego pilną sprawą jest, aby komisja rewizyjna Rady Miejskiej szybko przyjrzała się dokumentom, gdyż jeżeli nie było zgłoszenia to będzie wstrzymanie prac, kara za brak takiego zgłoszenia i nakaz przywrócenia stanu poprzedniego.

    To co już wyprawia obecna Burmistrz Kocemba woła o pomstę do nieba, poprzedni burmistrz Pan Tomasz Kulon starał się o środki z różnych źródeł, robił wiele inwestycji zostawił po sobie prawie 8 milionów nadwyżki w budżecie, a obecna burmistrz zadłuża gminę do granic wytrzymałości i w dodatku naraża na płacenie kar i możliwość zwrotu wcześniej otrzymanych środków.

Głupota czy celowe działanie ???

 

hk

30.03.17

Dobre „wiewiórki” przekazały informację, że na wczorajszej sesji Rady Powiatu w Kamiennej Górze został poruszony temat o którym od miesiąca dyskutuje się wszem i wobec. Chodzi mianowicie o odtajnioną teczkę kandydata na tajnego współpracownika byłej SB Pani Bożeny Ziemiańskiej. Teczka musiała niewątpliwie być ważna bo do niedawna była wszak utajniona.  Jak oświadczyła Pani Ziemiańska,  wszyscy powinni być dumni z tego, że mają w swoim gronie taką Panią. Takie stwierdzenie co niektórych ubawiło do łez. Nie ustalono jednakże czy te łzy  to wynik rozpaczy czy też może radości. A mnie nasuwa się następujące pytanie: dlaczego Pani Ziemiańska nie zaproponowała podjęcie uchwały w tej sprawie, która to prowadziła by prostą drogą do wyniesienia jej osoby na ołtarze, że o beatyfikacji nie wspomnę . Koleżanki i koledzy z Platformy Obywatelskiej też nie zaproponowali nie wiadomo dlaczego nadania Pani Ziemiańskiej tytułu honorowego obywatela powiatu, lub chociażby nazwania jej imieniem skweru pod budynkiem Starostwa. Nie wiem także o tym, dlaczego ta Pani twierdzi, że ze swoją teczką będzie mogła zapoznać się dopiero za 4 miesiące, jak czytelnicy portalu lubawka.info być może już dziś będą wiedzieć, co kryje się na tych 24 kartach.

 

Na zdjęciu widzimy lokal, który według starostwa w 2014 roku został uznany za najlepszy lokal do prowadzenia szkoleń dla bezrobotnych. Jaką miał przewagę nad innymi ? Chociażby tą, że należał do radnej powiatowej Pani Bożeny Ziemiańskiej, należącej do rządzącej partii PO i osobiście koleżanki starostki Kocemby.

Za jedno szkolenie skasowała 3.247,20 złotych, czy to było moralne i uczciwe????

 

Wypowiedzi na posiedzeniach Sejmu

Posiedzenie nr 70 w dniu 25-06-2014

Oświadczenia.

Poseł Henryk Kmiecik:

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Parafrazując słowa Andrzeja Sapkowskiego, można powiedzieć, że

w chwili obecnej Polska pod względem ładu i porządku przypomina ogarnięty pożarem burdel.

    Wicemarszałek Cezary Grabarczyk:

    Panie pośle, proszę ważyć słowa.

    Poseł Henryk Kmiecik:

    Dobrze.

    Rządzący z trwogą oczekują na nowości nagraniowe płynące od następcy Tonpressu, którym jest firma gastronomiczno-nagraniowa Sowa&Przyjaciele. Rządzeni albo z utęsknieniem wypatrują kolejnych nagraniowych nowalijek, które mogą uatrakcyjnić sezon ogórkowy, albo

z lubością, na znak poparcia dla premiera Tuska, oddają się emocjom związanym z mistrzostwami świata w piłkę kopaną. Mam pełen szacunek dla pomysłowości naszych rodzimych elit politycznych, a zwłaszcza elit wywodzących się z koalicji rządzącej, która z odwagą i mozołem tropi auta służbowe pod supermarketami i obkłada podatkami damy do towarzystwa. Jednakże jeszcze daleko im do tych, co naszą rodzimą gastronomię czynią niezwykłym kombinatem, w którym jedzenie czy też wódeczka stają się tylko dodatkiem do prawdziwej uczty konesera, czyli nagranych wywodów naszych rodzimych złotoustych polityków i politykierów. Nie bez znaczenia także pozostają ich występy z pogranicza sztuki kabaretowej, które mogą w dobie kryzysu tej sztuki świadczyć o jej oddolnym, a raczej odstolnym renesansie. Interesujące staje się to, ile gwiazdek dla tego rodzaju specjalności zakładu przewiduje szanowny ˝Przewodnik Michelin˝. Jedna gwiazdka - godne uwagi, dwie - warto odwiedzić, trzy - zobacz koniecznie. To niewątpliwie za mało, konieczne staje się rozszerzenie skali minimum do

4 gwiazdek. Czwarta gwiazdka mogłaby oznaczać - musisz tu być i dać się nagrać.

    Wysoki Sejmie! Nie jest rzeczą oryginalną naigrywanie się z naszych bohaterów, którzy ze swadą przy knajpianym stoliku pomiędzy kęsem ośmiornicy, a łykiem pomerolu radzą na temat uzdrowienia naszej ojczyzny. Nie bacząc na rosnący zły cholesterol, z narażeniem życia i zdrowia dumnie nadstawiają nie pierś, ale usta. Z pełnym animuszem i pełną gębą prawią o układach, układzikach

i innych możliwościach łupienia Polski, a przy okazji jej mieszkańców.

    Niestety, lokale gastronomiczne nie służą, jak sama nazwa wskazuje, tylko i wyłącznie do jedzenia

i podsłuchiwania. Według platformianej optyki takie lokale są wprost idealne do przeprowadzania w nich np. szkoleń, oczywiście finansowanych przez Unię Europejską. Gdyby jeszcze, jak Bóg przykazał, szkolenie czy kurs dotyczyły kelnerowania, kucharzenia, ba, podsłuchiwania, można by śmiało powiedzieć, że wszystko jest w normie. Przecież Unia Europejska wie, co robi, a pani wicepremier Elżbieta Bieńkowska doskonale wie, na co idą środki

z Europejskiego Funduszu Społecznego i kto jest beneficjentem tychże środków. Jednak chyba tak nie jest.

    W 20-tysięcznym miasteczku położonym na Dolnym Śląsku, jakim jest Kamienna Góra, organizuje się szkolenia dla osób bezrobotnych z zakresu ICT, czyli technologii przesyłu informacji w lokalu gastronomicznym, który mimo ambicji artystycznych jest przecież tylko lokalem serwującym jadło i picie. Nikt nie zważa na to, że organizator, czyli starostwo powiatowe zarządzane przez Platformę Obywatelską, nie zorganizowało przetargu na udostępnienie lokalu do prowadzenia kursu. Nikt nie zastanawia się nad tym, że lokal ten jest własnością radnej powiatowej, byłej przewodniczącej rady powiatu, notabene terenowej aktywistki partyjnej. Nikt także nie chce zorganizować tego rodzaju szkolenia

w profesjonalnych gabinetach informatycznych, które są

w dyspozycji każdej kamiennogórskiej szkoły.

    Wysoki Sejmie! Trudno mnie posądzić o złą wolę

w stosunku do członków jaśnie nam panującej Platformy Obywatelskiej, ale złośliwi ludzie podnoszą, a ja do takich naprawdę nie należę, że takie szkolenie jest szkoleniem ze wszech miar pełnym innowacji. Pomijany jest tu

w zupełności temat szkolenia, bo przecież, idąc tym tropem, można sobie śmiało wyobrazić szkolenia w knajpie np. na temat obsługi suwnic, obsługi wózków widłowych czy też spawaczy ciśnieniowych. Ale ta innowacja tkwi

w czymś zgoła odmiennym. Przecież odwołana ze stanowiska przewodniczącej rady powiatu aktywistka partyjna poniosła stratę, należy ją wyrównać. Lokal gastronomiczny na co dzień świecący pustkami należy zapełnić, nawet kursantami. Można by było na tej innowacyjności poprzestać, gdyby nie to, że z reguły tak się dzieje, że tematy tych kursów i szkoleń nie przystają w żaden sposób do oczekiwań zarówno rynku pracy, jak

i osób tam kierowanych. (Dzwonek) Powiela się w zasadzie idiotyczny pomysł portalu internetowego dla bezdomnych niemających swojego kąta ani tym bardziej Internetu, który kosztował 49 mln zł, które lekką rączką wyasygnował minister pracy.

    Wracając do złośliwych opinii dotyczących tego rodzaju radosnego gospodarowania publicznym groszem, należy powiedzieć, iż niektórzy podnoszą, że bezprzetargowe zagospodarowywanie europejskich środków...

    Wicemarszałek Cezary Grabarczyk:

    Proszę kończyć.

    Poseł Henryk Kmiecik:

    ...to w istocie ukryte finansowanie przez Unię Europejską środkami Europejskiego Funduszu Społecznego partii politycznych. Bez podsłuchu prawdy się chyba nigdy nie dowiemy. Dziękuję.

 

Interpelacja nr 27055

do ministra infrastruktury i rozwoju

w sprawie patologii związanych z dystrybucją i wykorzystywaniem środków finansowych pochodzących z Europejskiego Funduszu Społecznego

   Szanowna Pani Minister! Europejski Fundusz Społeczny (EFS) jest, jak wiadomo, funduszem strukturalnym Unii Europejskiej, którego głównym zadaniem jest wspieranie zatrudnienia w państwach członkowskich oraz promowanie spójności gospodarczej i społecznej. Środki pochodzące z EFS mają na celu tworzenie nowych i lepszych miejsc pracy w Unii Europejskiej oraz w Polsce. Realizowane jest to poprzez współfinansowanie krajowych, regionalnych i lokalnych projektów, które przyczyniają się do zwiększenia stopy zatrudnienia, polepszenia jakości miejsc pracy, a także do poprawy integracji na rynku pracy, na szczeblu krajowym i regionalnym. Duża część środków EFS przeznaczona jest na finansowanie szkoleń i konferencji. Tam właśnie według założeń ma przebiegać proces inwestowania w kapitał ludzki, co w efekcie ma przynieść wymierne korzyści natury społecznej i gospodarczej.

   Niestety coraz częściej wychodzi na jaw, że środki z EFS są znakomitą pożywką i swoistym dofinansowaniem dla ludzi, którzy poprzez swoje sympatie polityczne czy też przynależność partyjną mogą z tego rodzaju wspierania naszego kraju przez UE korzystać. Odbywa się najczęściej w ten sposób, że lokalni dystrybutorzy środków EFS w postaci starostw powiatowych, urzędów gmin czy też powiatowych urzędów pracy zlecają czy też wynajmują stosowne lokale na odbywanie szkoleń i konferencji nie według obiektywnych kryteriów, lecz właśnie według wskazań lokalnych watażków partyjnych. Z tego rodzaju sytuacją mamy do czynienia w Kamiennej Górze, gdzie szkolenie finansowane z EFS w zakresie: ˝Kształcenie w zakresie ITC˝ odbywa się w lokalu gastronomicznym Lotos będącym własnością radnej powiatowej, do niedawna jeszcze przewodniczące tejże rady, która przy okazji jeszcze jest aktywistką partyjną rządzącej partii. Ten stan rzeczy jest dla wielu świadomych mieszkańców tego regionu naszego kraju dobitnym dowodem tego, że ˝państwo polskie istnieje tylko teoretycznie, praktycznie nie istnieje˝. W praktyce mamy bowiem do czynienia z państwem kolesi.

   W związku z powyższym proszę o udzielenie odpowiedzi na poniższe pytania:

   1. Czy rzeczą normalną dla resortu, którym Pani kieruje, jest fakt organizowania specjalistycznych zajęć, jakimi są szkolenia ITC w lokalach gastronomicznych?

   2. Czy podległy Pani komitet monitorujący Program Operacyjny ˝Kapitał ludzki˝ wie o tego rodzaju praktykach i jakie są zamierzenia w tym zakresie?

   3. Czy fakt korzystania ze środków EFS przez prominentną lokalną działaczkę partii poprzez prowadzenie w jej lokalu gastronomicznym zajęć ITC nie powinno być przedmiotem dochodzenia służb w postaci CBA z prokuraturą włącznie?

   4. Czy obiektywnie rzecz ujmując, słabe wyniki efektów wdrażania niektórych z programów i projektów finansowanych przez EFS nie są wynikiem zbyt małej transparentności działań związanych z organizacją wszelkich działań z tym związanych?

   5. Czy nie jest konieczne opracowanie i wdrożenie w życie żelaznych zasad, które z jednej strony uniemożliwiłyby dalsze marnotrawienie środków EFS i budowanie fortun lokalnych działaczy partyjnych na rzecz wspierania i współfinansowania tych działań, które wspierają zatrudnienie, polepszenie jakości miejsc pracy, a także stwarzają warunki do poprawy integracji na rynku pracy, na szczeblu krajowym i regionalnym?

   Z poważaniem

   Poseł Henryk Kmiecik

   Lubawka, dnia 24 czerwca 2014 r.

 

Czy wobec takich domniemanych faktów czerpania korzyści będąc radną nie jest zasadnym, aby Pani Bożena Ziemiańska honorowo zrzekła się mandatu radnej,

a przynajmniej zrzekła się funkcji Przewodniczącej Rady Powiatu?

Wszakże żona Cezara powinna być czysta ponad wszelkie wątpliwości, a tych rodzi się coraz więcej.

hk

29.03.17

 

Parafrazując słynne powiedzenie Kazimierza Pawlaka z filmu „Sami Swoi” tak można w skrócie określić działalność Pani Iwony Krawczyk jako prezesa Kamiennogórskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej w dziedzinie zarządzania klastrem edukacyjnym. Jest to tym bardziej smutne, że dzisiaj Pani wicemarszałek województwa dolnośląskiego odpowiada między innymi za promocję szkolnictwa zawodowego i zawody rzemieślnicze. Czy swoje działania organizuje tak samo jak w zarządzie kamiennogórskiej strefy? Mam nadzieje, że nie. Nadzieja bywa niestety matka głupich.

   W dniu 28 listopada 2014 roku Sejm podjął Ustawę o zmianie Ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych. Weszła ona w życie w dniu 6 stycznia 2015 i wprowadziła do katalogu zadań zarządzającego strefą zadania „współpracy w zakresie uwzględniania w procesie kształcenia potrzeb rynku pracy strefie" ze szkołami ponadgimnazjalnymi i uczelniami a także podejmowanie działań zmierzających do powstawania klastrów. Ustawa ta stała się dżinem spełniającym życzenia ówczesnej Pani prezes.

   Zgodnie z zaprotokołowanymi na posiedzeniach Rady Nadzorczej wypowiedziami Iwony Krawczyk, oraz z treścią wewnętrznych dokumentów, Zarząd Strefy zaczął uzasadniać zapisami w/w Ustawy ponoszenie wydatków związanych ze wsparciem szkół, darowiznami i nagrodami dla uczniów i nauczycieli. Pani prezes otworzyła kranik z pieniędzmi dla wyróżnionych szkół. W sposób niekontrolowany i nieuzasadniony, jak czytamy w audycie, zaczęły płynąć z niego pieniądze znaczone hasłem „klaster edukacyjny”.

    Zgodnie z informacją na stronie KSSEMP,  Strefowy  Klaster  Edukacyjny  został  utworzony 16 grudnia 2014 roku i ma  zapewniać  „dopływ  wykształconej  i  dobrze  przygotowanej  kadry pracowniczej,  wytworzyć  mechanizmy  sprzyjające  spójności kształcenia  zawodowego oraz zapotrzebowania  na rynku pracy".

    Pomijając trudności w zdefiniowaniu czym jest „klaster edukacyjny", z samej definicji pojęcia „klaster" można wywodzić, że jest to „geograficzne skupisko wzajemnie powiązanych firm, wyspecjalizowanych dostawców, jednostek świadczących usługi, firm działających w pokrewnych sektorach i związanych

z nimi instytucji w poszczególnych dziedzinach,    konkurujących    pomiędzy sobą,   ale    także    współpracujących”. Klaster edukacyjny  na terenie Strefy, powinien więc być jakąś formą kooperacji  przedsiębiorstw  i jednostek edukacyjnych działających na terenie KSSEMP.

    Problem w ocenie działalności Strefy w zakresie wsparcia edukacji  zawodowej wynika z tego, że brakuje usystematyzowanej dokumentacji związanej z powołaniem i działalnością klastra. Spółka przekazała elektroniczne wersje dokumentów  związanych  z  działalnością  klastra, w tym jego regulamin i wykaz jednostek edukacyjnych współpracujących i przedsiębiorców, którzy podobno złożyli  deklaracje  uczestnictwa  w  klastrze ale dokumenty te nie są

w żaden sposób podpisane.

    Poza wskazanymi elektronicznymi draftami dokumentacji nie znaleziono innych    dokumentów, w szczególności zawierających potwierdzenie akceptacji regulaminu przez podmioty wskazane jako uczestniczące w klastrze. Zgodnie

z dyspozycją Ustawy, zarządzający strefą powinien podejmować współpracę ze szkołami ponadgimnazjalnymi i uczelniami w zakresie uwzględniania potrzeb rynku pracy. Niestety Pani prezes Krawczyk wraz z Zarządem nie zadała sobie trudu zidentyfikowania tych potrzeb. Takiej dokumentacji w Spółce próżno szukać. KSSEMP pod rządami Iwony Krawczyk zdaje się najpierw finansowała działania w klastrze a potem zastanawiała się , bądź nie, nad ich sensownością

i celowością.

    Realizacja ustawy w zakresie współpracy z jednostkami edukacyjnymi nie może polegać jedynie na wydawaniu środków finansowych na potrzeby szkół. Strefa nie jest jednostką powołaną do finansowania szkolnictwa. Brak przyjętych i spisanych założeń, długofalowej strategii, sformalizowanej współpracy z pracodawcami nie pozwala w żaden sposób ocenić czy wydatkowane ze środków KSSEMP kwoty przekładają się na zaspokojenie potrzeb rynku pracy. Działalność poprzedniego Zarządu cechowała się wysoce nieodpowiedzialnym  ryzykiem , co do efektywności wydawanych środków pieniężnych. Dla Pani Krawczyk może ważniejszym było, z punktu widzenia politycznego, samo działanie niż jego racjonalność.

   Już sam opracowany w Spółce regulamin klastra wśród zadań KSSEMP jako organizatora nie wskazuje, że Spółka miała być finansującym jego działania.

     Jak czytamy w audycie Spółka sama nie stosowała się do przygotowanego regulaminu, gdyż nie ma dowodów aby zostały przeprowadzone jakiekolwiek zebrania uczestników klastra, nie wytworzono i nie przechowywano dokumentacji związanej z jego funkcjonowaniem, brak również planów projektów jakie miały być realizowane czy mechanizmów pozyskiwania funduszy. Wolną ręką wydawano olbrzymie kwoty, nie zastanawiając się czy przyniesie to jakiekolwiek, pozytywne skutki dla lokalnej przedsiębiorczości.

  Zidentyfikowane wydatki na wsparcie finansowe szkół, nagrody dla uczniów nauczycieli, organizację związanych

z edukacją konferencji itp. Wyniosły w latach 2014- 2015 łącznie 345.949,42 złotych, przy czym na rok 2014 przypada kwota 73.479,97zł związana z salą lekcyjną w ZSZiO w Kamiennej Górze,  a reszta wskazanych  wydatków,  tj. 272 469,45 złotych poniesiona została w roku 2015. Widać zatem, że od momentu nowelizacji Ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych, Zarząd SSEMP zaczął wydatkować znaczne środki na wsparcie szkół i uczniów.

    Brak dokumentacji i nieznane cele i założenia nie pozwalają jednoznacznie ocenić zasadności tych wydatków. Taki sposób działania wydaje się bardzo wątpliwy i ryzykowny. Poniesione zostały znaczne koszty na działania o nieznanym celu i rezultacie. Chyba, że cel i rezultat był zgoła inny niż zakładany w regulaminie klastra?

   Wydaje się wielce prawdopodobnym, że mimo poniesionych kosztów nie  poprawił się poziom zaspokojenia potrzeb rynku pracy w Kamiennej Górze i okolicach. Istnieje duże ryzyko. że środki wydatkowane były na kierunki kształcenia, na które nie ma zapotrzebowania ze strony pracodawców. Czy działalność Pani Iwony Krawczyk w tej sferze, odniosła pozytywne, odczuwalne skutki? Ciężko to udowodnić.

   Niepokojące jest, że jeszcze w pierwszej połowie 2015 roku Zarząd SSEMP planował przeznaczenie kwoty 100.000złotych na warsztaty włókniarskie w ramach klastra a już na początku lipca 2015 roku wnosił do Rady Nadzorczej o korektę planów inwestycyjnych gdyż na tym kierunku nie przeprowadzono naboru uczniów. Wynika z tego, że przed podjęciem decyzji nie było przeprowadzonego rozeznania co do jej celowości. Nie ma w takim razie pewności, że podobnie nie jest z pozostałymi inwestycjami prowadzonymi przez dzisiejszą Panią wicemarszałek województwa dolnośląskiego.Strefa nie posiada żadnej dokumentacji, która mogłaby posłużyć do zweryfikowania w jaki sposób przeprowadzone inwestycje przyczyniły się do zaspokojenia potrzeb pracodawców. Nie wiadomo , w jaki sposób są użytkowane, wyposażone

i wyremontowane sale. KSSEMP posiada umowy najmu każdej z sal, na mocy których jest Najemcą tych pomieszczeń. Każda z umów zawarta jest na okres 4 lat, przy czym szkoły mogą je wypowiedzieć po upływie dwu lat bez obowiązku zwracania KSSEMP poniesionych nakładów. Wydaje się to być dość dużą niegospodarnością ze strony Pani prezes Iwony Krawczyk, która nie dość że wydatkowała znaczne kwoty bez jakiejkolwiek gwarancji ich zwrotu, to dodatkowo pozwoliła sobie na zawarcie umów rażąco naruszających interes KSSEMP. Ponadto zapisy tych umów są karygodnie  nieprecyzyjne.

   We wszystkich tych umowach strony powołują się na realizację projektu pod   nazwą „Sala pod patronatem SSEMP S.A. w [nazwa szkoły]", jednak w toku audytu nie przedstawiono żadnej dokumentacji precyzującej czym są owe projekty. Każda z umów wskazuje, że szczegóły dotyczące realizacji projektu „Sala pod patronatem .. ." zostaną uregulowane przez Strony  w odrębnej umowie, ale takich umów spółka nie była w stanie przedstawić i najprawdopodobniej nie zostały one w ogóle zawarte.

  Ze skąpej dokumentacji wynika niepokojący fakt, że najpierw Zarząd KSSEMP zobowiązał się do poniesienia nakładów na pracownie a szczegóły projektów miały być ustalone i doprecyzowane dopiero później. Dokładnie jak   w tytule artykułu „ Płacimy!! Co będzie to będzie!!”.

    Zdaniem przeprowadzającego audyt  przed ponoszeniem dalszych nakładów na sferę edukacyjną należałoby usystematyzować cały proces poprzez określenie zadań i celów jakie powinny być osiągnięte. Zidentyfikowanie

i skwantyfikowanie potrzeb lokalnego rynku pracy (w tym inwestorów strefowych), wykonanie analizy jakie działania można podjąć w celu zaspokojenia  tych potrzeb i jak mają się do   tego  dotychczas  zrealizowane  przedsięwzięcia.

      Klaster powinien być formą współpracy podmiotów w celu realizacji ustawowego celu, a nie – jak w  wydaniu  Pani  Iwony  Krawczyk - jedynie  szyldem  do finansowania  z  pieniędzy  KSSEMP S.A. niejasnych  i  nieefektywnych  działań  z  obszaru  edukacji.    

 

  Jeżeli Iwona Krawczyk, reprezentując urząd marszałkowski województwa dolnośląskiego z podobną powagą i profesjonalizmem realizuje powierzone jej zadania, to niech nas Bóg ma w swojej opiece.

      Wyżej wymienione działania wicemarszałek Iwony Krawczyk mogą wydawać się szokujące i pozbawione jakiejkolwiek logiki.

    Szokujące jednak są inne, nie objęte audytem a będące w szczególnym polu zainteresowania CBA działania byłej Pani prezes.                                           .

Już w tym tygodniu opiszemy naszym czytelnikom, jak Pani Krawczyk i jej Zarząd wydatkowali pieniądze dostępne na służbowych kartach kredytowych i płatniczych. Przybliżymy kulisy częstych lotów Pani Krawczyk do Drezna, oraz opiszemy ile kilometrów musi przejechać służbowy samochód, żeby mógł być tankowany trzy razy dziennie od „0” do pełna!  Opiszemy horrendalne wydatki na hotele w Warszawie oraz kontynuację współpracy Pani wicemarszałek z firmą Mo-Ja Multimedia Moniki Buzarewicz żony radnego Buzarewicza, w urzędzie marszałkowskim. W tej ostatniej kwestii czekamy na oficjalną odpowiedź urzędu marszałkowskiego.                    .

 

Autor: J/D

Czy wyciągiem na stoku Burmistrz Kocemba chce opłacić sobie poparcie kolejnego radnego? Wszyscy powtarzają jak mantrę, że Kocemba kupuje sobie poparcie kolejnych radnych ofiarowując im pracę dla rodziny, lukratywne interesy czy inne układziki. Mieszkańcy obserwują wszechogarniający nepotyzm i  idiotyczne pomysły burmistrza, popierane przez interesownych radnych. Gdy w styczniu tego roku uruchamiano wyciąg na stoku, to słowem nawet nie wspomniano, że władze gminy po znajomości chcą oddać stok za 500 złotych miesięcznej opłaty. Ażeby stok stał się bardziej atrakcyjny, postanowiono doposażyć go w kasę biletową zabraną ze stadionu. W miejsce zabranej kasy ma powstać śmietnik, aby wytłumaczyć wszystkim to, że kasa nie powróci na stadion już nigdy. Nie będzie to żaden śmietnik XXI wieku leczy zwyczajny boks, po którym gdy kibice udadzą się do domów, igrzyska sportowe rozgrywać będą szczury.

 

 

 

 

Na zdjęciach widać wyraźnie, że kasa mogłaby pozostać na swoim miejscu, a śmietnik można zrobić z boku, czy choćby w tym samym miejscu gdzie stoją te kontenery. Wystarczy zebrać trochę ziemi, położyć kostkę brukową

i zasłonić te pojemniki ładnym parkanem, nie eksponując tego miejsca. Jednak priorytet władzy jest inny. Kasa ma pozostać na stoku, którego zawiadowca jest już najprawdopodobniej namaszczony. Nadzieja umiera ostatnia

i dlatego też tylko radni mogą powstrzymać chocholi taniec Kocemby i realizację dzikiej prywatyzacji stoku narciarskiego.

Skromny obiekt kasy staje się pomału symbolem upadku samorządności w Lubawce.  Póki nie powróci on na stadion to jego obecność na stoku będzie świadczyła o etycznym upadku nie tylko Kocemby ale i jej pomazańców. Będzie to świadectwo utraty mandatu społecznego, gdyż zarówno zakulisowe prywatyzowanie stoku, jak i jego wyposażanie kosztem innych obiektów nie odbywa się w interesie społecznym mieszkańców naszego miasta.

Z tego co wiadomo, także już w prokuraturze, jeden z radnych nie uległ ofercie korupcyjnej złożonej mu przez Burmistrz Kocembę, w sprawie przejścia na jej stronę w zamian za zatrudnienie jego córki. Tego rodzaju zachowanie budzi nadzieję, że nie wszystko stracone. Dalej jest jednak kilku radnych mających honor, a ilu jest tego pozbawionych?

Czy radni nie zdają sobie sprawy, że razem z burmistrzem doprowadzają gminę do horrendalnego zadłużenia poprzez nietrafione, kosztowne inwestycje, co wkrótce może skutkować brakiem środków choćby na pensje? Sama burmistrz odejdzie wkrótce w niesławie, gdyż Rada Powiatu i Starosta Kamiennogórski otrzymają także pismo informujące o wyłudzeniach przez nią pieniędzy z kasy starostwa, gdy tym Starostą była Ewa Kocemba. Będzie zwracała te pieniądze, tak jak będzie zwracał radny Sławomir Antoniewski.  Pamiętać należy także o tym, że za składanie fałszywych oświadczeń jest także odpowiedzialność karna. Jak wtedy będą się czuli radni, którzy dali się skorumpować politycznie i nie tylko,  przez obecną burmistrz? Jak nazwać takie postępowanie, że radni popierają  na sesji nadzwyczajnej dofinansowanie stoku z budżetu gminy, gdy ten stok trafić ma za chwilę w prywatne ręce???

 

hk

27.03.17

Po wiosennej odwilży obsunęła się ziemia w skarpie przy strumieniu płynącym w Niedamirowie.

 

 

 

Można teraz zobaczyć co skrywane było przez lata. Czy możliwym jest, że może jest to zasypane wejście do nieczynnej sztolni ?  Chyba sama natura nie wykuła w skale takiej wnęki, która opada w głąb tej skarpy. Zastanawiające jest, że nie ma tam wody, która widać gdzieś wpływa głębiej, inaczej bez odpływu byłoby to miejsce zalane wodą.                                 Czy ktoś z mieszkańców wie, co może kryć się za zawaloną ziemią wnęką skalną ? Po drugiej stronie strumienia widoczny jest grunt, który wskazuje raczej na skalne pochodzenie, bowiem ziemi w tym jest niezbyt wiele.                                    Może ktoś zajmie się wyjaśnieniem tej zagadki ????

hk

26.03.17

Równocześnie z pojawieniem się na stronie internetowej Urzędu Miasta Lubawki informacji o zebraniu wiejskim w Miszkowicach, ktoś rozpuścił plotkę, że burmistrz przyjedzie na to spotkanie, bo ma dla Miszkowic 6 milionów złotych na inwestycje. Niektórzy zaczęli snuć plany i marzenia, że wreszcie powstanie wodociąg dla całych Miszkowic, a i zostanie jeszcze na dołożenie do remontu drogi wojewódzkiej biegnącej przez tą miejscowość. Niektórzy przypomnieli, że przy remoncie tej drogi ma powstać chodnik, aby zabezpieczyć pieszych, którzy muszą dzielić się jezdnią z przejeżdżającymi samochodami, przez co jest niebezpiecznie tak dla pieszych, jak i przejeżdżających samochodów.  Stan tej drogi i poboczy można zobaczyć i ocenić na zdjęciu zamieszczonym poniżej.

 

Lecz im bliżej było do daty tego spotkania( 20 marca 2017), tym więcej  wątpliwości mieli mieszkańcy w stosunku do Burmistrz Ewy Kocemby, której do dziś wypominają jak brzydko postąpiła przy wyborze nowego dyrektora szkoły            w Miszkowicach. Większość mieszkańców po prostu nie wierzy Burmistrz  Ewie Kocembie w jej zapewnienia, ponieważ  ona nie dotrzymuje danego słowa i traktuje Miszkowice po macoszemu. Dlatego zdecydowana większość mieszkańców postanowiła zbojkotować to spotkanie jak i samą Burmistrz i zdecydowali o nie wzięciu udziału w tym spotkaniu.           Tu należą się słowa uznania dla jakże przewidujących i rozsądnych mieszkańców Miszkowic, ze nie wzięli się na lep propagandy sukcesu ogłaszanej przez nią samą,  jak i jej akolitów. Gdy doszło już do spotkania i gdy okazało się, że mieszkańcy zbojkotowali Panią Burmistrz i przyszło zaledwie z 9 mieszkańców, to zrobiła się ona bardzo nerwowa, bowiem oczekiwała peanów pochwalnych, a tu dano jej do zrozumienia, że prawie nikt jej nie wierzy i nie chce już z nią rozmawiać. Okazało się, żadnych dodatkowych pieniędzy Miszkowice nie otrzymają, a jedyne czego Burmistrz żąda to:

 „ oczekuje się od mieszkańców wsi działania, aktywnej postawy, innowacyjnych pomysłów, które wpłyną na poziom życia mieszkańców danej wspólnoty”. Czyli wraca stare: władza chce, aby to mieszkańcy jej służyli, nie żeby władza robiła to czego oczekują mieszkańcy, czyli Pani Kocembie marzy się chyba powrót czasów komuny, tylko patrzeć jak może usłyszymy jej okrzyk „ wróć komuno”. Te kilka osób które przyszły wraz z sołtysem posłużyli jej do podjęcia jakże wielkiej uchwały sołectwa zatwierdzającą – Sołecką Strategię Rozwoju Wsi Miszkowice. Jak, kiedy i kto pisał taką strategię i konsultował ją z mieszkańcami pozostanie tajemnicą, tajne przez poufne, jak wszystkie poczynania Burmistrz Kocemby. Do dziś ludzie śmieją się z burmistrzowej i jej obiecanek, że w Miszkowicach założy gaz bo ma ok. 150.000 złotych na to, że w szkole będzie logopeda i korepetycje, ale nie ma zamiaru zrobić wodociągu czy dopiąć naprawy drogi wraz z chodnikiem. Czyli wyszło jak zwykle.

    Podobne spotkanie zostało zorganizowane w Niedamirowie, ale tam to już Pani Burmistrz nie pojechała, tylko wysłała swą urzędniczkę. Widać dla Ewy Kocemby mieszkańcy Niedamirowa nie są godni, aby nawiedziła ją tak wysoka persona.

Mamy tu potwierdzenie popularnego powiedzenia, że:

„ Pycha kroczy przed upadkiem”, a ten upadek obecnej Burmistrz zbliża się

z dużą prędkością, szkoda tylko, ze po niej pozostaną niezbyt miłe wspomnienia o niej i potężne długi gminne do spłacenia.

hk

25.03.17

 

PYTANIE CHYBA RETORYCZNE.

MIESZKAŃCY CHCĄ, ALE OBECNA

WŁADZA GMINNA NIE ZA BARDZO!!!!!!!

 

Przed kilku laty zbierano w Chełmsku Śląskim podpisy w sprawie doprowadzenia do tej miejscowości gazu ziemnego. Większość mieszkańców podpisała się pod tym wnioskiem do PGNiG o doprowadzeniu gazociągu do Chełmska Śląskiego. Wtedy otrzymano odpowiedź negatywną,  ze względu na duże koszty wykonania tego gazociągu. Obecnie po wybudowaniu gazoportu pojawiła się szansa na gazyfikację miejscowości pozbawionych gazu poprzez wykonywanie stacji zasilających lokalne  tzw. „wyspowe” sieci dystrybucji gazu. Gaz LNG (gaz ziemny skroplony) jest idealnym rozwiązaniem dla tych, którzy nie mają dostępu do sieci gazu ziemnego. Skroplony gaz ziemny LNG może zostać użyty do wielu celów, jednakże najbardziej popularnym jest używanie go do celów grzewczych. Budowę stacji w poszczególnych gminach poniesie Polska Spółka Gazownictwa. Gaz będzie dowożony do nich cysternami. Koszt budowy przyłączy będzie leżał po stronie odbiorców. Cena gazu LNG będzie taka sama jak w przypadku dostarczania liniowego. Stacje regazyfikacji funkcjonują na Dolnym Śląsku obecnie w dwóch gminach: Świętoszów

i Mieroszów. Stacje powstaną jednak wyłącznie w tych gminach, w których będzie odpowiednia liczba odbiorców, by inwestycja była opłacalna. Trzeba uwzględnić opłacalność inwestycji. Jeśli w danej gminie będzie tylu potencjalnych odbiorców gazu, że budowa stacji i sieci doprowadzającej będzie ekonomicznie słuszna, to taką inwestycję zrealizują. W końcu wiadomo, na jakich zasadach można doprowadzić gaz do miejscowości danej gminy. Wiadomo, że kto nie ma dostępu do dużych sieci gazowych, ten musi poszukiwać tańszych rozwiązań.  Trzeba się liczyć z tym, że tylko większe miejscowości  mogą liczyć na dostęp do gazu. A Chełmsko Śląskie do małym się nie zalicza, dodatkowo przy tak zwartej zabudowie koszty instalacji dystrybucyjnej są dużo niższe niż w terenach o rozproszonej zabudowie. Dodatkowym argumentem jest to, ze to są ostanie lata w których można uzyskać dofinansowanie unijne w wysokości co najmniej 60% kosztów. Ostatnio podpisano umowę na wykonanie takich wyspowych sieci z wieloma gminami naszego województwa. Będzie to możliwe dzięki budowie stacji regazyfikacji gazu LNG. Mają one powstać na terenie osiemnastu gmin regionu: Bystrzyca Kłodzka, Duszniki Zdrój, Jordanów Śl., Kamieniec Ząbkowicki, Kondratowice, Kotla, Lubomierz, Łagiewniki,  Marciszów, Miłkowice, Prusice, Stoszowice, Świerzawa, Wojcieszów, Wołów, Zawidów, Ziębice i Złoty Stok.

 

Zastanawiające jest, dlaczego Burmistrz Ewa Kocemba wykonuje obecnie niezbyt pilne  inwestycje, zadłużając Gminę Lubawka do granic możliwości, a nie zainteresuje się takimi inwestycjami, których oczekują mieszkańcy choćby Chełmska Śląskiego. Na ochronę środowiska są teraz duże pieniądze do zagospodarowania, choćby po gazyfikacji na wymianę sposobu ogrzewania mieszkań i domów( do 8 tysięcy na wymieniany kocioł), a przez to nastąpi poprawa jakości powietrza, którym wszyscy oddychamy.

hk

24.03.17

 

Po opisaniu przez nas w jakim stanie są drogi w Gminie Lubawka, zgłosili się do nas mieszkańcy Niedamirowa alarmując, że wkrótce może dojść do tego, że chcąc dojechać do Niedamirowa trzeba będzie jechać przez Bobr znajdujący się już po Czeskiej stronie. Obecnie, żeby dotrzeć do tej miejscowości  trzeba skorzystać z jedynej drogi, która wiedzie z Opawy. A droga ta jest z roku na rok w coraz gorszym stanie, sama nawierzchnia pofałdowana          z licznymi dziurami. W jeszcze gorszym stanie są rowy odwadniające tę drogę, które zostały zamulone i ich poziom podniósł się co najmniej o pół metra, przez co przestały spełniać swą funkcję. Rowy zamiast odprowadzać napływającą wodę z pól to gromadzą ją przy poboczach powodując niszczenie podbudowy korony drogi. Na efekty braku dobrego odwodnienia nie trzeba było długo czekać, jeden z przepustów znajdujących się pod tą drogą został podmyty i zniszczony. Jak widać na zdjęciach z obu stron drogi zawalają się pobocza powodując zapadliska,

a wkrótce po kolejnych deszczach może zapaść się cała jezdnia podmyta przez gromadzącą się tam wodę.

 

 

 

 

Mieszkańcy zgłaszają problem do urzędu w Lubawce, ale oni twierdzą, że to droga powiatowa i nic robić w tej sprawie nie będą. Dlaczego burmistrz nie interweniuje w tej sprawie w powiecie? Przecież za ten zły stan drogi odpowiada także Kocemba, która wcześniej była starostą i nie wiele robiła, aby utrzymać tą drogę w należytym stanie. Kto odpowie za to, że w którymś momencie dojdzie do tragedii, gdy pod przejeżdżającym autobusem zarwie się jezdnia? Czy trzeba czekać, aż dojdzie do takiego wypadku, jeżeli problem można załatwić szybko i wykonać      w jeden dzień kilkoma pracownikami z koparką? Jest jeszcze droga gruntowa z Niedamirowa do Szczepanowa, ale także w okropnym stanie z powodu zalegania na niej błota, uniemożliwiającego przejazdy. Mieszkańcy Niedamirowa chcieli od gminy kilku samochodów kamienia, który sami by już rozłożyli na tej drodze, ale otrzymali odpowiedź odmowną tłumacząc brakiem pieniędzy. Ludzie są zdziwieni, taką postawą Burmistrz Ewy Kocemby, która znajduje pieniądze na kolejne imprezy promujące ją i jej szefową partii, a nie znajdzie kilku tysięcy, żeby zakupić kamień na remont gminnej drogi.

Czy dla Burmistrz Ewy Kocemby mieszkańcy Niedamirowa są ludźmi gorszej kategorii, którym już nic się nie należy??? 

Jak ktoś spóźni się z zapłata podatku do gminy to urzędnicy szybko naliczają kary, czy mieszkańcy Niedamirowa też powinni ukarać burmistrz Kocembę za lekceważenie ich potrzeb???

hk

24.03.17

Wybudowany w okresie międzywojennym był okazałym i dobrze utrzymanym obiektem, posiadającym całe zaplecze potrzebne do korzystania z niego.

Jak widać na zdjęciu, wypoczywały tam tłumy ludzi, wtedy dobrze dbano

o zaspokojenie potrzeb mieszkańców.

 

Część basenu jak widać na zdjęciu była duża i głębokość dochodziła do 3 metrów, umożliwiając wykonywanie skoków      z trampoliny, część płytsza była połączona z częścią głęboką i rozdzielała je tylko lina. Woda była pobierana ze strumyka płynącego obok, a system filtracyjny  usytuowany był blisko ujęcia, podobnie jak dziś, woda w strumieniu była czysta       i także dziś jest dobrej jakości. Do lat osiemdziesiątych basen funkcjonował nieźle, ale wykonywano mało remontów przy nim i w końcu trzeba było przeprowadzić jego generalny remont. Wtedy też ktoś wpadł na idiotyczny pomysł, aby wykonać mniejszy  basen, znacznie płytszy. Więc zasypano dużą część basenu i wykonano nową, ale małą, płytszą już nieckę. Do tego wykonano dwa brodziki, jeden większy i głębszy, drugi mniejszy i płytszy dla najmłodszych. O ile stary basen od wybudowania służył ponad 50 lat, to nowy nie wytrzymał nawet lat 15. W jakim stanie technicznym jest on obecnie to widać na zdjęciach poniżej.

 

 

 

 

 

 

 

Co dalej z tym basenem?

Dużą nieckę należy wyburzyć całkowicie i wykonać po prostu nową, natomiast dwa mniejsze brodziki można wykonać niewielkim kosztem drobny remont i wykorzystać do kąpieli już w tym sezonie. Ujęcie wody jest dobre, wystarczy naprawić dach tego pomieszczenia, wstawić drzwi, wyczyścić filtry, wypełnić je warstwami filtracyjnymi i na strumyku zamknąć zastawkę. Natomiast budynek zaplecza i kasowy jest nie zabezpieczony, wygląda jak mienie porzucone,              a przecież jest to własność gminna i ktoś powinien odpowiadać za to. Bowiem jest to zwykła niegospodarność                    i narażanie ludzi na niebezpieczeństwo, gdyż brakuje nawet ogrodzenia. Czy radnych i burmistrza nie razi taki zniszczony i opuszczony basen? Czy nie obchodzi ich, że mając taki teren z basenem nie pomyślą o remoncie, aby mieszkańcy nie musieli jeździć po kilkadziesiąt kilometrów, żeby skorzystać z basenów w innych miejscowościach? Czy znajdzie się ktoś mądry, że przed sezonem przygotuje brodziki, aby dzieci mogły korzystać z nich w upalne dni nadchodzącego lata?

hk

22.03.17

Kolejny budynek w Chełmsku Śląskim, który choć jest budynkiem zabytkowym rozsypuje się na oczach mieszkańców. Jak wyglądał ten zabytkowy budynek dawniej, to możemy zobaczyć na zdjęciu zamieszczonym  poniżej:

 

 

 

A tak przedstawia się jego widok obecnie:

 

 

 

 

Budynek zbudowano w połowie XVIII wieku, a w okresie przedwojennym pełnił jeszcze funkcję giełdy przędzalniczej. To w tym budynku tkacze ręczni z poszczególnych warsztatów pobierali przędzę do tkania materiałów i tutaj przekazywali gotowe wyroby. Mieścił się tu także Cech Tkaczy. Gdy wybudowano tkalnie mechaniczne budynek ten utracił swoją główną funkcję, więc mieszczono tam firmę transportową. Po wojnie zmieniono przeznaczenie budynku i zasiedlono lokatorami. Parter budynku służył mieszkańcom za komórki i piwnice, a na górze zrobiono 7 mieszkań.

      Przez 200 lat budynek trzymał się dzielnie, lecz kilkadziesiąt lat powojennych wystarczyło by budynek popadł w ruinę. Brak remontów bieżących doprowadził do kompletnej dewastacji tego budynku, zaczęło się od dachu, przez który wlewała się deszczówka hektolitrami. Zamiast wyremontować dach, to po prostu wyprowadzono lokatorów do mieszkań zastępczych. Później przyszła pora na mury, woda i mróz doprowadziła do rozsadzenia tych murów, a także zniszczeniu uległy stropy. Choć w roku 1965 wpisano budynek do rejestru zabytków, to w ślad za tym nie poszły środki na remont tego zabytku, czy choćby gruntowną naprawę dachu, aby uchronić wnętrza przed opadami deszczu. Budynek zagrażał przechodniom i samochodom przejeżdżającym ulicą, więc rozebrano mury do wysokości pierwszego piętra. Były Burmistrz Tomasz Kulon zabiegał o środki zewnętrzne na wyremontowanie tego zabytku, później chciał sprzedać budynek choćby za przysłowiową złotówkę, ale nikt się nie odważył na kupno tej ruiny. Także i dzisiaj budynek niszczeje  i nikt nie ma pomysłu co z tym fantem zrobić. Trudno powiedzieć, czy obecna władza ma jakieś plany w tym temacie, ale coś musi być szybko zrobione, żeby nie przytrafiło się jakieś nieszczęście, jeżeli mury zaczną się zawalać. Mieszkańcy Chełmska Śląskiego alarmują i oczekują na szybkie działania władz gminnych.

 

hk

21.03.17

   Właściwie to wiosna drogowa zaczęła się tuż po tym, jak stopniał śnieg. Łagodna aura spowodowała, że brak było zagrożenia  powodziami, czy podtopieniami, ale, żeby nie było tak pięknie, to brutalnie ukazała nam stan naszych dróg. Poniższe zdjęcia przedstawiają w jakim stanie technicznym jest kilka dróg powiatowych na terenie Gminy Lubawka.  

 

 

 

 

 

 

Zdjęcia pokazują w jakim stanie są drogi do Błażejowa, Uniemyśla i Okrzeszyna.

 

     Na niektórych odcinkach tych dróg, pomiędzy dziurami jest za mało asfaltu, aby można było przejechać te odcinki samochodem, nie uszkadzając przy tym zawieszenia czy opon.

      Zgodnie z prawem zadania w zakresie budowy, przebudowy, remontu i utrzymania dróg spoczywają na zarządcy tych dróg, co w wypadku dróg powiatowych należy do samorządu powiatowego. Sprawa naprawy tych dróg powiatowych ciągnie się już od wielu lat, sam otrzymałem od mieszkańców Błażejowa petycję w tej sprawie i poruszyłem ten problem w wystąpieniu w Sejmie( w zakładce dokumenty jest treść tego wystąpienia ). Po licznych moich interwencjach wiceminister infrastruktury oświadczył, że już dawno te drogi mogły zostać wyremontowane, gdyby tylko Starosta Kamiennogórski Ewa Kocemba złożyła wniosek o dofinansowanie remontów tych dróg. Tak to prawda przez 3 i pół roku gdy Ewa Kocemba była starostą, a nie złożyła ani jednego wniosku o dofinansowanie remontów dróg powiatowych z żadnego programu ministerialnego,  a gdyby nie wcześniejsze powodzie to i inne drogi także nie zostały by wyremontowane( z tak zwanej powodziówki ). Tak więc przez brak chęci do pracy byłej starostki cierpią teraz mieszkańcy wielu miejscowości naszego powiatu.

   Miejmy nadzieję, że obecny Starosta Jarosław Gęborys skieruje swoje brygady drogowe do wykonania choćby cząstkowego remontu wymienionych dróg, oszczędności poczynione na odśnieżaniu powinny być przeznaczone na remonty tych dróg.

 

 

hk

19.03.17

Jak twierdzi wielu mieszkańców Gminy Lubawka na Burmistrz Ewie Kocembie nie można polegać, że zrobi coś dobrego. Coś czego oczekują mieszkańcy. Wyszedł wielki niewypał  ze stadionem w Lubawce, na którym do dziś nie można grać. Wielki niewypał ze stokiem. Wielki niewypał ze skocznią, na której nie oddano nawet jednego skoku, ale za to udało się tam uroczyste otwarcie promujące samą Burmistrz i jej przełożoną partyjną niejaką Iwonę Krawczyk. Na to otwarcie wydano krocie, do dziś nie chcą powiedzieć ile, ale starczyło by na remont murawy stadionu               w Chełmsku Śląskim i zaplecza sportowego w Miszkowicach.

    Obecnie szykuje się następna oszałamiająca inwestycja, czyli budowa wieży widokowej. Taka wieża jest jak najbardziej potrzebna Lubawce, ale powinna być postawiona na Świętej Górze, tak jak taką zbudowali Niemcy jeszcze przed wojną. Pokusiłem się i poszedłem w to miejsce gdzie ma powstać ta 16 metrowa wieża. Co się okazuje? Znajdujące się wokół drzewa mają ponad 25 metrów wysokości, ale i z wierzchołków tych drzew i tak nie ma widoków na okolicę, poniżej zdjęcie przedstawiające widoki okolicy z przyszłej wieży.

 

Jak by to młodzież określiła:  …. nie urywa.

Czy wydawanie naszych pieniędzy na tak idiotyczne usytuowanie wieży

z której praktycznie nic nie będzie widać można nazwać mądrą decyzją?

 

A oto widok z wieży usytuowanej na niedalekiej górze Dzikowiec:

 

 

 

A to widok z wieży usytuowanej na górze Parkowej w Mieroszowie:

 

 

 

A to zdjęcie przedstawia stary kościół w Głuszycy, na którego wieży będzie wyremontowana galeria widokowa.

 

Różnicę z możliwości widoków chyba każdy widzi?

Wieża na Dzikowcu kosztowała ok. 600 tysięcy, wieża w Mieroszowie niecałe pół miliona, z tego w obu przypadka 85% pieniędzy otrzymali ze środków unijnych. Nadal są na to środki. W Głuszycy z kolei na remont tej galerii usytuowanej na wieży kościelnej otrzymali ponad 800 tysięcy złotych w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych.

    Zaplanowana wieża widokowa przy skoczni w Lubawce  ma się znaleźć na wysokości około 570 metrów nad poziomem morza i być schowana wśród lasów jak widać na zdjęciu, a Święta Góra ma 700 metrów n.p.m. .

A widok ze szczytu Świętej Góry rozpościera się wokół na dziesiątki kilometrów( Chełmiec, Śnieżka, Brama Lubawska  i Czeskie tereny gór ).

  Dlaczego w Lubawce ani radni, ani burmistrz choć raz nie zrobią czegoś dobrze? Czy tylko im w głowie podwyżki swoich uposażeń i załatwianie interesików z burmistrzem, za popieranie jej złych dla Gminy decyzji ???

 

 

hk

18.03.17

 

     Działacze sportowi Lubawskiego Orła wiele pracy włożyli w to, aby przy bramie wejściowej na stadion w Lubawce zbudować dwie kasy biletowe. Jak widać na zdjęciu nieduże kasy dobrze wkomponowały się w krajobraz bramy wejściowej, a i działacze dbali o nie, regularnie je konserwując.

     Aż tu pewnego dnia, jedna z kas opuściła miejsce swej stałej lokalizacji  i udała się w bliżej nie znanym kierunku. Tymczasem wyjaśniło się, że budka kasowa nie wyjechała na Maderę, a po prostu znalazła się na stoku narciarskim.

 

     Działacze sportowi Orła Lubawka są oburzeni taką samowolą dyrektora Prochackiego, który bez pozwolenia rozebrał ten mini domek i wywiózł go na stok narciarski. Nikt z działaczami  nie rozmawiał, nikt ich nie spytał czy wyrażają na to swoją zgodę, aby tak uczynić. Widać tandem Kocemba-Prochacki przekroczył kolejną granicę śmieszności, okazując pogardę nawet wobec zasłużonych działaczy sportowych, do których oboje się nawet nie umywają. Ten mini obiekt uległ uszkodzeniu przy przeprowadzce, kto za to odpowie?

     Myślę, że radni powinni zapytać ich czy to przypadkiem nie oznacza tego, że budka kasowa nie będzie potrzebna, bo stadion kolejny sezon nie będzie dopuszczony do gry? A oni prywatyzując stok zamierzają w ten sposób „doposażyć” ten stok. Jak długo radni będą tolerować takie samowole burmistrza i dyrektora????

hk

17.03.17

 

Koleje Dolnośląskie S.A. są spółką samorządową. Zostały powołane do życia na mocy Uchwały Nr XX/246/07 Sejmiku Województwa Dolnośląskiego z dnia 28 grudnia 2007r. W uzasadnieniu do wskazywanej wyżej Uchwały wyznaczono cel działania Spółki, którym jest przewóz pasażerów autobusami szynowymi w obrębie Dolnego Śląska. Wyznaczone zadania realizują na zlecenie samorządu wojewódzkiego. Dzięki wsparciu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego i efektywnej współpracy z lokalnymi samorządami starają się zmienić postrzeganie regionalnego transportu kolejowego. Działają w swego rodzaju misji społecznej i powinni być  świadomi odpowiedzialności i ogromnej ilości pracy, którą muszą wykonać, aby uzyskać jak najwyższy stopień zadowolenia pasażerów z ich usług. Jak sami twierdzą każdego dnia starają się coraz lepiej realizować powierzone im zadania i tworzyć :

Twoją przyjazną kolej.

    Tyle teorii teraz trochę praktyki. Okazuje się, że ta kolej nie jest przyjazną dla wszystkich, bowiem duża część województwa traktowana jest po macoszemu i nie posiada regularnych połączeń pasażerskich. Doświadczamy tego osobiście, gdy Lubawka i Kamienna Góra jest pozbawiona przewozów pasażerskich. Tłumaczenia takiego stanu rzeczy są różne, ale głównie wmawia się nam, ze brakuje środków na remonty szlaków kolejowych.

   Tak się składa, że mam możliwość pomocy w zdobyciu sfinansowania tych remontów na kolei. W połowie ubiegłego roku przeprowadziłem rozmowę z Panem Jerzym Michalakiem Członkiem Zarządu Województwa Dolnośląskiego i ustaliliśmy, że Urząd Marszałkowski przygotuje plan remontów na kwotę 500.000.000 złotych. Chińska firma jest gotowa za swoje pieniądze wykonać remonty torowisk, systemu sterowania ruchem , zakupu taboru. Strona Chińska jest gotowa do tego, że spłata za wszystko może nastąpić w ratach po np. 5 latach od zrealizowaniu umowy. Tak korzystne warunki wynikają z tego, że te Chińskie państwowe firmy chcą wchodzić na rynek Europejski i jednym z krajów na tzw. jedwabnym szlaku jest właśnie Polska. Zgodnie z umową złożyliśmy list intencyjny w tej sprawie, ale do dnia dzisiejszego nie podjęto rozmów w tej sprawie. Dziwne to wszystko, bowiem radna wojewódzka Iwona Krawczyk została powołana na stanowisko Wicemarszałka Województwa Dolnośląskiego i zamiast dbać o to, aby przewozy pasażerskie powróciły do nas, to mówiąc kolokwialnie ma nas w nosie i nic nie pomaga w tym temacie, czyżby za to, że została pozbawiona prezesury i apartamenciku w kamiennogórskiej strefie ekonomicznej?

    O możliwości skorzystania z pomocy firmy z Chin dowiedziano się we Lwówku Śląskim i jutro tj. 17 marca 2017 odbędzie sesja Rady Powiatu Lwóweckiego poświęcona tej sprawie, zaproszono Pana Marszałka Cezara Przybylskiego, aby wyjaśnił dlaczego nie skorzystano z takiego rozwiązania, a w zamian zlikwidowano połączenia pasażerskie z Jeleniej Góry do Lwówka Śląskiego. Zobaczymy co wyniknie jutro na tej sesji, bo to może być podpowiedź dla naszych samorządowców jak mają walczyć

o kolej w naszym powiecie. Może i Pani Iwona Krawczyk zrozumie, ze powinna się wziąć do pracy, bowiem nasi mieszkańcy oczekują dobrych połączeń kolejowych z Wałbrzychem i Wrocławiem, a nie kolejnych odznak jakiegoś zasłużonego, zasłużonego chyba dla niej samej.

W zakładce "Dokumenty" jest wzmiankowany list intencyjny do Pana Marszałka.

 

 

hk

16.03.17

    Na ostatniej sesji Rady Miasta w Lubawce wypłynął temat powstania żłobka w Lubawce. Faktycznie, jest zapotrzebowanie na taki żłobek, bowiem jest wiele młodych kobiet, które chciały by pracować, ale nie mogą zagwarantować opieki dla swego małego dziecka. Nie do końca jest wiadome, czy władze pochylą się nad tym problemem bo może to przerasta ich możliwości organizacyjne. Właśnie dziś w Warszawie odbyło się szkolenie na temat jak założyć taki żłobek z funduszy unijnych, ciekawi mnie czy został ktoś wydelegowany na to szkolenie?  W programie przewidziano omówienie takich tematów jak:

proces tworzenia placówki od pomysłu do realizacji krok po kroku, warunki techniczne: powierzchnia, wymogi sanitarne,  wyposażenie, plac zabaw, organizacja wewnętrzna, personel, dokumentacja, program rozwoju placówki, podstawy prawne, zasady przyznawania i możliwości wydatkowania dotacji gminnych, możliwości pozyskania dofinansowania ze środków unijnych w latach2014-2020 dla województw, które interesują uczestników, dofinansowanie żłobków z rządowego programu MALUCH. A więc zapoznanie się z wszelkimi wymogami, które są istotne przy budowie, wyposażaniu i organizacji takiego  żłobka .

   Obecnie w Polsce żłobki i przedszkola powstają jak grzyby po deszcze i są to obiekty gminne, prywatne, czy też należące do różnych stowarzyszeń. Ostatnio w Chęcinach podpisano umowę na budowę żłobka uzyskując dofinansowanie w wysokości 85%, także niedaleka Głuszyca pozyskała z programu ministerialnego Maluch2017 prawie pół miliona złotych na powiększenie ilości miejsc w żłobku już istniejącym. Jeżeli Rada Gminy postanowi o budowie żłobka, to trzeba ludzi wytypowanych do tego zadania wysłać do tych miejscowości, które napisały dobre projekty gwarantujące otrzymanie wysokich dotacji na utworzenie nowych miejsc opieki i utrzymania w żłobku. Nie ma takiej potrzeby, żeby wyważać otwartych drzwi, wystarczy skorzystać z doświadczeń gmin, które już zrealizowały budowę nowych, czy rozbudowę już istniejących.

    Mam nadzieję, że radni będą kontynuowali temat budowy żłobka i dojdzie do szybkich decyzji, gwarantujących powstanie żłobka.

 hk

15.03.17 

Obywatelu wchodząc do ratusza w Lubawce lepiej jest zamilknąć, niż zostać nagranym. Nad wejściem powinna się znaleźć tabliczka:

 

Uważaj, od chwili wejścia, wszystko co powiesz,

może zostać użyte przeciwko Tobie.

 

 

     Ewa Kocemba po przegranej walce wyborczej o fotel Burmistrza Lubawki w 2010 roku nabrała wstrętu do swojej pracy, uznała, że jest stworzona do wyższych celów. Za przykład wzięła sobie Iwonę Krawczyk i chciała tak szpanować jak tamta. Ni mniej ni więcej zamarzyła się jej rola kolejnego etatowego członka zarządu Powiatu Kamiennogórskiego, gdyż za to jest wysoka pensja, mała odpowiedzialność, a dostatnie życie. Powstał tylko jeden problem, jak zmusić Starostę Jaśnikowskiego, aby stworzył ten etat i powołał Ewę Kocembę na to stanowisko. Pan Jaśnikowski był temu przeciwny, więc trzeba było coś na niego znaleźć. Nie mogła zrobić tak jak to robiły członkinie jednej słusznej partii,  że na wszelkich imprezach integracyjnych, bądź po konwentach partyjnych urządzane były ostre bibki. Niektóre sprytne, pomagały niektórym wysokim działaczom partyjnym szybko się upić i jako uczynne koleżanki kładły takiego spać do łóżka, oczywiście rozbierały, żeby spało mu się wygodniej. Gdy już spał to jedna rozbierała się i kładła obok śpiącego kolegi, a druga robiła zdjęcia. Na drugi dzień, gdy taki działacz zobaczył zdjęcia, to robił wszystko byleby te zdjęcia nie wypłynęły na wierzch. Teraz każdy może sobie wytłumaczyć, dlaczego niektóre panie szybko awansowały, bądź były nie usuwalne ze stanowisk. Ewa Kocemba nie mogła liczyć na takie rozwiązanie, więc wpadła na pomysł, że poszuka haków na niektóre osoby, między innymi na Starostę Jaśnikowskiego.  Pożyczyła cyfrowy dyktafon i zaczęła aranżować spotkania z różnymi osobami nagrywając potajemnie te rozmowy, żeby później wykorzystać to do zdobycia uprawnionego stanowiska. Urządziła sobie w starostwie „ studio nagrań”, chodziła tak po różnych gabinetach,  uwieczniając różne wypowiedzi, nie tyle dla potomnych, co do niecnych celów. Zostało nagrane wiele osób, lecz z 41 nagrań pozostało tylko około 20, pozostałe najprawdopodobniej zbyt drażliwe zostały zgrane na inny nośnik, a z pamięci stałej wykasowane. Być może te zaginione kiedyś wypłyną, bądź mogą posłużyć do innych celów, jak choćby do zmuszenia kogoś, kiedyś  do określonego zachowania. Odsłuchując nagrań, na jednym z nich usłyszałem swój głos, okazało się, że poświęciła mi jedno z najdłuższych nagrań. Wtedy publicznie oświadczyłem, że gdybym wcześniej wiedział, że zostałem podsłuchany i nagrany, to gdy wyrzuciłem ją razem z walizką z samochodu na mróz, to nie zjeżdżał bym na najbliższy parking, ale kolokwialnie mówiąc wyleciała by już wcześniej na awaryjny pas autostrady. Śmieszna sprawa to nagranie przez nią swoich koleżanek partyjnych w kawiarni Lotos( na końcu podaję linka umożliwiającego odsłuchanie nagrania z Lotosu). Obecnie nowe władze rozliczają za wszystkie delikty takie osoby, tak jak rozliczają się z Prezes Iwoną Krawczyk, tak i wkrótce rozliczą miłościwie nam panującą Ewę Kocembę. Oprócz rozliczenia za te nagrania i przekazanie tych nagrań osobie trzeciej dojdzie odpowiedzialność za składanie fałszywych zeznań, gdy będąc przesłuchiwaną jako świadek zeznała, że to nie ona nagrywała, gdzie prokurator z Jeleniej Góry stwierdził: „biorąc pod uwagę zgromadzony materiał dowodowy oraz zasady logicznego myślenia, wskazać należy, że nie jest prawdopodobne, aby nagrania pochodziły od innej osoby”. Gdy Ewa Kocemba została Starostą Powiatu Kamiennogórskiego to owładnięta była manią podsłuchów do tego stopnia, że zakupiła w internecie za prawie 1500 złotych wykrywacz podsłuchów, ale marny bo skanował tylko połowę częstotliwości na jakich pracuje sprzęt amatorski. Tak się zastanawiałem jakie tajemnice są ukrywane w starostwie, że trzeba  obawiać się podsłuchów, przecież urzędnik taki ma działać na podstawie i w granicach prawa, więc jak nie robi lewych interesów to nie musi obawiać się podsłuchów.  Nie wiem jak to teraz odbywa się w ratuszu z podsłuchami i nagrywaniem, ale na miejscu tak pracowników jak i petentów uważał bym na to co mówię, bowiem karty microchipów mają dużo miejsca na zapisanie nagrań.

 

 

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=rip95bsgdIs

 

 

hk

14.03.17

 

 

Większość zapewne wie czym były Potiomkinowskie wioski budowane przez niego dla Katarzyny II. Czy i podobnie zrobiono w Lubawce z jej stadionem?

Za wiele milionów złotych przeprowadzono niepotrzebnie remont dobrego stadionu, chyba tylko po to, aby przeprowadzić uroczyste otwarcie tegoż stadionu promując partyjną przełożoną Burmistrz, czyli  Iwonę Krawczyk?

Jak szumne było jego otwarcie, tak szybko ciche było jego zamknięcie. Do dnia dzisiejszego nie można używać murawy płyty głównej, tłumacząc to możliwością utraty gwarancji. Nie można także używać bieżni z przyczyn bliżej nie określonych, ale coś jest nie tak, ponieważ po deszczu woda stoi na tej bieżni, więc jak ma młodzież biegać? Czy ten kosztowny remont był potrzebny? Większość mieszkańców Gminy twierdzi, że to było niegospodarne posunięcie, gdyż pieniądze te można było rozdzielić na całą gminę i wyremontować kilka stadionów w innych miejscowościach naszej gminy. Zastrzeżenia do murawy są chyba uzasadnione, ponieważ po większych opadach woda stoi, przez co murawa nie nadaje się do gry.

Czyżby miała się powtórzyć sytuacja z Jeleniej Góry, gdzie także po remoncie nie można było grać z powodu złego stanu systemu odwadniającego?

       Stadion w Chełmsku Śląskim ma okropnie zniszczoną murawę, ale według Burmistrz nie zasługuje na remont. Zresztą twierdzi, że nie posiada środków na taki remont. Obecnie piłkarze Orła nie mogą grać na płycie głównej swojego stadionu i muszą nawet na sparingi jeździć po okolicznych wioskach, choć mogliby grać na stadionie w Chełmsku Śląskim. Burmistrz Kocemba ukrywa jakie faktyczne koszty poniesiono na otwarcie Potiomkinowskiego  stadionu, ale jak twierdzą wiewiórki za takie pieniądze można było wyremontować murawę stadionu w Chełmsku Śląskim.

 

 

Jak twierdzą mieszkańcy Miszkowic za wydane pieniądze na imprezę na stadionie, czy na skoczni można było naprawić zaplecze stadionu w Miszkowicach. Wystarczyły by nawet kontenery, które są produkowane specjalnie jako zaplecza socjalne małych wiejskich boisk. Te widoczne na zdjęciu kioski pełniące rolę szatni doprowadzają przyjezdne drużyny do gwałtownego napadu śmiechu, bo wszędzie jest już rozwiązany problem zapleczy socjalnych,  tylko widać nie w gminie Lubawka. Czy ktoś może sobie wyobrazić jak w tym kiosku przebiera się kilkunastu piłkarzy, czy w czasie przerwy uzupełniają płyny i naradzaję się nad taktyką gry? To i tak dobrze, że nie wiedzą wszystkiego, że Burmistrz Lubawki potrafi wydawać tysiące na własne imprezowanie, a żałuje pieniędzy na sport dla młodzieży. Gdyby nie „człowiek-orkiestra”, czyli Edward Tasior to i tych zawilgłych i zagrzybionych kiosków by nie było, ale ten pasjonat sportu i także trener dziewczęcej drużyny piłki nożnej wkłada sporo wysiłku, a i swoich pieniędzy, żeby była na tym boisku choć namiastka zaplecza socjalnego. Nasuwa się pytanie ile to jeszcze potrwa nim Burmistrz Kocemba zrozumie, że nam nie potrzeba Potiomkinowskiego nieużywanego stadionu, a równomiernego rozwoju zaplecza sportowego w całej gminie??

hk

12.03.17 r.

 

Do redakcji portalu lubawka.info wpłynęła frapująca informacja, którą zamieszczamy poniżej.

Sprawa jest o tyle zajmująca, że może wskazywać na bliskie kontakty osoby zajmującej ważne stanowisko w Radzie Powiatu Kamiennogórskiego z organami bezpieczeństwa państwa w latach  1983 – 1984. Nie przesądzając o ostatecznej wersji zdarzeń,                            i w oczekiwaniu na odpowiedź z Instytutu Pamięci Narodowej, gdzie złożony zostanie wniosek o udostępnienie informacji, redakcja prosi o kontakt wszystkie osoby mogące pomóc w wyjaśnieniu uzyskanej informacji.

 

Komentarze:

Tomek-05.03.2017

A dlaczego ta Pani sama nie podda się autolustracji?

 

Do Tomka - 06.03.2017

Może boi się takiej lustracji, spójrz poniżej

ma 24 karty, a ambasador teraz przyznał się

do współpracy i ma kart 40, może jest coś na rzeczy,

czy nie powinna zawiesić przewodniczenia rady do czasu

wyjaśnienia całej sprawy?

 

 

 

Po opublikowaniu pierwszej strony teczki kandydata na tajnego współpracownika służby bezpieczeństwa, która należy do Pani Bożeny Ziemiańskiej otrzymaliśmy bardzo wiele sygnałów świadczących o dużym zainteresowaniu się tą sprawą przez mieszkańców naszego powiatu. Niektórzy ironicznie pytali czy nie znajdzie się więcej materiałów pod pseudonimem „TW Jagódka”. Zastanawia mnie jednak atak na moją osobę zamieszczony w gazecie RTI przez Panią Ziemiańską czy Pana Chodasewicza za ujawnienie istnienia tych materiałów, czyżby to „listonosz” był winien złych wiadomości dla osoby zarejestrowanej i jej poplecznika? Czego oni się boją? Czy tego, że padło pytanie czy ktoś wie na ten temat więcej niż zapisane jest na karcie? Czy pan Chodasewicz asekuruje się, na wypadek gdyby pojawiła się i jego jakaś teczka? Coś ten Pan zna dużo sposobów pozyskiwania w tamtym czasie konfidentów służby bezpieczeństwa. Pani Bożena Ziemiańska nie jest osobą prywatną, a wręcz przeciwnie jest znaną osobą publiczną piastującą funkcję Przewodniczącej Rady Powiatowej, dlatego mieszkańcy powiatu mają prawo wiedzieć, kto reprezentuje ich w tej radzie. W swoim oświadczeniu Pani Ziemiańska powołuje się na zasługi swojej rodziny, a dlaczego nie pochwali się własnymi? Wspominanie, że tamte czasy były mroczne i był klimat zastraszania nie dociera do mnie, bo znam te czasy dobrze. Kto się nie bał, to jechał do Wrocławia na demonstracje, żeby poganiać się

z zomowcami na ulicy Legnickiej czy Grabiszyńskiej. Kto się nie bał to na zebraniu załogi skrytykował władze za zdelegalizowanie Solidarności, tak ostro, że na drugi dzień za to na sb wylądował dyrektor za to, że dopuścił do tego wystąpienia. Kto się nie bał to kolportował ulotki i jawnie krytykował postępowania władz. Tak ja to wszystko robiłem i nie bałem się konsekwencji za to. Nawet przez to Pan Zbigniew Nawrocki, który był internowany i wypuścili go ze względu na stan zdrowia, to obawiał się, że wychodząc od mnie za bramą mogą go dopaść i zrewidować, więc wychodził bez ulotek. Dlaczego nie mam szacunku do byłych TW i jeżeli widzę dokumenty to będę piętnował takich? Bo gdy właśnie w stanie wojennym kolportowałem ulotki, to nieraz nie zdążyłem rozprowadzić wszystkich, a już tacy TW donosili na milicję. Dlatego mam więcej szacunku do niektórych ówczesnych milicjantów bo potrafili mnie ostrzec przez osobę trzecią, że już są donosy na mnie,  niż do tych „cichociemnych” co donosili.     

I niech niektórzy nie myślą, że w sb pracowali idioci, to byli fachowcy i dobrze wiedzieli, ze mogą pozyskać do współpracy tych tych słabszych, tych bardziej strachliwych. Natomiast takich co występowali ostro i z otwartą przyłbicą to woleli znaleźć coś na nich i zamknąć, niż przy pozyskaniu nasłuchać się o swoim pochodzeniu. Nie wiem czy Pan Chodasewicz buja się w tym swoim fotelu  tylko po herbatce? Bo takich bzdur jak wypisuje to nigdzie indziej nie przeczytasz, jego tygodnik RTI zamieszcza kłamstwa, których później wbrew prawu prasowemu nie chce sprostować,  ot taki mały człowieczek co boi się ukazujących się materiałów byłej sb, a tych jest ponoć w prywatnych rękach  jeszcze jedna trzecia nie ujawnionych. Dlaczego tak pomstuje?  Przecież teczka Pani Ziemiańskiej została dopiero odtajniona i nikt nie zarzuca jej współpracy z sb, ale dopiero teraz oświadczenia lustracyjne będą głębiej sprawdzane, ponieważ ujawniono tysiące nowych teczek. Każdy może sprawdzić na stronie:

www.inwentarz.ipn.gov.pl

czyje teczki zostały odtajnione, choć mnie osobiście interesuje, dlaczego wcześniej zostały utajnione? Jest wiele nazwisk na tej nowej liście, choć nie ma pewności, czy można im przypisać współpracę, dlatego prośba o dzielenie się informacjami o takich ludziach jest jak najbardziej wskazana.

 

hk

10.03.17 r.

 

 

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

Tutaj wpisz swój tekst...

 

Pokazały się już pierwsze grzyby, może to oznaka tego, że w tym roku możemy liczyć na duże wysypy grzybów?

Na zdjęciu są świeżo wyrośnięte purchawki znalezione powyżej Szczepanowa. Okazuje się, że purchawki są smacznymi grzybami jadalnymi o ciekawym smaku.

 

29.03.17

 

 

   Mało kto wie, ale istniejące od czasu PRL przepisy zabraniają umieszczania pralki w naszych kuchniach. Przepisy te mają być wkrótce zmienione, ale stare obowiązują i według nich mając pralkę w kuchni popełniamy wykroczenie. Dobrze, że przepisy takie,

tak są traktowane jak przepis obowiązujący nadal

w niektórych stanach USA, że przed kobietą jadącą samochodem musi biec mężczyzna z czerwoną flagą,

aby ostrzegać pieszych czy innych użytkowników drogi.

   Ale nie do końca jest do śmiechu, bo są różni nadgorliwcy i o 6 rano możemy spodziewać nie tylko wizyty służb, ale także kontrolerów. Jeden sprawdzi czy w kuchni mamy pralkę, drugi sprawdzi czy mamy telewizor i czy płacimy za niego abonament(choć rzeczywiście, za takie programy to nie ma za co płacić), trzeci z kontrolerów sprawdzi nam czym palimy

w piecu. Ilość kontrolujących ciągle wzrasta i ciągle powstają nowe przepisy, aby tylko znaleźć na człowieka cokolwiek za co można byłoby go ukarać. Kto mieszka

i zna „nowe bloki” choćby na Dworcowej czy Krótkiej wie dobrze jak duże są tam łazienki i kuchnie i nie jest wiadomo, gdzie tą pralkę wstawić.

====================================================

 

 

 

CZY „ZŁOTE INTERESY” BURMISTRZ  KOCEMBY

SĄ  KORZYSTNE  DLA

GMINY LUBAWKA?

Gdy w styczniu zapanowała u nas nieobecna w ostatnich latach zima, to w Lubawskim ratuszu i domu kultury zapanowała trwoga. Dlaczego to im na złość  dosypało śniegu i teraz mieszkańcy z turystami chcą korzystać ze stoku, dopominają się o lodowisko czy uruchomienia skoczni. A tak lekko im się żyło i teraz będą musieli wziąć się za pracę. Nie do końca wiadomo czy to nie wtedy wpadli na pomysł pozbycia się stoku i oddanie go tanio w jakieś zaprzyjaźnione ręce, czy zaprzyjaźnionej osoby potrafiącej być może odwdzięczyć się burmistrzowi w inny sposób. Na stronie internetowej urzędu ukazało się zarządzenie burmistrza nr 8/2017 nic nie mówiące o co w nim chodzi. Ale po odszukaniu jego treści okazuje się, że urząd chętnie się pozbędzie prawie 2 hektarów stoku wraz z całą infrastrukturą za kwotę

i tu proszę czytać uważnie 

 

za 500 zł miesięcznie.

Dlaczego to oddanie stoku odbywa się w formie bez przetargowej na trzy lata po których dzierżawca ma prawo pierwszeństwa do przejęcia całego stoku?

Czy w tej kwocie mieści się także używanie zakupionego przez gminę za bodajże 250.000 złotych ratraka? Tego możemy się tylko domyślać. Dodatkowym smaczkiem jest sam zakup tego ratraka za taką cenę i nie używanie go, gdy gmina posiada stary ratrak, który firma remontująca takie ratraki mogła wyremontować  za kwotę 30.000 złotych. Żeby ukryć tą moim zdaniem niegospodarność postanowiono po cichu sprzedać stary ratrak ustalając cenę za niego 2.600 złotych. Dlaczego na dzierżawę stoku nie ogłoszono przetargu nieograniczonego,  żeby mogli wystartować inni inwestorzy, tylko być może szykuje się taką gratkę finansową dla kogoś znajomego, który w normalnym przetargu nie mógłby nawet złożyć oferty?

Chyba dla toczącego się dochodzenia w sprawie korupcji w Lubawskim ratuszu zleconego przez CBA dojdzie kolejna sprawa wyjaśnienia także tej sprawy.  W ubiegłym tygodniu prokuratorowi zaproponowałem sporządzenie dwóch list. Na jednej liście umieścić nazwiska radnych Miasta Lubawka, a na drugiej umieścić nazwiska wszystkich osób zatrudnionych

 w urzędzie i jednostkach podległych temu urzędowi, ze szczególnym uwzględnieniem osób przyjętych do pracy po objęciu funkcji przez obecnego Burmistrza. Także na tej liście trzeba umieścić wszystkich, którzy mają zlecane prace i usługi finansowane z budżetu gminy.    W ten sposób ujawni się system wzajemnych powiązań umożliwiających powstanie zjawisk korupcji, korupcji politycznej czy nepotyzmu. Czas najwyższy ujawnić jak radni ulegają wpływom tzw. „grupy trzymającej władzę”.

Dlaczego jest tylko kilku radnych uczciwie podchodzących do pełnienia funkcji radnego? A reszta moim zdaniem interesownie wspomaga burmistrza, który może już w nieodległym czasie będzie musiał opuścić stanowisko w niesławie.

 

 

Ze źródła zbliżonego do Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa (MIB) wiemy, że nie będą ogłaszane kolejne przetargi, które są w rządowym programie drogowym na lata 2014–2023. Tylko kilka postępowań ma szanse na ogłoszenie w ciągu najbliższych miesięcy. To np. S61 Via Baltica z Ostrowi Maz. do Łomży, S3 z Bolkowa do granicy z Czechami, a także A1 między Piotrkowem Trybunalskim a Częstochową. Nad pozostałymi trasami o statusie „w planowaniu” zawisł wielki znak zapytania. GDDKiA ma też problem w kadrach. W centrali w Warszawie szykuje się druga tura zwolnień. Z informacji związków zawodowych wynika, że pracę straci 120 z 490 osób. Nowy dyrektor Krzysztof Kondraciuk uważa, że zmiany mają usprawnić działania GDDKiA jako zespołu. Branża budowlana obawia się jednak, czy nie odbiją się one na tempie inwestycji i przebiegu przetargów.

Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Lubawce doszło do zablokowania uchwały zmieniającej budżet gminny na rok 2017. Jednym z wątpliwych pomysłów w tej poprawce budżetowej Burmistrza jest zakup samochodu dostawczego dla Domu Kultury w Lubawce za kwotę 100.000 złotych. Zdaniem większości mieszkańców gminy zakup ten jest nie przemyślany

i zupełnie niepotrzebny. Burmistrz lekką ręką trwoni pieniądze z naszych podatków nie zdając sobie sprawy, że do ceny zakupu tego samochodu dojdą roczne koszty eksploatacyjne tego samochodu w wysokości do 80.000 złotych. Wszystkim jest powszechnie wiadomo, że zakup tego samochodu nie podniesie jakości pracy domu kultury, bowiem, aby podnieść jakość i standardy pracy w Lubawskim Domu Kultury to wystarczy zatrudnić nowego kompetentnego i inteligentnego dyrektora. Chętnych i dobrze wykształconych kandydatów mamy w naszej gminie dostatek i nie jest nam potrzebny tzw. jak go ludzie nazywają spadochroniarz z partii PO, oczywiście kolega partyjny burmistrza. Myślę, że radni zablokują tą propozycję i pieniądze przeznaczą choćby na wyposażenie placów zabaw przy świetlicach znajdujących się w każdej miejscowości naszej gminy. Można zakupić 3 szt. dużych dmuchanych zjeżdżalni, które kosztują w granicach 15 tysięcy złotych ( wielkość ok. 15mx5mx4m) i rozdysponować dla okręgów(Lubawka. Chełmsko Śląskie, Miszkowice).

Idzie wiosna, wakacje więc pracownicy domu kultury mogą z sołtysami ustalić terminy używania tych zjeżdżalni w poszczególnych miejscowościach. Tego ludzie oczekują i o tym mówią, a burmistrz już całkowicie wyalienowała się z lokalnej społeczności, stąd tyle nietrafionych inwestycji i olbrzymie zadłużenie gminnego budżetu. Gmina powinna być przyjazna mieszkańcom i dzieciom, a nie narażona na idiotyczne pomysły grupy trzymającej władzę. Budżet gminny pochodzi z podatków mieszkańców tej gminy i taka redystrybucja tych podatków powinna być przeznaczona dla mieszkańców, a nie dla wożenia przysłowiowego ciała przez urzędników.

Z drugiej połowy zaoszczędzonych pieniędzy można dofinansować zakup samochodu bojowego dla Ochotniczej Straży Pożarnej w Chełmsku Śląskim, ten zakup jest bardziej pilny i zapewniający bezpieczeństwo dla mieszkańców gminy. Jeżeli będzie okazjonalna potrzeba użycia samochodu dostawczego to zawsze można skorzystać z samochodu ZGM.

Myślę, że radni zastanowią się nad marnotrawieniem publicznych pieniędzy na ten wydatek

i nie będzie potrzeby rozpoczynania działań w celu ich odwołania.

Będziemy pilnie obserwować dalsze działania nad tą nowelizacją gminnego budżetu.

Kończy się czas układów i układzików tego towarzystwa wzajemnej adoracji.

 

Gdy w sprawach różnych Przewodnicząca Rady udzieliła głosu Henrykowi Kmiecik, aby odczytał list skierowany do Radnych Rady Miasta Lubawka. W trakcie odczytywania tego listu Burmistrz Kocemba zaczęła krzyczeć do Pani Przewodniczącej "odbierz mu głos, odbierz mu głos" przy tym szarpiąc Ją za rękaw tak mocno, że groziło to urwaniem tego rękawa.

Skandalem jest, że na sesji rady Burmistrz jest tylko gościem, a zachowuje się jak dowodząca radą. Spolegliwa Przewodnicząca odebrała głos nie umiejąc nawet uzasadnić tej decyzji pod względem prawnym, tym samym odbierając radnym możliwość zapoznania się z treścią listu.

Czego się obawiała Burmistrz Kocemba, że przerwała odczytywanie listu? Czy tego że następny taki list będzie dotyczył Jej osobiście?

Treść listu odczytać można w zakładce „Z życia urzędu”.

 

 

 

 

PO  NAS  CHOĆBY POTOP!!!

 

 

Czy te słowa przypisane Madame  de Pompadour stanowią motto dla działań Burmistrz Kocemby???

 

Choć samo słowo Madame według mojej opinii niezbyt pasuje do naszej Burmistrz to pozostałe cechy przypisane tamtej kobiecie mogą jak żywo przypominać działania miłościwie nam panującej Burmistrz Lubawki.

Tamta marnotrawiła pieniądze państwowe na huczne zabawy w Wersalu i nakłaniała króla do rozrzutności, ta „nasza” także lubi zabawy i imprezki, ale oczywiście na koszt podatnika, lecz pieniądze budżetowe marnotrawi sama bez żadnych skrupułów i ograniczeń. Gdy Ewa Kocemba objęła urząd Burmistrza to w Lubawskim ratuszu zastała w kasie gminnej ponad 2.500.000 złotych nadwyżki, oraz doszło do tego prawie 6 milionów zwrotów za zrealizowane inwestycje gminne wykonane za kadencji Tomasza Kulona, który zbierał te pieniądze, aby mieć na wkład własny do możliwych dotacji unijnych, tak więc zebrane 8 milionów pozwoliło by na pozyskanie około 16 milionów dodatkowych środków unijnych bez zadłużania gminnego budżetu. Po dwóch latach działania Kocemby roztrwoniono tamtą dużą nadwyżkę nie pozyskując dodatkowych pieniędzy, co więcej zadłużono gminę na maxa bo na koniec 2016 roku jest kilkanaście milionów długu, do tego dochodzi kolejny kredyt w wysokości ponad 2.600.00 złotych. Moje określenie na maxa jest już nieaktualne, byłem zbytnim optymistą, bowiem przeczytałem ostatnio podpisany przez Burmistrz „Plan postępowań o udzielenie zamówień w roku 2017” w którym między innymi zaplanowano przetarg na pozyskanie kredytu długoterminowego w wysokości: 10.000.000 złotych(dziesięciu milionów).

Wiadomość porażająca, zadłużenie gminy na koniec roku może sięgnąć nawet 25 milionów złotych. Kto i kiedy to spłaci? Czy w tym wszystkim nie chodzi tylko o to, ze na tym wszystkim mają zarobić projektanci, wykonawcy czy choćby inspektorzy nadzoru?

Co do inspektorów nadzoru to mam jedną wątpliwość, czy zaplanowana kwota dla inspektorów w wysokości 120.000 złotych nie jest za wysoka?

Czy ratusz jest w tak opłakanym stanie, że trzeba na jego remont wydać ponad 1.600.000 złotych? Czy remont jest tak pilna sprawą, żeby zadłużać gminę na taką kwotę? Przecież remont elewacji ratusza można wykonać za 10% tej ceny, wystarczy postawić rusztowanie naprawić ubytki i pomalować tą elewację.

Czy na budowę zatoczki autobusowej trzeba wydawać ponad 400.000 złotych? Gdy można to wykonać za 50.000 zł, wiem bo takie rzeczy robiłem.

Dużo można pisać o niegospodarności Burmistrz Kocemby i wkrótce opiszę to, ale jedno musze stwierdzić, moim zdaniem ona nie nadaje się na takie stanowiska i chyba pod jej rządami to i Kuwejt by zbankrutował, ale grono skupione wokół niej żyło by jeszcze lepiej niż obecnie.

 

                                 

Parasol ochronny nad Iwoną Krawczyk zakończył się wraz z przegranymi wyborami parlamentarnymi przez jej partię czyli Platformę Obywatelską. To o co zabiegał Wicepremier Janusz Piechociński latami, czyli odwołanie Iwony Krawczyk z funkcji Prezesa kamiennogórskiej strefy wreszcie zostało zrealizowane, PO nie mogło już postawić veta w sprawie jej odwołania. Najgorsza w mojej opnii prezes w historii tej strefy odeszła w niesławie, pomimo tego, że Sejmik Dolnośląski nie wyraził zgody na zwolnienie jej z pracy. Do niedawna była Prezes pracowała jako zwykła urzędniczka. Zarazem postanowiono przeprowadzić niezależny audyt na temat działań strefy i pozyskać wyjaśnienia dlaczego pomimo wysokich kosztów utrzymania w w strefie jest tak źle, że gorzej być nie może. Strefa jak wiadomo lokuje się pod koniec wszelkich zestawień no chyba z wyjątkiem jednego czyli wysokością zarobków Prezesa, bo na tym polu poprzednia Prezes wykazywala dużą determinację i waleczność. Wyniki audytu są porażające. Wygląda na to, że mogły zostać wyprowadzone znaczne kwoty z kasy strefy, ale o tym napiszę za kilka dni jak z autorami tego dochodzenia wymienimy się wszystkimi posiadanymi dokumentami. Jedną z najbardziej bulwersujących spraw jaką audytorzy wykryli, to to, że prezes Iwona Krawczyk za pieniądze strefy ( za ponad 110.000 złotych) wybudowała do swojej dyspozycji apartament z dodatkową sypialnią i łazienką(zdjęcia powyżej). Wejście do tego apartamentu znajdowało się z drugiej strony biur, tak aby nikt z pracowników nie widział kto korzysta z tego i kiedy. Mieszkańcy powiatu już komentują ostro postępowanie Pezeski i to do czego służył ten apartament. Niektórzy szyderczo proponują, aby pobrać DNA z tej pościeli, żeby okreslić kto z lokalnych (i nie tylko) polityków korzystał także z tego apartamentu. Wszyscy zastanawiają się dlaczego lokalne media milczą na ten temat, czyżby bali się, że ludzie dowiedzą się o pewnych powiązaniach? Niektórzy zastanawiają się czy po takiej kompromitacji Prezes Iwony Krawczyk władze PO nie zdecydują się na pozbycie się jej ze swoich szeregów i odwołaniu jej z funkcji wicemarszałka, bowiem jest to jednak totalna kompromitacja dla szefowej powiatowych struktur PO. Ja sam będę protestował przeciwko takiej decyzji, bowiem nie życzę sobie, aby taka osoba jak Iwona Krawczyk była w naszym gronie osób bezpartyjnych. Cdn.

 

P.S.

Informacje o tajnym apartamencie ukażą się w ogólnopolskim dzienniku FAKT w wydaniu internetowym

i gazetowym w najbliższy piątek lub sobotę(03.03.2017), natomiast o Ewie Kocembie i jej radnym ukażą się w wydaniu internetowym Faktu w dniu jutrzejszym(02.03.2017). Obie Panie nic nie będą musiały płacić za reklamę

ich osób.

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=fxCZyiycqEQ

 

https://www.youtube.com/watch?v=s9aGzvPBhH4

 

 

HISTORIA PEWNEJ SPÓŁKI

 

 

Sprawa tego apartamentu w biurach kamiennogórskiej strefy i wykryciu szeregu nieprawidłowości w finansach tej strefy, budzi ogromne zainteresowanie społeczne i ludzie są szczerze oburzeni, że była Pani Prezes dopuszczała się takich czynów.

Zawsze szukała popularności i pchała się usilnie przed oblicze ludzi, aby tylko zaistnieć, no i się doczekała, wszyscy się teraz z niej śmieją i z jej sztucznego uśmiechu, który serwowała na prawo i lewo, a jest to dopiero raport z przeprowadzonego audytu cywilnego, ciągle jeszcze trwa kontrola dokumentów przez Centralne Biuro Antykorupcyjne.  Sprawą interesują się media w tym także te o zasięgu ogólnopolskim, dlatego też przekazałem im większość dokumentów, które są w moim posiadaniu. Powraca także sprawa powołania pewnej spółki w gabinecie Pani Prezes. Do spółki wciągnięto pewnego obywatela Niemiec licząc na to, że dołoży się finansowo do tego „interesu”. Zawiązana spółka(nazwę na razie pominę) wyłożyła 5.000 złotych jako kapitał założycielski, ale co ciekawe w Ministerstwie Gospodarki zarezerwowano już dla niej   51 milionów złotych dotacji. Obiecana inwestycja miała powstać w Zgorzelcu, więc Burmistrz Zgorzelca sprzedał strefie teren inwestycyjny po jednostce wojskowej, miało powstać tam ponad 300 miejsc pracy i podatki miały płynąć szerokim strumieniem do Zgorzelca. Dokumenty i wieści o tym przekazali mi wtedy mieszkańcy Zgorzelca dobrze wietrzący jakieś machinacje w tej sprawie.

To nie jest przypadek, że wkrótce po założeniu tej spółki Ewa Kocemba zażądała od mnie, abym włączył się do działań osłonowych, aby spółka otrzymała te pieniądze z ministerstwa. Jadąc wtedy autostradą, to ona chciała wymóc na mnie, abym rozmawiał z Wicepremierem Waldemarem Pawlakiem w sprawie odwołania kontroli w tej sprawie. Dla Kocemby skończyło to się niezbyt ciekawie, gdyż na tej autostradzie zakończyłem naszą przyjaźń i wyrzuciłem ją z samochodu na najbliższym parkingu na mróz wraz z jej walizką. Nie pozwoliłem sobie, żeby ktoś mnie przekupił, a żądanie, abym przeszedł na stronę PO uznałem za uwłaczające mi, czy widzi mnie ktoś jak idę do Iwony Krawczyk z kwiatami i przepraszam ją za to, że naruszyłem jej interesy? A tego żądała Kocemba. Po tym zajściu porozmawiałem z Wicepremierem Pawlakiem i ustaliśmy, że spółka otrzyma tą dotację po spełnienie wszystkich warunków wymaganych dla tej dotacji, a niemożliwych do spełnienia przez nich. Od tamtej pory stałem się wrogiem nr 1 kamiennogórskiej PO i członkinie tej partii zaczęły ciągać mnie po sądach pod byle pretekstem. Nie martwi mnie to, ponieważ w przeciwieństwie do nich zachowałem honor. Co do samej spółki to skończyło się na tym, że Niemiec podniósł kapitał spółki o 5 mln, zapłacił za działkę i oczywiście opuścił biura kamiennogórskiej strefy pozbywając się pozostałych wspólników wywodzących się z PO. Burmistrz Zgorzelca utracił tereny inwestycyjne w centrum miasta i nie pozyskał obiecanych miejsc pracy, opuścił także kamiennogórską strefę przenosząc się do legnickiej i nie chce spotykać się z byłą prezes.

Była prezes mogła by wyjaśnić kto posiadał udziały w tej spółce, które nie zostały ujawnione w KRS, bowiem 5% udziałów dawało z tej 51 milionowej dotacji ponad 2,5 miliona złotych, a 10% to już byłoby ponad 5 milionów.

Można domniemywać, że takie kwoty mogą być powodem bólu głowy i być powodem do mszczenia się za utratę fruktów.

 

Niedługo dla turystów zwiedzających zabytki Chełmska Śląskiego dojdzie dodatkowa atrakcja. Możliwym będzie zwiedzenie starej kopalni uranu zlokalizowanej w Okrzeszynie. Stowarzyszenie Nasza Gmina Lubawka-„Kalwaria Lubawska” prowadzi działania na przygotowanie tej kopalni dla zwiedzających. Pozwoli to na zwiększenie liczby odwiedzających nas turystów, a także na powstanie kilku dodatkowych miejsc pracy.

Ponad 2 lata trwało szukanie starych map kopalni, fragment jednej zamieszczamy tutaj, aby każdy mógł sobie wyobrazić co kryje się pod ziemią w Okrzeszynie. Mapy przeglądaliśmy pod kątem przydatności do zwiedzania i okazuje się, ze jest ponad 7 kilometrów chodników

z których te na zdjęciu najlepiej będą się nadawały do zwiedzania, są szerokie na 2.5-3 metry.

Mamy zgodę z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska na wejście do kopalni

z uwzględnieniem ciszy w okresie zimowym, aby nie było strzelań czy innych głośnych prac górniczych, ze względu na niewielką kolonie nietoperzy zimujących w tych podziemiach.

Odbyłem rozmowę z profesorem Mariuszem Orionem Jędryskiem Głównym Geologiem Kraju, który zapewnił szeroką pomoc w szybkim uzyskaniu  wszelkich pozwoleń wymaganych przy tego typu działaniach i będzie nam pomagał merytorycznie. Jest szansa na uzyskanie dofinansowania na zorganizowanie pod ziemią niedużego muzeum geologicznego minerałów występujących w Sudetach. Wystąpiliśmy do Burmistrza Lubawki o pozwolenie na wejście na gminną działkę z której moglibyśmy wykonać wejście do kopalnianych sztolni, lecz nie otrzymaliśmy pozwolenia, choć jest to nieduża działka pokryta zwałami ziemi

i chaszczami, ale posiadająca dobry dojazd z drogi. Teraz musimy tracić czas na uzyskanie innego dojścia do podziemi, choć operator, który wykonał by te prace i prowadził zwiedzanie jest gotów do działania.

 

 

 

Chociaż dolnośląska Lubawka liczy zaledwie 6 tys. mieszkańców, to cała okolica aż huczy od plotek! Przed laty jeden z samorządowców, radny Sławomir Antoniewski usłyszał wyrok za wymuszanie zeznań za pomocą... policyjnej pałki! Zdaniem byłego posła Ruchu Palikota, Henryka Kmiecika, Antoniewski niesłusznie pobiera diety. Z kolei radny w rozmowie z Fakt24 przekonuje, że wynagrodzenie mu się należy. Kto ma rację?

 

Grudzień 2003 roku. W gabinecie szefa Komisariatu Policji w Lubawce pojawiają się Mirosław F., Radosław W. i Łukasz O., podejrzani o próbę rozboju. Nie są jednak zbyt rozmowni. Funkcjonariusze, w tym przyszły radny Sławomir Antoniewski, nie zamierzają specjalnie użalać się nad losem zatrzymanych. W ruch idą... policyjne pałki! Mężczyźni bici po łokciach, pośladkach i udach, mówią w końcu to, co chcieli usłyszeć mundurowi. Tyle, że sprawa trafia do sądu.

 

Wyrok zapada w październiku 2008 r. Zdaniem sędziego Wojciecha Bąka, oskarżeni policjanci rzeczywiście użyli przemocy przeciwko zatrzymanym. Ale ponieważ leczenie obrażeń Mirosława F., Radosława W. i Łukasza O. nie trwało dłużej niż 7 dni, kwalifikuje czyn jako występek i warunkowo umarza postępowanie karne na rok. Obaj policjanci mają wpłacić po 500 zł na rzecz Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie i pokryć koszty procesu.

 

– Ludzie mnie znają, znają też przestępców, których biłem. Wiedzą, kto zachował się słusznie, a kto mniej słusznie – mówi w rozmowie z Fakt24 Antoniewski, z dumą przyznając, że służył w policji przez 20 lat. Dodaje, że o incydencie na komisariacie „wiedział nawet wojewoda”.

 

Jedno jest pewne: po tym, jak zapadł wyrok, Sławomir Antoniewski wciąż należy do Rady Miasta Lubawka. Tylko w 2008 r. zainkasował 8,5 tys. zł diety. Zdaniem Henryka Kmiecika – niegdyś posła Ruchu Palikota, doszło do złamania prawa. Dlaczego? Były parlamentarzysta uważa, że przez kolejne trzy lata Antoniewski wyłudzał diety.

 

– Warunkowe umorzenie postępowania wobec zarówno stosownych przepisów prawa, jak i utrwalonej linii orzecznictwa oznacza bezwarunkowe wygaśnięcie mandatu radnego – przekonuje Henryk Kmiecik, który swoimi obawami podzielił się już z Prokuraturą Rejonową w Kamiennej Górze. Twierdzi, że doszło do oszustwa.

 

Sławomir Antoniewski odpiera jednak zarzuty. – Zgodnie ze stanem prawnym, sprawuję mandat radnego zupełnie legalnie. Pan Kmiecik po prostu nie doczytał (ordynacji - przyp. red.) – usłyszeliśmy od radnego, który zastanawia się nad złożeniem pozwu o naruszenie dóbr osobistych przeciwko byłemu posłowi Ruchu Palikota.

 

Kto ma rację? Fakt24 poprosił o komentarz eksperta. – Okres próbny warunkowego umorzenia kary wynosił rok od uprawomocnienia się wyroku. Od kwietnia 2010 r. Antoniewski w świetle prawa jest osobą niekaraną. Osobną kwestią pozostaje sprawa sprawowania mandatu w tamtym okresie i wypłaty diet – tłumaczy nam dr Sebastian Kozłowski z Uniwersytetu Warszawskiego.

 

Politolog przyznaje, że aby udowodnić czy doszło do wyłudzenia diet, trzeba sprawdzić czy przepis o utracie prawa wybieralności obowiązywał już w 2008 r. – Trzeba byłoby też udowodnić radnemu, że swój wyrok umyślnie zataił, aby wyłudzić dietę – podsumowuje ekspert.

 

Przedruk za zgodą Fakt24.pl

 

Komentarz do tego.

Radny Sławomir Antoniewski uważa, że diety za tamten okres jemu się należą. Po prostu czy to z pazerności, czy też z braku chęci pogłębienia swojej wiedzy na ten temat, brnie w zaparte. Ja nie neguję, że obecnie sprawuje on mandat radnego bezprawnie, czy nie apeluję do wygaszenia jemu obecnego mandatu, bo ten może obecnie utracić tylko po skazaniu go przez sąd za przestępstwo umyślne. Ja w liście do radnych zwróciłem się do nich, aby podjęli uchwałę zobowiązującą burmistrza do wystąpienia, aby radny zwrócił diety bezprawnie pobrane w latach od chwili gdy wyrok w jego sprawie stał się prawomocny do końca kadencji(rok 2008,2009,2010). W liście przytoczyłem wyrok Sądu Najwyższego w podobnej sprawie i każdy może się z nim zapoznać. Składanie obecnie winy na poprzedniego burmistrza Tomasza Kulona, że to on zaniedbał wyegzekwowania zwrotu tych diet jest zwykłym wybiegiem obecnych władz, ponieważ stwierdził on, ze dopiero teraz dowiedział się, że taki wyrok zapadł. W tamtym okresie wszyscy wiedzieli o tym przestępstwie tego radnego, ale ktoś celowo wypuścił plotkę, ze to prokuratura umorzyła postepowanie. Byłemu burmistrzowi wierzę, gdyż, gdyby on wtedy posiadł wiedzę o tym wyroku to z pewnością wykorzystał by to, aby pozbyć się kontrkandydata w wyborach o fotel burmistrza w 2010 roku. Obecnie Burmistrz Ewa Kocemba wie już o całej sprawie i jeżeli nie podejmie kroków w celu odzyskania tych niesłusznie pobranych diet to sama popadnie w konflikt z prawem. Skutkiem tego, może odpowiadać nawet karnie za to, bowiem takie zaniechanie byłoby złamaniem dyscypliny finansów publicznych i Regionalna Izba Obrachunkowa wraz z prokuraturą ukarali by ją natychmiast. Zastanawiające jest, że Sławomir Antoniewski jeszcze dumny jest ze swego czynu bicia osób podejrzanych. Druga sprawa, to to, że w innym kraju taki radny po ujawnieniu jego wyłudzeń z kasy miasta natychmiast podał by się do dymisji. Gdzie honor naszego radnego?

 

 

Pytanie banalne, lecz odpowiedź prosta  PRAWDY!!!

   Niektórzy twierdzą, że posiadanie pewnych informacji publicznych jest sprawą bardzo cenną, natomiast niektórzy politycy twierdzą, że ukrycie pewnych informacji o nich samych i ich działaniach jest rzeczą bezcenną. 

    A co mówi prawo o tym?   W orzecznictwie przyjmuje się, że informację publiczną stanowi każda wiadomość wytworzona przez szeroko rozumiane władze publiczne oraz osoby pełniące funkcje, a także inne podmioty, które tę władzę realizują lub gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa w zakresie tych kompetencji. Od kiedy Ewa Kocemba objęła funkcję Burmistrza Lubawki to zaczęła ukrywać przed opinią publiczną niewygodne fakty i jej działania nie do końca zrozumiałe dla mieszkańców gminy. Na składane wnioski o informację publiczną nie chciała odpowiadać, pomimo tego, że jej obowiązkiem jest takich informacji udzielać, ponieważ nie są zamieszczone na stronach internetowych urzędu. Dodatkowo naraża się na odpowiedzialność karną, gdyż jest to złamaniem ustawy o dostępie do informacji publicznej i grozi za to kara:

Art. 23. Kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

    Aby utrudnić dostęp do informacji odnośnie działań urzędu wymyśliła sobie pobieranie opłat za udzielanie takich informacji, choć to było działanie bezprawne. Po zawezwaniu do zaprzestania łamania prawa i braku reakcji na to zawezwanie, o wszystkim został powiadomiony wojewoda, który mówiąc kolokwialnie postawił Burmistrz Kocembę do pionu i szybko wycofała się z tych żądań. Lecz nadal odmawia ujawnienia informacji na temat chociażby kosztów różnych imprez organizowanych dla promocji własnej osoby

i swoich partyjnych przełożonych, oczywiście na koszt podatnika. Dlaczego nie chce ujawniać tych danych, ale i innych informacji? Także i teraz, to wojewoda ponownie będzie musiał przywołać ją do porządku. Można odnieść wrażenie, ze jedyne czego się boi to ujawnienie prawdy. Obecnie także biega po sądach pałając chęcią zemsty choćby na mojej osobie, składa oskarżenia i zaraz wniosek, aby utajnić rozprawę, aby nikt nie mógł się przysłuchiwać temu co padnie na rozprawie. Teraz czuje się obrażona tym, że z mównicy Sejmowej padły słowa o nagrywanych filmach erotycznych, czy tego, że była notowana przez Policję za czyny nieobyczajne gorszące osoby starsze i dzieci. Czekam na tą rozprawę, ponieważ poproszę na niej, aby została ona zaprzysiężona przed złożeniem zeznań jako świadek i jeżeli zezna, że taki fakt nie miał miejsca, to odpis z protokołu rozprawy i danymi komendy i policjantów, którzy interweniowali w tej sprawie wraz  z numerami telefonu do nich złożę w prokuraturze z wnioskiem o ściganie za krzywoprzysięstwo przed sądem. Nie jest to pierwszy delikt popełniony przez Ewę Kocembę, bowiem wciąż nie jest zakończona sprawa za zakładanie podsłuchów i potajemne nagrywanie różnych ludzi, a następnie przekazanie tych nagrań osobie trzeciej, składania fałszywych zeznań, czy chociażby składanie fałszywych oświadczeń w celu osiągnięcia korzyści osobistych, gdzie jak stwierdził prokurator stroną pokrzywdzoną jest Starostwo Powiatowe w Kamiennej Górze, pomniejszych deliktów już wymieniał nie będę, bowiem to co powyżej wystarczy już do skazania, co skutkuje tym, że będzie musiała odejść z zajmowanego stanowiska.

    Już niektórym tłumaczyłem, że organizowanie referendum o odwołanie burmistrza trwa długo, szybciej będzie ujawnienie prawdy i odejściu jej z urzędu z mocy samego prawa.

Mieszkańcy gminy mają prawo wiedzieć o wszystkim co dotyczy działań i wydatków władz gminnych i ukrywanie tego musi spotkać się ze srogą karą dla rządzącej ekipy.

    Co takiego niebezpiecznego jest w tych informacjach, że Burmistrz ukrywa te dane przed opinią publiczną, czy boi się, żeby nie wyszły na jaw  takie jak w kamiennogórskiej strefie ekonomicznej?  Widać może to prawda, że jabłko pada niedaleko od jabłoni?

Tak Pani Burmistrz ujawnienie prawdy Panią wyzwoli !!

 

hk

07.03.2017

Oczywiście, że nie.

 

   Lecz na wczorajszym spotkaniu zorganizowanym w Chełmsku Śląskim

w sprawie budowy sieci wodno-kanalizacyjnej na ulicy Sądeckiej można było odnieść wrażenie, że władze gminne tak traktują mieszkańców jak gdyby byli obywatelami drugiego sortu.

   Prowadząca spotkanie Burmistrz Ewa Kocemba zaproponowała budowę tych instalacji, ale z nałożeniem na niektórych mieszkańców olbrzymich kosztów budowy przyłączy. Przerażenie ogarnęło mieszkańców gdy usłyszeli, że niektórzy za przyłącze muszą zapłacić kilkanaście tysięcy złotych. Koszt budowy wodociągu i kanalizacji określono na 6 milionów złotych, kwota wzięta z sufitu gdyż nie przedstawiono żadnych dokumentów poświadczających tak wysokie koszty. Jak zwykle moim zdanie brak kompetencji i megalomania Burmistrz Kocemby skutkuje takim idiotycznym pomysłem. To miałby być jej majstersztyk. Na budowę głównej nitki wodociągu i kanalizacji można pozyskać pieniądze zewnętrzne(unijne i Funduszu Ochrony Środowiska) i takie mogą być przyznane, natomiast kosztami przyłączy obciążyć mieszkańców i w ten sposób gmina nie musi dopłacać do tego interesu. Oczywiście przy zawyżonym kosztorysie można byłoby coś zarobić dla gminy, och ile imprezek mogła by zrobić za te oszczędności.

    Dlaczego to ukrywa się przed mieszkańcami, że zaspakajanie zbiorowych potrzeb wspólnoty w zakresie wodociągów i zaopatrzenia w wodę, kanalizacji, usuwania i oczyszczania ścieków komunalnych jest zadaniem własnym gminy. Potwierdzeniem nałożenia na gminę obowiązków w zakresie zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków są przepisy zawarte w ustawie(z 7 czerwca 2001 r. u.z.z.w.o.ś.).

Jednocześnie przepisy tej ustawy uszczegółowiają prawa i obowiązki gminy związane z wykonywaniem przedmiotowego zadania, zasadę rozdziału odpowiedzialności i zadań między gminę oraz przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne. W ramach tego podziału gmina jest odpowiedzialna za zapewnienie jej mieszkańcom zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków co także jest potwierdzone w ustawie Prawo Wodne. Dopiero w wypadku, gdy urządzenia wodociągowe

i kanalizacyjne zostaną wybudowane przez inne osoby, konkretyzacji ulega ich roszczenie o odpłatne przejęcie tych urządzeń. Tak więc osoby które same wybudowały sobie te instalacje wodno-kanalizacyjne mogą je odpłatnie przekazać na rzecz gminy.

    Według wyżej przedstawionych przepisów jasno wynika, że gmina musi to wszystko wykonać na swój koszt bez przerzucania finansowania tych zadań na mieszkańców.

   Żądanie, aby to mieszkańcy wykonywali przyłącza po tak horrendalnych cenach jest karygodne, tym bardziej, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby przyłącza zostały wykonane na koszt gminy. Tym bardziej, że mieszkańcy nie opływają w dostatku i w większości nie będzie ich stać na zapłacenie za te przyłącza. Przecież te przyłącza spłacą się w rachunkach za wodę i kanalizację opłacaną przez mieszkańców.

Ale może zaproponowanie takich rozwiązań to jest tej władzy metoda?

   Metoda, że przestraszenie mieszkańców tych ulic wysokimi kosztami zmusi ich, że  nie będą już chcieli tych instalacji. Myślę, że do takiej perfidii by się nie uciekali, chociaż znając te władze można wszystkiego się spodziewać.

    Dobry gospodarz gminy rozpisał by przetarg na zaprojektowanie tych instalacji, lecz nic nie stoi na przeszkodzie, aby wygrał ten projektant, który zaproponuje, że te zadanie zostanie wykonane za najtańszą cenę, a nie jak to się robi za najniższą cenę, ale tylko projektu. W ten sposób można skończyć z rozdymanymi projektami, zawyżonymi w stosunku do rzeczywistego kosztu. Okazało by się, że wygrał by projekt za 4 miliony,

a wykonawca zrobiłby to za 3 miliony. Wiem dużo na ten temat jak robi się zawyżone projekty choćby na drogach. Gdzie indziej też nie jest lepiej.

   Teraz trochę ironii, ale też trochę prawdy, może władze poszukają dobrego różdżkarza, żeby odnalazł to przedwojenne ujęcie wody na ulicy Sądeckiej i rury, których nikt nie może znaleźć, można domniemywać, że wyjeżdżający Niemcy nie zabrali tego ze sobą, a ponoć jeszcze po wojnie woda była tam dobra.

 

 

hk

07.03.2017

Po ukazaniu się notatki o problemach z wodą przy ulicy Sądeckiej w Chełmsku Śląskim, skontaktowały się ze mną osoby zamieszkujące także inne miejscowości, którzy także mają duże kłopoty z powodu braku wody.  Jak sami stwierdzili, to odczuwają, że dla Burmistrz Kocemby nie są mieszkańcami II sortu jak mieszkańcy Chełmska Śląskiego, ale już chyba III sortu.

-------------------------------------------------------------------------------------------------

 

         

Miszkowice. To jedna z największych miejscowości Gminy Lubawka. Nie mogą pochwalić się posiadaniem wodociągu, co przy posiadaniu sprawnej kanalizacji zakrawa na kpinę, że nie ma tego wodociągu. Tylko część dolna Miszkowic posiada wodę z wodociągu, reszta jest tego pozbawiona, a to chyba z racji tego, że poprzedni burmistrz Pan Tomasz Kulon przegrał wybory i nie mógł dokończyć wodociągu, a nowa burmistrz nie zamierza tego robić.  Wynika to chyba z tego, że to jest za karę, ze mieszkańcy nie popierają tego co wyczynia nowa burmistrz, a nawet zjednoczeni potrafią na piśmie skrytykować Panią Burmistrz, a co jak co, to krytyki ona nie znosi. Moim zdaniem i tak mieszkańcy Miszkowic mają szczęście, że elektryfikację miejscowości zrobili jeszcze Niemcy, a potem wyremontowała to energetyka, bo gdyby to było teraz, za „rządów” Kocemby to mieliby zasilanie prądem takie samo jak zasilanie swoich domostw w wodę.

---------------------------------------------------------------------------------------------

        

Szczepanów.  Położony na zboczu niewielkiego wzniesienia o bardzo dużym nasłonecznieniu. Piękne widoki przyciągają turystów do dobrze prosperujących tu gospodarstw agroturystycznych oferujących gościom wysoki standard wypoczynku. Ale jest jeden mankament do rozwoju turystyki i budowy tu nowych domów potrzebna jest woda i kanalizacja. A te instalacje są w niedalekiej  Bukówce, wystarczy podciągnąć półtora kilometra rur

i problem rozwiązany. Ale Burmistrz Kocemba oświadczyła mieszkańcom, ze to dla niej za droga inwestycja i nie dociągnie do Szczepanowa ani wodociągu, ani kanalizacji.

A może to rozwiązać inaczej?  Są mapy, a nich pokazano, gdzie jest powyżej Szczepanowa szyb i chodniki zalanej starej Niemieckiej kopalni węgla. Tak trudno zrobić odwiert, zbadać wodę i zrobić ujęcie, żeby woda płynęła  pod własnym ciśnieniem do domów położonych niżej?

Co stoi Kocembie na przeszkodzie, żeby puste działki w Szczepanowie mogły zostać zabudowane nowymi domami?

-------------------------------------------------------------------------------------------------

Paczyń.  Uroczo położony pośród lasów, cisza i sielski krajobraz. Mekka dla mieszkańców Wrocławia, Poznania czy Warszawy. Mieszkańcy tych dużych miast wykupili stare domy w Paczyniu, wyremontowali je, aby mieć gdzie mieszkać i oddychać czystym powietrzem. Wybudowano dużo nowych domów i wszyscy żyją w symbiozie ze stałymi mieszkańcami. Jak twierdzą mieszkańcy jest wielu chętnych do zamieszkania w Paczyniu, ale przeraża ich jakość wody jaka płynie do domów. Już kolor tej wody odstrasza, a smak nie przypomina smaku wody, osad w naczyniach może sugerować, że jest to woda powierzchniowa pobierana z jakiś płytkich cieków wodnych. Czy dla gminy jest wielkim problemem poszukanie nowego ujęcia? W górnej części  Paczynia jest dużo źródeł z dobrą wodą i można zrobić odwiert i zacząć czerpać wodę dobrej jakości.

----------------------------------------------------------------------------------------------

Źle się dzieje w Gminie Lubawka, widać Burmistrz uważa się za najmądrzejszą i oczekuje, że mieszkańcy będą jej czapkować i pisać peany na jej cześć. Czy nie potrafi zrozumieć, że ma postępować tak jak chcą mieszkańcy, a nie według własnego widzimisię? To burmistrz ma służyć mieszkańcom, a nie mieszkańcy służyć burmistrzowi.

Jeszcze raz napiszę, że wodociągi i kanalizacja są zadaniami własnymi gminy i to się należy każdemu mieszkańcowi bez tego czy to się Kocembie podoba czy nie. Jeżeli nie wykonamy tych instalacji, na które są środki unijne i z ochrony środowiska, to wkrótce będziemy płacili milionowe kary za brak tych instalacji, ale już z gminnego budżetu. Dlaczego Burmistrz Kocemba nie kontynuuje projektów wodociągowania gminy, które przygotował poprzedni Burmistrz?

Czy tylko dlatego, że to zaplanował Pan Tomasz Kulon?

 

hk

12.03.17 r.

 

ZWOŁANO SESJĘ NADZWYCZAJNĄ RADY MIASTA LUBAWKA.

PYTAM SIĘ TYLKO PO CO????

Czy tylko po to, aby zadłużając  dalej budżet gminny dofinansować

Dom Kultury w Lubawce?

Dlaczego dofinansuje się działalność takiego nieudacznika jakim jest dyrektor Prochacki? Czy tylko będzie zajmował się promocją osoby Burmistrza Lubawki za pieniądze podatnika?

Poniżej podaję programy na które można uzyskać dotacje z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Chciałbym, aby na stronie internetowej urzędu i na sesji Rady Miejskiej dyrektor Prochacki przedstawił informację na który z tych programów złożył wnioski o dotację. Jeżeli nie to nie widzę dalszej potrzeby jego zatrudniania na tym stanowisku, może niech się zajmie sprzątaniem?

•         Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego ogłasza programy:

o    Muzyka;

o    Teatr i taniec;

o    Sztuki wizualne;

o    Film;

o    Edukacja artystyczna;

o    Zamówienia kompozytorskie;

o    Kolekcje muzealne;

o    Literatura;

o    Promocja czytelnictwa;

o    Wspieranie działań muzealnych;

o    Kultura ludowa i tradycyjna;

o    Ochrona zabytków archeologicznych;

o    Infrastruktura kultury;

o    Infrastruktura szkolnictwa artystycznego;

o    Infrastruktura domów kultury;

o    Kultura dostępna

Czy Burmistrz Kocembie z racji tego, że mieszka obecnie w sąsiednim powiecie nie zależy już na tym, aby szeroko rozumiana kultura  trafiła w Gminie Lubawka pod strzechy?

Kiedy nastąpi zmiana na stanowisku dyrektora Domu Kultury?

Co za idiota wymyślił, ze trzeba zakupić samochód dostawczy do wożenia opału i materiałów budowlanych po świetlicach wiejskich?

Opał i materiały budowlane zawożą dostawcy gratis, bądź za symboliczną opłatę, a koszty eksploatacyjne utrzymania takiego samochodu są olbrzymie, za te pieniądze można wyposażyć place przy świetlicach choćby w siłownie zewnętrzne.

Och mój smutku, gminie potrzeba chłopa do rządzenia, a nie kaleson.

 

Od kilku dni na portalu internetowym RTI24 i w papierowym wydaniu tegoż RTI przeczytać można skomlenie za starymi dobrymi czasami.

Dobre to były czasy dla RTI bo rządziła ich ulubiona PO,  która dawała dobrze zarobić takim nieudacznym lokalnym mediom. Za to, że te media promowały wybranki  tejże partii na naszym terenie, to płynęły do tych mediów wartkim nurtem duże pieniądze. Oczywiście pieniądze publiczne, bowiem te panie bardzo lubią wydawać grosz publiczny bez ograniczeń. Pieniądze z kamiennogórskiej strefy ekonomicznej czy starostwa pozwalały żyć tym mediom w dostatku, ofiarowując w zamian reklamy nawet na pół strony, czy nawet więcej, zatajając przed czytelnikami niewygodne prawdy dla tej „grupy trzymającej władzę, czy choćby usuwając komentarze krytykujące działania działaczy PO. Niedługo będzie to policzone dokładnie,  gdy spłyną wszystkie dane,  ale już po lekturze choćby raportu

z audytu w strefie, okazuje się, że niektóre media otrzymały po kilkadziesiąt tysięcy złotych, rekordzista „zarobił” ( nie wiadomo za co) ponad 100 tysięcy.

No i nadszedł ten sądny dzień dla tych układów i układzików, czyli wybory, oczywiście PO zostało ukarane za swe działania  i wyborcy odesłali ich do czyśćca, bądź do przedsionka piekiełka. Pośrednio oberwało się też tym lokalnym mediom,  bo odcięto ich od źródełka mamony. Obecnie redaktor Chodasewicz chyba w akcie rozpaczy,  rozpoczął krucjatę przeciwko Staroście Powiatu Kamiennogórskiego pisząc scenariusz odwołania starosty i powołania całkiem nowego zarządu z PO w roli głównej. Ogłasza to jawnie na łamach swych mediów.

Marzy mu się, aby ponownie kasa starostwa była hojna dla jego gazety?

Panie Starosto Jarosławie Gęborys                              .                  

Nie czekaj Pan, aż te niemoty z PO pod dyktando byłej prezes Krawczyk i redaktora Chodasewicza  zorganizują przewrót w zarządzie. Może ich Pan ubiec i odsunąć platformę od współrządzenia, są inni gotowi wesprzeć Pana

w pracy na rzecz Powiatu Kamiennogórskiego.  Na początek należało by wykonać zaległy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie bezprawnego wyboru Marioli Jaciuk na stanowisko dyrektora szkoły( ZSZiO).

Przeprowadzenie konkursu na nowego dyrektora umożliwiło by przywrócenie dobrej atmosfery pracy gronu nauczycielskiemu,  a także  młodzież pod wodzą nowego dyrektora przeżyła by mniej stresów.

Panie Starosto bądź Pan dla tych z PO litościwy i jak im się marzy koniec tego układu, to może im Pan pozwolić wyjść z tego, jedno ze stowarzyszeń zapowiedziało, że nie pohańbi się, aby wejść w koalicję z tymi radnymi z PO.

 

hk

10.03.2017

�\q�͗
Copyright Nazwa.pl